Więcej testów? Eksperci z PAN mają inny pomysł: skupmy się na testowaniu tych trzech grup

Potrzebujemy wybranej grupy reprezentatywnej, którą moglibyśmy regularnie testować na obecność koronawirusa i w ten sposób w przybliżeniu modelować przebieg epidemii dla reszty kraju - przekonuje wirusolog prof. Krzysztof Pyrć.
Zobacz wideo

We wtorek prezes PAN prof. Jerzy Duszyński opublikował w mediach społecznościowych stanowisko interdyscyplinarnego zespołu doradczego ds. COVID-19 przy prezesie PAN, dotyczące strategii testowania pod kątem koronawirusa. Zauważono w nim, że testowanie w kierunku SARS-CoV-2 to jedno z podstawowych narzędzi zwalczania epidemii.

W ocenie zespołu przyjęty w Polsce sposób testowania ogranicza się do osób, które mają wyraźne objawy zakażenia dróg oddechowych.

"W związku z tym osoby zakażone, które nie mają objawów choroby lub mają objawy skąpe czy nietypowe, nie są identyfikowane. Szacuje się, że jest ich nawet do dziesięciu razy więcej niż raportowanych dziennie przypadków, a wiele wskazuje na to, że to właśnie te osoby są głównie roznosicielami wirusa" - podkreślono w dokumencie.

Z jednym z członków zespołu prof. Krzysztofem Pyrciem rozmawiał reporter TOK FM Tomasz Fenske. Naukowiec przekonuje, że zmiana strategii testowania jest konieczna, by móc prowadzić walkę z epidemią w racjonalny sposób. Dziś bowiem zarówno naukowcy, jak i rząd, błądzą we mgle.

- Przy malejącej liczbie testów to, że wykrywamy mniej zakażeń, nie powinno nikogo uspokajać - przestrzegał prof. Pyrć i podkreśla, że potrzebujemy wiarygodnych danych dotyczących przebiegu epidemii.

Dlatego naukowcy z PAN proponują wyłonienie grupy reprezentatywnej i regularne testowanie jej członków. Podobnie robi się np. opracowując sondaże przedwyborcze. Ponieważ ankieterzy nie byliby w stanie dotrzeć do każdego obywatela i zapytać o jego preferencje polityczne, wyłania się grupę ok. 1000 osób, które pod względem demograficznym jest "miniaturą społeczeństwa". Na podstawie odpowiedzi tych osób przewiduje się, jakie poparcie mają poszczególne partie w skali całego kraju.

- Jeśli mamy wybraną taką grupę, możemy robić mniej testów, ale dokładniej wiedzieć, co się dzieje w całym społeczeństwie z dużym przybliżeniem. Takie próbkowanie powie nam, w którym miejscu epidemii jesteśmy i jak nasze działania typu np. zamknięcie basenów wpływają na jej przebieg - przekonywał prof. Pyrć.

Eksperci zauważają jednak, że testowanie powinno służyć nie tylko monitorowaniu przebiegu epidemii, ale także ograniczaniu rozprzestrzeniania wirusa i ochronie najbardziej narażonych na powikłania. Dlatego, jak mówił prof. Pyrć, należy również "skupić się na osobach, które mogą stanowić zagrożenie dla innych".

- Mówimy tu o lekarzach, nauczycielach i innych osobach, które spotykają się codziennie z wieloma ludźmi. Jeśli ktoś taki jest zarażony i o tym nie wie, to może niestety bardzo mocno rozprzestrzeniać chorobę - dodał.

Trzecią grupą, która według naukowców z PAN powinna mieć szybki dostęp do testów, są osoby, u których przebieg COVID-9 może być bardzo ciężki. 

- Osoby z grupy ryzyka powinny mieć wczesną informację o zakażeniu, dlatego, że tylko szybkie działanie może mieć realnie zmienić przebieg ich choroby - tłumaczył prof. Pyrć.

DOSTĘP PREMIUM