Żakowski pyta prof. Horbana, kto wpadł na pomysł, by dzieci "gryzły palce z nudów" do 18 stycznia

- Każde działanie ograniczające transmisję wirusa jest sensowne - przekonywał w TOK FM prof. Andrzej Horban. Doradca rządowy tłumaczył Jackowi Żakowskiemu, dlaczego nie są złym pomysłem ferie tuż po świętach i ograniczenia w przemieszczaniu się, które dotyczą dzieci.
Zobacz wideo

Święta rozpoczną bardzo długą przerwę od nauki dla uczniów, bo zaraz po Bożym Narodzeniu zaczną się dwutygodniowe ferie.

Jacek Żakowski pytał prof. Andrzeja Horbana, kto wymyślił, żeby dzieci "gryzły palce z nudów" do 18 stycznia. - W jakim sensie mają gryźć palce z nudów? - dopytywał główny doradca premiera ds. COVID-19. 

- Nie mogą wyjść z domu, to co mają robić? - pytał prowadzący. - Mogą, tylko pod opieką - odparł profesor. Żakowski jednak nie odpuszczał i pytał, czy skoro rodzice mają nie wychodzić z domów i siedzieć z dziećmi, to czy... będą rekompensaty dla rodziców. Żakowski jest ojcem 14-latka.

- Będą, będą. Takie, że nie zachoruje pan na COVID-19, pański ojciec też nie - odpowiedział gość Poranka Radia TOK FM. Prof. Horban tłumaczył też, że "za wszystko", czyli skalę epidemii, "odpowiadają dzieci", które roznoszą wirusa. - A studenci to przede wszystkim - stwierdził. Dlatego, jak przekonywał Żakowskiego, jeśli chodzi o zamykanie szkół "logika jest taka, żeby nie ulegać zakażeniom". 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Rządowy doradca wyjaśniał, że "jeżeli ktoś siedzi grzecznie w domu i chodzi na spacerki", to nie będzie zarażał. - Nie można zachowywać się jak dziecko, że ja sobie na złość rządowi i profesorowi Horbanowi odmrożę uszy. Bądźmy poważni - apelował. - Można tak zorganizować dziecku czas, że nie będzie cierpiało z tego powodu. Każdy musi ponieść pewnego rodzaju konsekwencje. Może ma pan jakiś inny pomysł? - zapytał ekspert chorób zakaźnych.

- Kontynuować naukę po 1 stycznia - odpowiedział Żakowski.

Co ciekawe, prof. Horban ocenił takie rozwiązanie jako słuszne. Rządowy doradca stwierdził nawet, że "też by się do tego przyczynił", jednak równocześnie odwołania lekcji i przesunięcia ferii nie uznał za błąd. - Jest to jakaś alternatywa, można było równie dobrze ferie przesunąć na maj albo czerwiec, czy w ogóle je skasować - oznajmił.

Ekspert zwrócił też uwagę na "presję nauczycieli", którzy, jak mówił, "koniecznie chcieli odpocząć". Zaznaczył jednak, że nie rozmawia ze związkami nauczycielskimi, bo jest lekarzem i społecznym doradcą rządu.

Według prof. Horbana "każde działanie, które ma na celu zmniejszenie transmisji do czasu, dopóki nie będziemy się mogli szczepić, jest działaniem sensowym". Dlatego ograniczenia dotyczące szkół mają sens.

"Wyrażam swoje zdanie w tych działkach, na których się znam"

We wszystkich wprowadzanych obostrzeniach prof. Horban dostrzega jeden, jego zdaniem zasadniczy sens. - Należy zrobić wszystko, żeby zahamować transmisję zakażenia. Jeżeli nie zahamujemy tej transmisji, to będziemy mieli nie tak jak teraz zdublowaną liczbę zgonów, tylko więcej zgonów. - stwierdził. - Drogi, jakie do tego prowadzą, są różne, możemy na temat tych dróg dyskutować - dodał.

Według Jacka Żakowskiego w przypadku ograniczeń dotyczących szkół nie można zapominać o "gigantycznym spustoszeniu w młodym pokoleniu powoduje niechodzenie do szkoły". Prof. Horban przyznał, że nauka zdalna niesie ze sobą niebezpieczeństwa, ale podkreślił, że nie wypowiadał się w czasie narada rządowych na ten temat. Bo nie jest ekspertem w tej dziedzinie.

- Jestem na tych posiedzeniach i mam prawo wyrażać swoje zdanie, taka jest rola doradcy, wyrażam swoje zdanie w tych działkach, na których się znam - stwierdził profesor. - Epidemiolodzy nie protestują w tym momencie, ponieważ każde działanie, które służy zahamowaniu transmisji przez kilka najbliższych tygodni, jest działaniem bezwzględnie słusznym. Przekłada się to na zahamowanie epidemii - podsumował prof. Andrzej Horban. 

DOSTĘP PREMIUM