"Dobrze by było, gdyby pan prezydent się publicznie zaszczepił"

Dr Tomasz Karauda uważa, że warto mówić o tym, że się zaszczepimy, uwieczniać to i pokazywać w mediach publicznych. Dlatego pokazać powinni to prezydent, premier, ale też inne osoby publiczne. - To kwestia zdobycia serc ludzi dla tej idei - ocenił w TOK FM dr Karauda.
Zobacz wideo

- Rada Ministrów przyjęła Narodowy Program Szczepień; mamy zakontraktowanych 60 milionów dawek szczepionki na COVID-19 od 6 dostawców - poinformował we wtorek premier Mateusz Morawiecki.

- Co zrobić, żeby ludzie chcieli się szczepić? - Maciej Zakrocki w "Popołudniu" TOK FM pytał Tomasza Karaudę, specjalistę od chorób płuc ze szpitala im. Barlickiego w Łodzi.

- To kwestia zdobycia serc ludzi dla tej idei - stwierdził lekarz. Bo jak mówił są dwa wątki. Wyraził więc radość, że nie ma problemu z zakontraktowaniem szczepionki, że ma być 8 tysięcy punktów szczepień że "z logistycznego punktu widzenia jakoś to zaczyna funkcjonować". - Będziemy patrzeć na logistykę. Resztę zobaczymy w praktyce - stwierdził dr Tomasz Karauda. 

Jak podkreślił, druga sfera to ta emocjonalna, czyli przekonywania ludzi do idei szczepienia. Dr Karauda przekonywał, że nic tak nie działa jak przykład własny. Więc warto pokazywać, że się zaszczepimy, uwieczniać to i pokazywać w mediach publicznych. To po pierwsze. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

A po drugie, powinno to robić również autorytety publiczne. - Dobrze by było, gdyby pan prezydent się publicznie zaszczepił. Pan minister i pan premier już to zapowiadali - zauważył lekarz. 

Wspomniał, że "bardzo ważna jest kampania reklamowa, spoty". Żeby opinię publiczną przekonywali ludzie, "na których uwielbiamy patrzeć", aktorzy.  Bo - jak parokrotnie podkreślił - potrzebujemy uzyskać odpowiedni procent wyszczepienia populacji, żeby opanować kolejne fale epidemii.

Maciej Zakrocki zauważył, że część ludzi powtarza, że trzeba być ostrożnym, że ta szczepionka powstawała za szybko, że mogą być skutki uboczne. I zwrócił uwagę na to, że minister Dworczyk na konferencji prasowej mówił o Funduszu Kompensacyjnym, dla osób u których wystąpią niekorzystne odczyny poszczepienne.

- Jest to sprawą zupełnie normalną i bardzo rzadko spotykaną, że dochodzi do nadmiernych reakcji na substancje zawarte, czy to w lekach, czy szczepionkach, a czasami w pożywieniu - uspokajał dr Karauda. I dodał, że "część z nas reaguje wstrząsem anafilaktycznym na jad pszczół, inni na zjedzenie fragmentów jedzenia zawierających orzeszki, a część z nas na kontakt ze szczepionką, ale to się zdarza niezwykle rzadko". Na miejscu szczepienia są też potrzebne środki by na to reagować, np. adrenalina.

- Ból głowy i gorączka to normalna reakcja organizmu, który zaczyna wytwarzać odporność - tłumaczył, ale przyznał, że jest dużo teorii spiskowych. Dlatego potrzebne spokojne tłumaczenie wszystkiego. - Jako lekarze musimy być stanowczy i tłumaczyć w prosty sposób - mówił w TOK FM. 

Rozmowa zeszła też na samą listę kolejności szczepień, która wg dr. Karaudy jest właściwa. - Zaczynamy od personelu medycznego - wiadomo ktoś nas musi przyjmować, potem starsi ludzie, zawody narażone na kontakt z wieloma osobami - wymieniał. Przy czym też bardzo stanowczo zaznaczył: - Moim zdaniem bardzo niebezpieczna byłaby decyzja o powrocie dzieci do szkół przed momentem wyszczepienia nauczycieli. Nauczyciele muszą być zaszczepieni, potem szkoły wrócić do pracy. System zdalny chroni życie ludzi do czasu szczepienia.

DOSTĘP PREMIUM