Jak wygląda szczepienie przeciwko COVID-19? Prof. Joanna Zajkowska wyjaśnia krok po kroku

Do tej pory zaszczepiło się w Polsce ponad 14 tys. osób, pracowników służby zdrowia. Wkrótce mają zacząć się szczepienia m.in. seniorów, nauczycieli i służb mundurowych. Jak w praktyce wygląda szczepienie przeciwko COVID-19? Czy ozdrowieńcy powinni się szczepić? Na te pytania odpowiadała w TOK FM prof. Joanna Zajkowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Zobacz wideo

O tym, ile osób zostało zaszczepionych od 27 grudnia informował w TOK FM minister zdrowia Adam Niedzielski. To już ponad 14 tys. osób, tylko we wtorek zaszczepiono ponad 7 tys.

Jak wygląda całą procedura wyjaśniała prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Wszystko zaczyna się od wypełnienia specjalnego kwestionariusza. - Pytania dotyczą najważniejszych elementów, które mogą być przeciwwskazaniem do szczepienia - mówiła w rozmowie z Maciejem Głogowskim ekspertka.

Po wypełnieniu i podpisaniu kwestionariusza, osoba szczepiona udaje się do lekarza, który będzie wyjaśniał kwestie budzące wątpliwości. Chodzi tu m.in. o choroby przewlekłe, przyjmowane leki.

Prof. Zajkowska uspokajała jednak, że dyskwalifikujące do szczepienia są właściwie tylko leki stosowane w leczeniu choroby zatorowo-zakrzepowej. - Podana domięśniowo dawka jest maleńka, może jednak spowodować wytworzenie krwiaka, dlatego lekarz będzie pytał o leki, które temu sprzyjają - tłumaczyła.

- Pytamy również, na jakim etapie jest choroba nowotworowa, bo pacjenci z chorobą nowotworową mają wręcz zalecane podanie szczepienia, tylko zależy, jaki to jest moment leczenia - kontynuowała. - Choroby przewlekle, jak choroby nerek, serca czy płuc również są wskazaniem do szczepienia, ponieważ to jest ta współchorobowość, która może pogarszać przebieg COVID-19 - podkreślała profesor. 

Jak przebiega szczepienie przeciwko COVID-19? 

W każdej placówce, w której odbywają się szczepienia, przygotowany jest specjalny punkt, "który jest przygotowany logistycznie na przyjęcie szczepionki, która musi być zużyta w ciągu pięciu dni". Jak podkreśliła prof. Zajkowska, szczepionka jest już rozmrożona, w związku z czym nie wymaga przechowywania w -70 stopniach. 

- Wydawane są poszczególne fiolki w miarę, jak przychodzą pacjenci. Szczepionka w temperaturze od 2 do 8 stopni doprowadzana do temperatury pokojowej, a ampułka, która ma dawkę dla pięciu osób, po rozcieńczeniu musi być zużyta w ciągu sześciu godzin - wyjaśniała dalej. Jak dodała, zaszczepienie pięciu osób trwa zazwyczaj około godziny. 

Po podaniu szczepionki każda osoba pozostaje na obserwacji przez 15 minut, chyba że po wywiadzie lekarz zdecydował, że obserwacja powinna trwać dłużej. - Jeżeli pacjent ma w wywiadzie jakieś incydenty nadwrażliwości, bo wypytujemy o to dokładnie, czyli nadwrażliwość na jakieś składniki pokarmowe, czy miał reakcje alergiczne, wtedy przetrzymujemy dłużej - tłumaczyła ekspertka. Podkreśliła, że zdarzają się również "emocjonalne reakcje" na szczepionkę, wtedy pacjent pozostaje na obserwacji tak długo, aż się uspokoi. 

Czy ozdrowieńcy powinni się szczepić przeciwko COVID-19? 

Wśród pytań często pojawia się to, czy osoby, które przeszły już COVID-19, a co a tym idzie, najprawdopodobniej mają przeciwciała, powinny się szczepić. - Zdanie ekspertów jest takie, że tak - mówiła prof. Joanna Zajkowska. - Dlatego że dawka, która spowodowała zachorowanie, jest różna, różna jest reakcja. Natomiast podanie szczepionki to określona dawka antygenu, wiemy, jaką odpowiedź generuje - wyjaśniła.

Osoby chore muszą pamiętać, że nie mogą przyjąć szczepionki, jeżeli występują u nich objawy, chociażby gorączka. Jak mówiła profesor, szczepienie może być wykonane najwcześniej cztery tygodnie po pozytywnym teście na COVID-19 lub wystąpieniu pierwszych objawów.

Szczepienia zaczęły się w Polsce 27 grudnia. Jak oceniła rozmówczyni Macieja Głogowskiego, przyjęty model prowadzenia szczepień (przyjmowania pacjenta, rejestracji, obserwacji) się sprawdza. -  Przeszczepienie osób, które w tej chwili są zakwalifikowane, znajdują się na terenie szpitala, pozwala nam nabrać pewnej wprawy, zobaczyć, gdzie są słabsze punkty, jak to usprawnić - podsumowała prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

DOSTĘP PREMIUM