Dyrektor szpitala na Narodowym: "Są szpitale, które nie zgłaszają do nas pacjentów, choć publicznie twierdzą co innego"

- Szpital tymczasowy, jak sama nazwa wskazuje, jest po to, by tymczasowo hospitalizować pacjentów. Zarówno tych, którzy przeszli już ostrą fazę koronawirusa i są przed wypisem, jak i tych, którzy są na izbach przyjęć czy szpitalnych oddziałach ratunkowych i ich stan jest stabilny, nie mają innych schorzeń - mówił w TOK FM dr Artur Zaczyński, dyrektor Szpitala Narodowego.
Zobacz wideo

Szpital na Stadionie Narodowym powstał na początku miesiąca. 5 listopada trafił tam pierwszy pacjent. Obecnie tymczasowa placówka ma kilkaset łóżek. Docelowo - jak można usłyszeć od przedstawicieli rządu - ma ich być nawet 1200. W mediach oraz ze strony polityków opozycji coraz częściej pojawiają się jednak zarzuty, że szpital na Stadionie Narodowym był działaniem bardziej PR-owym niż prozdrowotnym. Placówka w większości wciąż stoi pusta, kiedy jednocześnie inne szpitale dalej pękają w szwach.

Na wszystkie tego typu zarzuty w Mikrofonie TOK FM odpowiadał dr Artur Zaczyński, dyrektor Szpitala Narodowego. Jak powiedział, tylko w poniedziałek odebrał 15 telefonów dotyczących przyjęcia pacjenta do szpitala tymczasowego z innych placówek. 

- Były to głównie zgłoszenia z oddziałów szpitalnych na Mazowszu - wskazał. - Ale są szpitale, które tak naprawdę w ogóle nie zgłaszają się do naszego Centrum Koordynacyjnego, mimo że publicznie twierdzą, że my pacjentów do szpitala tymczasowego nie przyjmujemy - powiedział lekarz, dodając, że chodzi między innymi o szpital w Siedlcach. Zdaniem Zaczyńskiego, z tej placówki pojawiło się do tej pory "jedno zgłoszenie, które zostało zapisane". - Innych zgłoszeń z tego rejonu nie mieliśmy - mówił.

Prowadzący audycję redaktor Michał Janczura zwrócił uwagę, że po opublikowaniu kryteriów, jakie muszą spełniać osoby, które mogą być przyjęte do Szpitala Narodowego - część dyrektorów "zwykłych" szpitali mogło pomyśleć, że stan pacjentów przebywających na ich oddziałach jest po prostu zbyt zły, by mogli zostać przeniesieni. Przypomnijmy, Narodowy nie przyjmuje osób m.in. z ostrymi i przewlekłymi chorobami współistniejącymi, czy niewydolnością oddechową (wszystkie kryteria można znaleźć tu)

- To moje pytanie brzmi, dlaczego inne szpitale dzwonią i dlaczego przyjmujemy pacjentów - odparł dr Zaczyński. Jak powiedział, od początku działania tymczasowego szpitala, zostało przyjętych tam około 60 pacjentów, z czego 30 jest nadal hospitalizowanych. Jak wskazywał, jest pewna rotacja - jedne osoby przyjeżdżają, inne są wypisywane do domów. Lekarz ocenił też, że liczba 60 jak na pierwszy tydzień działalności placówki to "dobry wynik". - Przypominam sobie początki pandemii w szpitalu na Wołoskiej, gdzie w pierwszym tygodniu mieliśmy 11 chorych - powiedział.

- Szpital tymczasowy, jak sama nazwa wskazuje, jest po to, by tymczasowo hospitalizować pacjentów. Zarówno przed wypisem do domu, czyli tych, którzy przeszli już ostrą fazę koronawirusa. Ale także pacjentów, którzy są na izbach przyjęć czy szpitalnych oddziałach ratunkowych i ich stan jest stabilny, nie mają innych schorzeń (…). Tych pacjentów też przyjmujemy - mówił Zaczyński.

Podkreślił, że mniej więcej 20 procent pacjentów Szpitala Narodowego to osoby, których stan się pogarsza w trakcie hospitalizacji. Wówczas są oni relokowani - w ramach dostępności łóżek - do szpitali standardowych. 

Redaktor Janczura pytał też o respiratory. Zaczyński podał, że w Szpitalu Narodowym jest obecnie 16 takich urządzeń, które nie są używane. Dziennikarz zastanawiał się, czy - skoro sprzęt i łóżka stoją puste - można by tą infrastrukturą zarządzać lepiej i przekazać ją tam, gdzie jej brakuje. 

- Nie można przecież powiedzieć, że Szpital Narodowy zajął wszystkie respiratory w Polsce - odparł dr Zaczyński i przypomniał, że wszyscy wojewodowe wysłali do dyrektorów pisma z informacją, że Agencja Rezerw Materiałowych dysponuje respiratorami, które można zadysponować do liczby potrzebnych miejsc w zakresie danej jednostki. 

Dr Zaczyński - pytany, czy Stadion Narodowy był rzeczywiście dobrym miejscem na utworzenie szpitala tymczasowego - wskazał, że był "na pewno najszybszym, który można było przygotować" w chwili, gdy mieliśmy szybko rosnącą liczbę zachorowań, szczególnie na Mazowszu. Doktor przekonywał też, że szpital na Narodowym sprawił, że SOR-y w innych szpitalach na terenie województwa "nie zostały zablokowane".

Posłuchaj całej rozmowy!

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM