Kolejny lockdown branży fitness. "Kto otworzy obiekt dla jednego czy dwóch sportowców?"

W nocy opublikowane zostało rozporządzenie dotyczące kolejnych obostrzeń, które wejść w życie mają tuż po świętach. Zgodnie z przewidywaniami branży fitness z siłowni czy basenów będą mogli korzystać wyłącznie profesjonalni sportowcy. - Nie wiem, jakim cudem mielibyśmy to weryfikować. I kto otworzy obiekt dla jednego czy dwóch sportowców? - mówił w TOK FM Tomasz Napiórkowski z Polskiej Federacji Fitness.
Zobacz wideo

Napiórkowski komentował na antenie obostrzenia dotyczące m.in. siłowni, basenów oraz klubów fitness, które mają wejść w życie 28 grudnia. Wspomniał o rządowym projekcie, by z takich miejsc nadal mogli korzystać "profesjonalni sportowcy". Nie zostawił na nim suchej nitki.

- W projekcie jako profesjonalnego sportowca rozumie się wyłącznie osobę, która "zarabia na życie poprzez sport". Nie wiem, jakim cudem mielibyśmy to weryfikować. I kto otworzy obiekt dla jednego czy dwóch sportowców? - wytknął Napiórkowski. Dodał też, że taki zapis dyskryminowałby początkujących zawodników, którzy jeszcze nie zarabiają na sporcie, a przecież też muszą gdzieś trenować.

Według Napiórkowskiego sytuacja w branży już teraz jest katastrofalna, a liczba klubów i siłowni, które podjęły decyzję o zamknięciu, "rośnie nie arytmetycznie, ale geometrycznie". - Mamy 21 grudnia, a kwota, która wpłynęła z jakiejkolwiek tarczy do naszej branży wynosi 0 zł. Od dwóch miesięcy jesteśmy bez żadnego wsparcia - wytknął gość TOK FM.

Przywołał też argument, na który branża fitness powołuje się często: "Kluby fitness nie były ogniskiem zakażeń ani w Stanach, ani w Europie, ani nigdzie na świecie" (w rzeczywistości odnotowano takie przypadki, choć faktycznie nie było ich wiele - red.). Nie powinniśmy być na celowniku jako zagrożenie epidemiczne. Za to wiele innych innych miejsc, gdzie powstawały ogniska, pozostaje otwarta. Nie muszę chyba wymieniać sklepów czy kościołów - mówił Napiórkowski.

DOSTĘP PREMIUM