Koronawirus w Polsce. Ponad 19 tys. zakażeń i ponad 350 zgonów [17 listopada]

Ministerstwo Zdrowia poinformowało dziś o 19 152 nowych zakażeniach. W związku z COVID-19 zmarło 357 chorych.
Zobacz wideo

Po raz pierwszy od kilku tygodni liczba nowych zakażeń spadła poniżej 20 tysięcy. We wtorek resort zdrowia poinformował o 19 152 zachorowaniach, które potwierdzono ostatniej doby. Najwięcej na Śląsku (2442). Na drugim miejscu znalazło się województwo dolnośląskie (2418), a na trzecim mazowieckie (2272).

Pozostałe zachorowania dotyczą województw: małopolskiego (1724), wielkopolskiego (1475), pomorskiego (1325), lubelskiego (1294), zachodniopomorskiego (1191), łódzkiego (1096), kujawsko-pomorskiego (738), opolskiego (732), świętokrzyskiego (624), podkarpackiego (551), podlaskiego (512), warmińsko-mazurskiego (463), lubuskiego (295).

Łączna liczba zachorowań na COVID-19 od początku epidemii w Polsce wzrosła we wtorek do 752 940.

Również we wtorek resort zdrowia poinformował o śmierci 357 osób. Z tego 70 pacjentów zmarło na COVID-19, a 287 ze względu na współistnienie koronawirusa z innymi chorobami. 

Łączna liczba zgonów w związku z COVID-19 od początku pandemii wynosi 10 848.

Z powodu COVID-19 w szpitalach przebywa 23 tys.33 chorych, z czego 2114 z nich podłączonych jest do respiratorów. W poniedziałek hospitalizowanych było o 575 mniej zakażonych. 11 mniej chorych wymagało też wspomagania oddechu.

Koronawirus w Polsce. Bilans zakażeń

W poniedziałek 16 listopada resort zdrowia informował o 20 816 nowych przypadków koronawirusa i 143 ofiarach śmiertelnych. W niedzielę 15 listopada poinformowano o 21 854 nowych przypadkach koronawirusa. W wyniku zakażenia COVID-19 zmarły 303 osoby. W sobotę, 14 listopada, resort informował o 25 571 nowych przypadkach koronawirusa i 548 zmarłych. Był to najtragiczniejszy bilans od początku epidemii.

Cały czas spada więc liczba zakażeń, warto jednak zwrócić uwagę również na to, że od kilku dni wykonujemy mniej testów. Wcześniej robiono ich niemal 80 tysięcy, a teraz te wartości spadły do średnio około 50-55 tysięcy. 16 listopada podano informację o 35 tysiącach przebadanych próbek. 

Koronawirus w Polsce. Co z lockdownem?

Po tym, jak bilans dziennych zakażeń zaczął spadać, premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że lockdownu, nazwanego "narodową kwarantanną", nie będzie. - Jest to pierwszy sygnał stabilizacji, wspólnym wysiłkiem wyhamowaliśmy zakażenia tuż przed punktem krytycznym. Nie musimy wprowadzać narodowej kwarantanny - ogłosił w czwartek 5 listopada premier. Jak zaznaczył, po konsultacjach z Radą Medyczną ustalono, "że jeżeli liczba zakażeń utrzyma się na podobnym poziomie - bardziej radykalne kroki nie będą potrzebne".

Tymczasem wczoraj w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" minister zdrowia Adam Niedzielski pytany, co będzie w tym roku z Bożym Narodzenie, stwierdził, że trzeba być bardzo ostrożnym w luzowaniu obostrzeń. Dodał, że rząd nie chce popełnić błędów Czech, gdzie po wakacyjnym pełnym zliberalizowaniu zasad, problem wrócił ze zdwojoną siłą.

Koronawirus w Polsce. Strach przed zgłaszaniem się do szpitali

O tym, że Polacy zaczęli obawiać się szpitali i że to jedna z możliwych przyczyn tego, że w Polsce wzrosła ostatnio liczba zgonów w TOK FM mówił dr. n. med. Jerzy Friediger, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej. - Kiedyś Szpitale Oddziały Ratunkowe były pełne. Przyjmowało się kilkudziesięciu, a niekiedy ponad 100 pacjentów na dobę. Teraz nagle SOR opustoszał. To musi niepokoić - ocenił dr Friediger.

Wyjaśniał, że pacjenci w dobie pandemii zaczęli bać się szpitali, choć jego zdaniem ten lęk jest zupełnie nieuzasadniony. - W dużej mierze szpitale są teraz odbierane jako miejsce, gdzie się zaraża i umiera. Mogę mówić o moim szpitalu w Krakowie i w sumie o całej Małopolsce. Nie wydaje mi się, żeby w szpitalu było większe zagrożenie, niż gdziekolwiek indziej. Szpital nadal pozostał miejscem, gdzie się leczy i ratuje życie, a nie zaraża i umiera - przekonywał ekspert.

DOSTĘP PREMIUM