Szczepionek przeciw koronawirusowi NIE ROBI SIĘ z abortowanych płodów. Prof. Rzymski tłumaczy, skąd ten fake news

Żadna szczepionki przeciw COVID-19 nie ma w składzie tkanek płodów. Nikt nie wykonuje aborcji na potrzeby produkcji szczepionek. A preparat Pfilznera, czyli ten używany obecnie w Polsce, z płodami nie ma kompletnie nic wspólnego. W TOK FM tłumaczył to prof. Piotr Rzymski.
Zobacz wideo

Temat szczepionek przeciw COVID-19 budzi zrozumiałe emocje. - Ludzie mają prawo mieć wątpliwości. I dobrze, że je mają, bo przecież powinni dbać o własne zdrowie - mówił w TOK FM prezes Naczelnej Izby Lekarskiej prof. Andrzej Matyja. Zdaniem profesora, problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast ufać wiedzy lekarzy, dajemy się straszyć "szamańskim głosom antyszczepionkowców".

Prof. Matyja postanowił z tymi głosami walczyć, więc włączył się do ważnej inicjatywy polskich naukowców. Aby ułatwić każdemu dostęp do rzetelnej i aktualnej wiedzy, eksperci opracowali "białą księgę", czyli wyczerpujące i zrozumiałe dla każdego kompendium nt. szczepionki przeciw COVID-19. Można ją znaleźć na stronie internetowej "Nauka Przeciw Pandemii" >>>

Niestety, wiele osób nadal woli czerpać wiedzę z memów krążących po Facebooku. A tam rzecz jasna roi się od półprawd i zupełnych bzdur. Jednym z popularnych fake newsów na temat szczepionek dotyczył tego, że rzekomo do ich produkcji używa się... abortowanych płodów. Oliwy do ognia dolał Kościół katolicki. Najpierw stanowisko ws. "szczepionek przeciwko COVID-19, które opracowano na podstawie linii komórkowych pochodzących z tkanek pobranych podczas aborcji" wydała watykańska Kongregacja Nauki Wiary. Tydzień później własny dokument w tej sprawie opublikował polski Episkopat.

Czy to oznacza, że w historiach o szczepionkach robionych z płodów jest jednak ziarno prawdy? Starał się to wyjaśnić w TOK FM prof. Piotr Rzymski, biolog medyczny z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

- Po pierwsze: szczepionki RNA nie są opracowywane z wykorzystywaniem linii komórkowych płodów. A więc ani dostępna już szczepionka Pfizera, ani ta, która być może niedługo będzie dostępna, czyli Moderny, nie wykorzystywały linii komórkowych z płodów - podkreślił ekspert na wstępie.

- Owszem, są linie komórkowe, które pochodzą z tkanek abortowanych płodów sprzed wielu lat i są pasażowane nieustannie w laboratoriach. Natomiast one nie mają nic bezpośrednio wspólnego z aborcją. Nikt nie wykonywał aborcji specjalnie po to, aby pozyskać taką linię komórkową - kontynuował prof. Rzymski.

Co to znaczy, że komórki są "pasażowane"? - To znaczy, że uzyskujemy jakąś populację komórek, hodujemy ją, ona się dzieli i dzieli, przenosimy ją na nowe medium i tak dalej. Trwa to tygodnie, miesiące, lata - mówił gość TOK FM.

Prof. Rzymski wyjaśnił, że istnieją specjalne bazy, dzięki którym naukowcy mogą wyszukać i kupić linie komórkowe potrzebne im do badań. Dodał, że są one "bardzo przydatne dla postępu współczesnej medycyny", bo w wielu przypadkach pozwalają lepiej przebadać preparaty przed przystąpieniem do testów na ludziach.

Jak zostało już wspomniane, szczepionki RNA nie wymagają testów z użyciem linii komórkowych. Ale firma AstraZeneca, której szczepionka oparta jest na innej technologii, korzystała z linii komórkowych z tkanek pobranych podczas dwóch aborcji przeprowadzonych jeszcze w zeszłym stuleciu. O czym zresztą informowali w publikacjach naukowcy, którzy nad nią pracowali.

Cały szkopuł w tym, że szczepionka firmy AstraZeneca nie została jeszcze zatwierdzona do użytku w UE, więc polski katolik nie musi się martwić, czy użycie jej jest moralne. KEP pośpieszył się zatem nieco ze swoim oświadczeniem.

- Stanowisko powinno być uściślone, bo wprowadza mylne mniemanie, że ta szczepionka, która już jest dostępna, wykorzystywała przy produkcji linie komórkowe pochodzące z płodów. Co nie jest prawdą - ocenił prof. Rzymski.

DOSTĘP PREMIUM