Koronawirus. Lekarz o pulsoksymetrach: Osoby starsze mogą mieć z nimi problem

Zgodnie z zapowiedziami rządu, Poczta Polska we współpracy z Ministerstwem Zdrowia dostarcza pacjentom z COVID-19 pulsoksymetry, czyli urządzenia, które mierzą saturację krwi (jej nasycenie tlenem). Na razie program uruchomiono w Małopolsce. - Osoby starsze mogą mieć problem z obsługą tych urządzeń - ostrzega dr Janusz Krzysztoń.
Zobacz wideo

TOK FM: Panie doktorze, jest pan już po szkoleniu online na temat przekazywania pulsoksymetrów swoim podopiecznym - co pan na dziś wie? Kto dostarczy pulsoksymetry do pacjentów i jaka jest pana w tym rola?

Dr Janusz Krzysztoń, lekarz rodzinny z Krakowa: Jest pewien system, który nazywa się "Domowa opieka medyczna". I w nim jest ściśle określona rola lekarza rodzinnego. Jeśli więc ten rozpoznaje pacjenta z COVID-19, stwierdza, że ma pewne określone czynniki ryzyka - np. wiek czy choroby współistniejące - to wprowadza takiego chorego do systemu PulsoCare. Wpisuje jego imię, nazwisko, PESEL i adres oraz datę pozytywnego wyniku. I to Poczta Polska dostarcza pulsoksymetry do pacjenta.

Czyli Poczta zawozi pacjentowi przesyłkę?

Tak, co więcej - Poczta Polska także odbiera te pulsoksymetry, gdy pacjentom nie są już potrzebne. Także to nie jest tak, że lekarze rodzinni są w posiadaniu tego sprzętu i mają obowiązek zawieźć i przywieźć.

To ważna informacja, bo lekarze rodzinni dzisiaj - w dobie pandemii - naprawdę mają co robić. Wiem, bo z nimi na co dzień rozmawiam. Powiedzmy jednak, co pan wie o działaniu tego systemu? Pacjent dostaje pulsoksymetr i...?

Podobno to są pulsoksymetry, które mają połączenie z aplikacją w telefonie za pomocą funkcji Bluetooth i pacjent musi sobie to wszystko zainstalować. W efekcie, parametry z urządzenia są przekazywane dalej, do tego centrum "Domowej opieki medycznej". Taki system, w mojej ocenie, może być problemem wśród starszych pacjentów.

No właśnie, ja też mam wątpliwości, czy dajmy na to 75-letni pacjent będzie w stanie poradzić sobie z obsługą tego pulsoksymetru? Bo samo zmierzenie saturacji zapewne trudne nie jest, ale to łączenie, instalowanie - to już chyba "wyższa szkoła jazdy"? Zakładając, że on w ogóle tego smartfona ma. 

Też tak myślę. Pamiętajmy, że mówimy o pacjentach zakażonych koronawirusem - trudno oczekiwać, że wnuczek pójdzie do dziadka zainstalować mu aplikację, a przy okazji się zakazić. Pulsoksymetr ma jednak przyjść z instrukcją obsługi - być może to jakoś ułatwi proces instalacji.

To teraz wracając do systemu - czyli pan doktor - jako lekarz opiekujący się tym pacjentem na co dzień, znający go od lat - nie dostanie informacji, że pacjentowi spada saturacja i potrzebuje pomocy?

Nie. Moja rola kończy się na wpisaniu pacjenta do systemu. Tam w tym centrum PulsoCare - jak rozumiem - mają dyżurować lekarze, 24 godziny na dobę. I oni najpierw, po otrzymaniu sygnału, że saturacja u pacjenta jest poniżej określonej wartości, mają obowiązek do niego zadzwonić. Chodzi o to, by potwierdzić, że pomiar został zrobiony prawidłowo. Jeśli się potwierdzi, lekarz może czy nawet powinien wezwać karetkę. Z tego, co wiem, tam na tej infolinii są lekarze - konsultanci, np. z PZU Życie. Rozumiem, że są to osoby, które będą chciały sobie w ten sposób dorobić.

Panie doktorze, skoro pana rola ogranicza się do wpisania pacjenta do systemu, to jaki był sens, żeby was szkolić?

Myślę, że chodziło o to, abyśmy wiedzieli, jak to działa. To ważne, bo wielu lekarzy myślało, że to rozwożenie pulsoksymetrów będzie na ich głowie. A proszę mi wierzyć, my mamy w tej chwili mnóstwo pracy, codziennie po kilkadziesiąt teleporad, zlecamy wiele testów w kierunku COVID-19, więc słyszałem od części osób, że w ten projekt nie wejdą, bo nie dadzą rady.

Komu taki pulsoksymetr będzie mógł być przekazany?

Zacznę od tego, że w mojej ocenie dużo osób w to wejdzie, bo wystarczy spełniać jedno z wielu kryteriów. Po pierwsze - wiek, czyli osoby powyżej 55 roku życia. Dalej są to m.in. aktywna choroba nowotworowa, otyłość, przewlekła niewydolność nerek, POCHP i inne choroby płuc, choroby serca, immunosupresja, czyli stany po transplantacji. W zestaw tych kryteriów wchodzi również cukrzyca typu II i palenie papierosów. Nie ma tu natomiast mowy o nadciśnieniu tętniczym.

Panie doktorze, czyli co - pana zdaniem, pulsoksymetry u każdego chorego to dobry pomysł?

Generalnie tak, bo uważam, że w obecnej sytuacji każda pomoc jest potrzebna, choć - tak jak wspominałem - osoby starsze mogą mieć problem z instalacją i obsługą urządzenia. Natomiast to, co przemawia za tym projektem, to zjawisko hipoksemii, czyli cichego niedotlenienia. Przy COVID-19 jest tak, że na pulsoksymetrze możemy zobaczyć bardzo niskie wartości, ale uznamy, że skoro się dobrze czujemy, rozmawiamy, oddychamy, to jest w porządku. A to - przy tej chorobie - jest bardzo złudne.

Choroba - zwłaszcza u osób starszych - może być znacznie bardziej zaawansowana niż im się wydaje. I problem jest taki, że jeśli szybko nie zadziałamy - to następnego dnia może już być naprawdę o wiele, wiele gorzej. Bo tak przebiega ta choroba, że nagle dochodzi do załamania stanu zdrowia.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM