Naukowcy z PAN: Nie mamy pełnego obrazu epidemii koronawirusa. Trzeba zmienić strategię testowania

Obecny sposób testowania w skali społeczeństwa nie dostarcza informacji na temat prawdziwego rozmiar epidemii SARS-CoV-2 w kraju - uważają zespołu PAN ds. COVID-19. Potrzebna jest zmiana strategii i testowanie osób, które mają kontakt z wieloma chorymi, m.in. pracowników ochrony zdrowia - zalecają.
Zobacz wideo

Prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Jerzy Duszyński opublikował w mediach społecznościowych stanowisko interdyscyplinarnego zespołu doradczego ds. COVID-19 przy prezesie PAN, dotyczące strategii testowania pod kątem koronawirusa. Zauważono w nim, że testowanie w kierunku SARS-CoV-2 to jedno z podstawowych narzędzi zwalczania epidemii.

W ocenie zespołu przyjęty w Polsce sposób testowania ogranicza się do osób, które mają wyraźne objawy zakażenia dróg oddechowych. "W związku z tym osoby zakażone, które nie mają objawów choroby lub mają objawy skąpe czy nietypowe, nie są identyfikowane. Szacuje się, że jest ich nawet do dziesięciu razy więcej niż raportowanych dziennie przypadków, a wiele wskazuje na to, że to właśnie te osoby są głównie roznosicielami wirusa" - podkreślono w opublikowanym dziś dokumencie.

Eksperci z PAN sygnalizują, że obecny sposób testowania w skali społeczeństwa nie dostarcza informacji o prawdziwym rozmiarze epidemii w Polsce. "Taka informacja byłaby teraz niezwykle cenna i umożliwiałaby prowadzenie walki z epidemią w racjonalny sposób. Być może uda się nam zmienić strategię testowania i w następnych etapach epidemii ta kluczowa informacja będzie już dostępna" - wyrażają nadzieję członkowie zespołu.

Naukowcy zwrócili uwagę, że testowanie może mieć trzy główne cele: dostarczenie informacji o rozwoju epidemii poprzez monitoring zdefiniowanej populacji, szybkie wykrycie osób, które efektywnie roznoszą wirusa i szybkie wykrywanie zakażenia u osób narażonych na ciężki przebieg kliniczny.

"W związku z tym potrzebna jest zmiana podejścia do strategii testowania w Polsce i skupienie się na testowaniu tych, które z racji swoich obowiązków zawodowych mają kontakt z wieloma osobami i mogą przyczyniać się do istotnego rozprzestrzeniania się epidemii" - sugerują naukowcy z Polskiej Akademii Nauk. Takimi testami - według nich - objęci powinni być m.in. pracownicy ochrony zdrowia, nauczyciele, służby mundurowe, pracownicy służb komunalnych i fabryk, których funkcjonowanie jest nieodzowne dla kraju.

Szybki dostęp do testów powinny mieć też osoby, dla których ewentualne zakażenie wirusem SARS-CoV-2 stanowi szczególne zagrożenie zdrowia. "Również one w sytuacji najmniejszych nawet podejrzeń, że doszło u nich do zakażenia, powinny mieć szybki dostęp do indywidualnej diagnostyki" - czytamy w stanowisku.

"Odrębną kwestią jest testowanie, którego celem jest zrozumienie, jaki jest prawdziwy rozmiar epidemii w Polsce. Nie jesteśmy w stanie monitorować całej populacji Polski, a zatem musimy monitorować jakiś jej wycinek" - podkreślają eksperci. Dlatego sugerują systematyczne testowanie w kierunku SARS-CoV-2 na reprezentatywnej części społeczeństwa (grupy osób wybranej losowo z bazy PESEL i monitorowanej panelowo, czyli powtarzane testowanie tej grupy).

"W sytuacji tak zaawansowanego rozwoju epidemii liczebność tej monitorowanej grupy osób powinna być duża. Jednak jedynie ten sposób testowania pozwoli na prowadzenie prawdziwie racjonalnej walki z epidemią" - uważają naukowcy.

Testy na koronawirusa

Eksperci z PAN opisują też na różnice między różnymi rodzajami testów. "Aby wykryć wirusa, musimy wykorzystać test, który jest w stanie rozpoznać obecność RNA właściwego wirusowi SARS-CoV-2 (tzw. testy genetyczne) lub specyficznego białka wirusowego (tzw. testy antygenowe). Test genetyczny jest złotym standardem w diagnostyce zakażeń wirusowych już od wielu lat. Dobrze przeprowadzony jest wiarygodnym narzędziem diagnostycznym" - piszą.

Według naukowców testy genetyczne powinny być systemowo stosowane wyłącznie w przypadku osób, które choć nie obserwują u siebie objawów charakterystycznych dla COVID-19, podejrzewają, że zaraziły wirusem i które z racji pełnienia społecznie ważnych funkcji (w ochronie zdrowia, szkolnictwie czy służbach mundurowych) potrzebują w pełni wiarygodnej informacji, czy do infekcji doszło.

Zdaniem autorów opublikowanego dziś dokumentu testy antygenowe pierwszej generacji wydają się obecnie bezwartościowe, jednak te drugiej generacji pozwalają uzyskać w miarę wiarygodne wyniki. "Chociaż zapewniają one niższą czułość i specyficzność niż test genetyczny, to jednak wystarczającą, żeby zidentyfikować w pierwszych dniach objawowej formy choroby COVID-19 zakażenie wirusem SARS-CoV-2" - podkreślają.

Naukowcy uważają, że powinny być one stosowane systemowo w przypadku osób, u których pojawiają się niepokojące objawy wskazujące na COVID-19 i które chcą wiedzieć, czy nie stanowią zagrożenia.

Eksperci zastrzegają, że sugerowana przez nich strategia zapewne za jakiś czas będzie wymagała modyfikacji, a wyborze przyszłej powinni zadecydować eksperci epidemiologiczni i ekonomiści.

Zespół doradczy ds. COVID-19 przy prezesie PAN ma za zadanie monitorować przebieg epidemii w Polsce, analizować możliwe scenariusze i formułować zalecenia. Przewodniczącym zespołu jest prezes PAN prof. Jerzy Duszyński, a jego zastępcą prof. Krzysztof Pyrć (Uniwersytet Jagielloński). Funkcję sekretarza pełni dr Aneta Afelt (Uniwersytet Warszawski).

Dziś (17 listopada) resort zdrowia poinformował o 19 152 nowych zakażeniach oraz o śmierci 357 chorych na COVID-19. Od początku pandemii w Polsce zdiagnozowano ponad 752 900 zakażeń. Zmarło 10 848 chorych.

DOSTĘP PREMIUM