Czy Polska jest gotowa na szczepienia? "Nie znamy żadnych szczegółów, które by potwierdzały, że jesteśmy gotowi"

Rząd zapowiada, że wkrótce zaczną się szczepienia, jednak zdaniem dra Pawła Grzesiowskiego nie jesteśmy do tego gotowi. - Koncepcja szczepień jest dyskutowana od wielu miesięcy, ale strategia zmienia się niemal codziennie - mówił w TOK FM i apelował, żeby szczepionek nie uważać za "cudowną różdżkę". Lekarz poinformował też, że z innych placówek docierają informacje o zbieraniu przez NFZ danych o pracownikach służby zdrowia, którzy nie zgłosili chęci zaszczepienia się.
Zobacz wideo

Jacek Żakowski zaczął rozmowę od pytania, czy Polska jest gotowa na szczepienia. - Nie sądzę - odpowiedział dr Paweł Grzesiowski - ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do walki z COVID-19 i prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń.  - Nie znamy żadnych szczegółów, które by potwierdzały, że jesteśmy gotowi - dodał. 

Gość Poranka Radia TOK FM ocenił, że teraz "tworzą się plany i strategie", ale przez gotowość on rozumie "gotowe magazyny i pacjentów pod drzwiami". Przyznał też, że w okresie świątecznym będzie bardzo trudno przygotować pierwsze punkty szczepień. - Koncepcja szczepień jest dyskutowana od wielu miesięcy, ale strategia szczepień zmienia się niemal codziennie, ostatnia wersja jest sprzed kilku dni - krytykował. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

- Jesteśmy w trudnej sytuacji o tyle, że mamy szpitale węzłowe, które mają przejąć szczepienia personelu medycznego, który zgłosi się z danego obszaru, ale nie wiemy nawet, w jakich warunkach będziemy mieli dostarczona szczepionkę - zaznaczał ekspert. Jak wyjaśnił, duże znaczenie ma to, czy szczepionka przyjedzie w pudłach, które musiały być przechowywane w temperaturze -22 stopni czy jednak w -70. Rozmówca Jacka Żakowskiego przyznał, że sam ma w gabinecie lodówkę o objętości 150 litrów pojemności, która wystarcza na zmagazynowanie szczepionek, które posiada obecnie.

Szczepionki na COVID-19. Lista wątpliwości

Nie tylko na pytania dotyczące temperatury przechowywania szczepionek nie ma odpowiedzi.

- Wiemy tylko z doniesień, że to opakowania po 1000 dawek, ale jaką objętość zajmuje ta porcja szczepionek, nie wiemy. Tego rodzaju szczegółowych informacji brakuje - oceniał dr Paweł Grzesiowski. - Tak samo nie wiemy, kto będzie do nas trafiał - dodał. Tłumaczył, że tak naprawdę placówki nie wiedzą, ilu będą miały pacjentów do zaszczepienia, w związku z tym nie wiadomo, ile personelu skierować do szczepień. 

Sondaże pokazują, że znaczna część Polaków nie zamierza się szczepić przeciwko koronawirusowi. Gospodarz Poranka Radia TOK FM pytał swojego gościa, jak to wygląda wśród pracowników służby zdrowia. Jak odpowiedział lekarz, w jego placówce zapisało się 60 proc. pracowników.

- Widzimy także różnice regionalne - stwierdził dr Grzesiowski. - Koledzy z Podlasia mówią o tym, że jest bardzo zła sytuacja, na szczepienia zgłasza się 10-15 proc. załogi, a jak patrzymy na druga stronę kraju, to nas jest tu 60 proc., a od kolegów z Pomorza wiem, że mają nawet 90 proc. - dodał. Ocenił, że różnice te są "zdumiewające" i mogą wynikać z "zaufania do całego projektu, jakim jest walka z pandemią".

Grzesiowski mówił też o doniesieniach z innych placówek, od których NFZ ma domagać się nie tylko listy zgłoszonych do szczepień, ale też tych pracowników, którzy się nie zgłosili.

- To jest legalne? - pytał Jacek Żakowski.

- No cóż... Nikt o to nie pyta - odpowiedział dr Grzesiowski.

Gospodarz Poranka Radia TOK FM przypomniał, że przecież obowiązują przepisy dotyczące ochrony danych osobowych - RODO - więc zbieranie tego typu danych może nie być legalne.

- RODO jest pobierana przy każdym zgłoszeniu do szczepienia. Jeżeli ktoś się nie zgłosi do szczepienia i odmówi nam udzielenia informacji potrzebnych ze względu na RODO, to go po prostu nie będzie na tej liście - odpowiedział rozmówca Żakowskiego.

Szczepionka od razu nie zatrzyma epidemii

Jak podkreślił gość TOK FM, od tego, że w Polsce zaczniemy szczepić nie zwiększy się liczba "łóżek ani respiratorów". Nie należy też spodziewać się, że spadnie liczba chorych. Jak mówił dr Grzesiowski, pierwsze szczepienia nie ani zmniejszą liczby zakażeń, ani nie zahamują rozwoju epidemii.

- Prognozowanie, że możemy zaszczepić milion czy dwa miliony miesięcznie nie ma sensu, jeżeli nie wiemy, jakie będą transze dostaw. Wiemy tylko, ile zamówiono dawek w firmach - zauważał. Przypomnijmy, premier obiecał 60 mln dawek.

Dr Grzesiowski tłumaczył, że liczba zaszczepionych będzie zależała od tego, ile szczepionek miesięcznie zostanie dostarczona przez producentów, a niektóre z nich przecież - jak zauważył - nie mają jeszcze odpowiednich zezwoleń. 

- Nie myślmy o szczepionkach jak o cudownej różdżce, szczepienia muszą być wkomponowane w cały system zapobiegania zakażeniom. Nie zapominajmy o maseczkach, o izolacji, o dezynfekcji, o dystansie. Szczepienia powoli nas uodpornią, ale to będzie proces stopniowy i powolny - apelował ekspert w Poranku Radia TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM