Ekspert krytycznie o ograniczaniu ruchu z Wielką Brytanią: To reakcja przesadna i spóźniona. Mleko się rozlało

- Jeśli ten wirus dotarł już do Europy, to jest nie do powstrzymania. Wyprze istniejący wirus i ograniczanie transportu jest działaniem spóźnionym. Nic to nie da, poza ewentualnym efektem psychologicznym - ocenił w TOK FM dr Ernest Kuchar, mówiąc o nowej mutacji koronawirusa, która pojawiła się w Wielkiej Brytanii. - Ten wirus stał się popularny, bo pojawił się w Londynie. Gdyby pojawił się w Warszawie, to w ogóle byśmy tego nie zauważyli - podsumował.
Zobacz wideo

W Wielkiej Brytanii pojawiła się nowa mutacja koronawirusa, która rozprzestrzenia się znacznie szybciej niż znana dotychczas odmiana. Choć, jak powiedział tamtejszy minister zdrowia, nie wydaje się, by powodowała ona poważniejszy przebieg choroby, to Anglicy wprowadzają ostrzejsze restrykcje. Wiele państw zdecydowało się na ograniczenie komunikację lotniczą z Wyspami - w tym także Polska

Prof. Ernest Kuchar, który był gościem "Magazynu EKG", podkreślił, że nie ma nic dziwnego w tym, że wirus ma jakąś nową odmianę. - Przykładem jest to, że wirus, który opanował Europę i Stany Zjednoczone (…) jest nieco inny niż ten, który był w Wuhan. Co więcej, w Hiszpanii latem też pojawiła się jeszcze inna mutacja - wyliczał.

Dlaczego zatem akurat ta "angielska" odmiana wywołała takie poruszenie? - Szacuje się, że ten wirus się bardziej dopasował do ludzi i przenosi się o 70 procent szybciej. W takim wypadku trudniej będzie opanować jego transmisję - powiedział rozmówca Macieja Głogowskiego. - Jeśli na przykład do zahamowania transmisji wirusa, który jest mało zaraźliwy, wystarczyło zaszczepić 60 procent populacji, to w tej chwili, żeby uzyskać ochronę populacyjną na wirusa, który jest znacznie bardziej zaraźliwy, odsetek zaszczepionych musi być znacznie większy. Sięgający nawet 90 procent - wyjaśnił.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak dodał specjalista chorób zakaźnych, nowa odmiana "stała się taka popularna, bo pojawiła się w Londynie". - Londyn jest ogromnym miastem, bardzo gęsto zaludnionym, więc wirus znalazł idealne warunki do szerzenia się. Może gdyby pojawił się w Szkocji, to nie byłoby problemu - stwierdził.

"Tolerancja błędów będzie znacznie mniejsza"

Dopytywany, czy szczepionka firmy Pfizer, której zaczęła używać już Wielka Brytania (i którą niebawem zaczną szczepić inne kraje Unii Europejskiej) będzie wystarczająco skuteczna wobec nowej odmiany koronawirusa - ekspert odpowiedział: "Uważa się, że tak". - Ta mutacja nie powinna zmienić skuteczności szczepionki - dodał kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 

Zwrócił też uwagę, że procedury zalecane i stosowane do tej pory (mycie rąk, dystans społeczny i maseczka) mogą być przy nowej mutacji mniej skuteczne. Kuchar zwracał uwagę, że wiele osób stosuje te procedury niepoprawnie, popełnia różne błędy (np. zakrywa maseczką tylko usta, a nos już nie). I o ile przy mniej zaraźliwym szczepie wirusa nie było to aż tak bardzo groźne, tak teraz "tolerancja błędów będzie znacznie mniejsza".

Państwa ograniczają loty z Wielką Brytanią. "Przesadna reakcja"

Czy w takim razie jedynym skutecznym rozwiązaniem jest restrykcyjne zostawanie w domu? - Nie dajmy się zwariować - powiedział dr Kuchar. Jak dodał, wielu rzeczy o nowej odmianie wirusa wciąż nie wiemy. Sami Brytyjczycy, jak mówił, na razie zdają się martwić głównie tym, że inne kraje ograniczają z nimi komunikację. Pytany, czy reakcja ta jest przesadna - odparł krótko: "Tak, moim zdaniem jest przesadna".

Według lekarza na tego typu ruchy jest już zdecydowanie za późno. - Jeżeli nawet jedna osoba przyniesie wirusa, to on się i tak pojawi w Europie, więc samo wstrzymanie ruchu już niewiele zmieni - stwierdził.

- To my, jako ludzie, przenosimy wirusa poprzez naszą mobilność. Jeśli ten wirus dotarł już do Europy, wszystko jedno do jakiego kraju, to jeżeli rzeczywiście ma taką przewagę [i szybciej zaraża], to jest nie do powstrzymania. Wyprze istniejący wirus i ograniczanie transportu jest działaniem spóźnionym. Nic to nie da, poza ewentualnym efektem psychologicznym. Mleko się już rozlało - uważa dr Ernest Kuchar.

I powtórzył, że zmutowany "wirus stał się popularny, bo pojawił się w Londynie". - Gdyby pojawił się w Warszawie, to w ogóle byśmy tego nie zauważyli - podsumował.

Polska także zawiesza loty z Wielkiej Brytanii - w nocy z poniedziałku na wtorek. Ponadto minister Adam Niedzielski poinformował, że wydał dyspozycje Inspekcji Sanitarnej, by od poniedziałku wykonywać testy na koronawirusa każdej zgłaszającej się osobie, która w ostatnim czasie podróżowała z Wielkiej Brytanii.

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska w poniedziałek apelował z kolei do osób, które w ostatnich dniach przybyły z Wielkiej Brytanii do naszego kraju, by jak najszybciej zgłosiły się do sanepidu i tam wykonały test na koronawirusa. 

Od godziny 10 [w poniedziałek] obraduje też Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego, który zajmuje się właśnie sprawą nowej odmiany koronawirusa w Wielkiej Brytanii.

DOSTĘP PREMIUM