Szczepienie Polaków na koronawirusa. "Jestem przekonany, że będzie z tym ogromny problem"

Jak mówił w TOK FM prof. Andrzej Matyja, aby zapewnić ochronę przed koronawirusem, zaszczepić się powinno co najmniej 60 procent społeczeństwa. - Natomiast ja jestem przekonany, że będzie z tym ogromny problem - powiedział prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. Analityk Polityki Insight przestrzegał z kolei przed zjawiskiem marnowania szczepionek.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki wraz z ministrem zdrowia przedstawili bardzo ogólny plan dotyczący dystrybucji szczepionki przeciwko koronawirusowi. Jak mówił szef rządu, szczepienia mogą ruszyć w lutym (wszystko zależy jednak od decyzji Europejskiej Agencji Lekowej, która musi zatwierdzić szczepionkę). Jako pierwsi wyszczepieni zostać mają pracownicy ochrony zdrowia, a następnie osoby starsze. 

- To, co zostało przedstawione, jest dość ogólne i tak naprawdę było potwierdzeniem tych rzeczy, które mówił wcześniej minister zdrowia i inni przedstawiciele rządu - powiedział w TOK FM Piotr Żakowiecki, starszy analityk ds. zdrowotnych w Polityce Insight. Dodał, że z jego informacji wynika, iż logistyka dotycząca dystrybucji szczepionek cały czas jest tworzona. 

- Te założenia, które zostały przedstawione, co do zasady są rozsądne - przyznał. Zauważył, że wiele z nich pojawia się także w strategiach innych państw dotyczących dystrybucji szczepionek. - Pewną nowością było to, czego wcześniej minister Niedzielski nie mówił, że zostaną wykorzystane szpitale tymczasowe jako takie centra masowych szczepień - wskazał.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jako ważny punkt podał także mobilne zespoły medyków, którzy mają szczepić Polaków. Podkreślał, że jest to ważne m.in. z powodu nierówności w dostępie do ochrony zdrowia, jakie występują w Polsce. - Pamiętajmy, że w dużej części naszego kraju, zwłaszcza tej mniej zamożnej, dostęp do opieki medycznej jest dość ograniczony. Te nierówności rzutują na chorobowość, umieralność i właśnie dostęp do szczepionki - wskazywał Żakowiecki. Niemniej jednak zaznaczał, że analitycy zdrowotni czekają z niecierpliwością na pełną strategię dotyczącą wyszczepiania Polaków przeciwko koronawirusowi.

Przypomnijmy, minister Michał Dworczyk w środę podał, że taka strategia będzie gotowa do końca tego tygodnia. Zostanie przedstawiona, a następnie poddana konsultacjom - by rząd mógł przyjąć ją w połowie grudnia. 

Szczepionka na koronawirusa. Najpierw strategia, potem konsultacje

Takiej kolejności dziwił się w Poranku TOK FM prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. Jego zdaniem rząd powinien najpierw przeprowadzić konsultacje, a potem opracowywać strategię. - Władza popełnia błąd. Nie ustala i nie pyta lekarzy, którzy mają przeprowadzać to ogromne przedsięwzięcie (...). Jeśli rząd ogłasza strategie, którą za parę godzin trzeba będzie modyfikować, to jakie to jest stanowienie prawa - dziwił się profesor. 

Podkreślał, że masowe szczepienia będą ogromnym wyzwaniem. - Ja nie rozumiem tego oporu, dlaczego nie pyta się, jak to powinno być zorganizowane, jakie są moce przerobowe. To jest ogromny wysiłek organizacyjny ze strony państwa. Sam rząd czy wojewoda tego nie zrobi. Muszą to zrobić medycy - mówił prezes NIL.

Ilu Polaków trzeba zaszczepić?

Kolejny ważny wątek dotyczy tego, ilu Polaków uda się zaszczepić przeciwko COVID-19. Przedstawiciele rządu mówili w środę, że minimalny cel to 50 procent społeczeństwa, ale najlepiej byłoby, gdyby zaszczepiło się nawet 70-80 procent obywateli. 

- Podstawa to 60 procent i tak mówią epidemiolodzy, a więc znawcy tematu. Natomiast ja jestem przekonany, że będzie z tym ogromny problem - powiedział prof. Matyja, podkreślając, że "opór polskiego społeczeństwa przed szczepieniem jest ogromny". Jako przykład podał szczepienie przeciwko grypie, któremu co roku poddaje się ledwie 3-4 procent społeczeństwa. 

Piotr Żakowiecki z Polityki Insight zwrócił z kolei uwagę na inny problem - mianowicie, marnowania dawek szczepionek. Dlaczego? Otóż zgodnie z informacją premiera, szczepionkę, która trafi do Polski trzeba będzie przyjąć w dwóch dawkach. Zdaniem Żakowieckiego, wiele osób może przyjąć pierwszą dawkę, ale nie pojawić się w gabinecie, żeby dostać dawkę drugą, która ostatecznie ma zapewnić pełną odporność przed COVID-19.

Aby zachęcić Polaków do szczepienia się przeciwko koronawirusowi rząd ma uruchomić specjalną kampanię społeczną. Jak zapowiadał minister Dworczyk, ruszy ona w połowie grudnia. 

DOSTĘP PREMIUM