Dr Durajski o skandalu dot. szczepień: Trudno mówić o akcji promocyjnej. Lekarz dostrzegł jednak w całej sprawie pewien plus

Sam czekam, bo mam rodziców, których chciałbym szybko zaszczepić, a się okazuje, że są osoby, które poza ustalonym harmonogramem mają dostęp do tych szczepień - mówił w TOK FM dr Łukasz Durajski. Oceniając sprawę szczepień poza kolejnością, lekarz powiedział o skandalu. - Trudno mówić o akcji promocyjnej, skoro w ogóle nie słyszeliśmy o tym, że w jakikolwiek sposób ci ambasadorowie pokazywali się, że szczepienia otrzymali - podkreślił.
Zobacz wideo

Warszawski Uniwersytet Medyczny miał zaszczepić w sumie 18 osób spoza grupy zero, która obecnie jest szczepiona przeciwko koronawirusowi. To m.in. Krystyna Janda, Andrzej Seweryn, Wiktor Zborowski i Edward Miszczak. Sprawę, która wywołała wiele negatywnych komentarzy, ma wyjaśnić powołana przez rektora WUM komisja, na czele której stanął prof. Roman Stolarczyk.

Dr Łukasz Durajski przyznał w TOK FM, że całą sprawą ze szczepieniem poza kolejnością jest rozczarowany. - Znów mówimy o szczepieniach w sposób negatywny - stwierdził ekspert WHO Europe. - Sam zresztą czekam, bo mam rodziców, których chciałbym szybko zaszczepić - zabezpieczyć ich przed koronawirusem, a teraz się okazuje, że są osoby, które poza ustalonym harmonogramem mają dostęp do tych szczepień. Trudno mówić o akcji promocyjnej, skoro w ogóle nie słyszeliśmy o tych ambasadorach, o tym, żeby pokazywali, iż te szczepienia otrzymali - ocenił gość Karoliny Głowackiej.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Lekarz przypomniał o dobrych pomysłach, jakie realizowano od czasu rozpoczęcia szczepień w Polsce. To m.in. wspólne szczepienia lekarzy-polityków różnych opcji politycznych. - Pokazali, że zdrowie nie jest polityczne. A w tym wypadku (szczepienia osób znanych) brakuje kampanii. Uważam, że sam sposób, by wybrać ambasadorów, jest bardzo fajny, by rozpropagować ideę szczepień w Polsce. Ale mimo tego ich (tych ambasadorów) nie widzimy; nie widzimy, by promowali te szczepienia - powtórzył.

Durajski przypomniał, że sprawa nie kończy się na szczepieniach, które odbyły się w Warszawie. Bo także lokalni politycy się zaszczepili poza kolejnością. - Wykorzystując to, że mają swój lokalny folwark w poszczególnych szpitalach - ocenił lekarz.

Za zaszczepienie się poza kolejnością został wyrzucony z PiS starosta opatowski Tomasz Staniek. Szczepił się też inny starosta z PiS - Andrzej Kruczkiewicz z Nysy.

Szczepienia poza kolejnością. Może będzie coś dobrego z tej lekcji?

Karolina Głowacka zwróciła uwagę na to, że może - mimo mnóstwa wątpliwości wokół szczepienia osób znanych - cała sprawa przyniesie coś dobrego. - Niezależnie od tego, co ustali komisja WUM, w odbiorze społecznym ta historia już została opowiedziana, brzmi tak: ta szczepionka jest tak cenna, że kto ma możliwość, chce się do niej dostać szybciej. Zmienia się więc dominująca narracja, z nieufności do dobra rzadkiego. Może chociaż tyle dobrego z tej historii wyniknie - oceniła dziennikarka TOK FM.

Jak stwierdził dr Durajski, o ile w ogóle można o "jakimś pozytywnym elemencie tego skandalu mówić", to może być to właśnie zmiana postrzegania nowej szczepionki przez społeczeństwo. - Skoro "oni" z jakiegoś powody chcieli być pierwsi, to może ja też powinienem się zaszczepić. Mam nadzieję, że tę historię uda się właśnie w taki - pozytywny - sposób wykorzystać - przyznał lekarz.

Jak pokazały dotychczasowe badania, znacząca grupa obywatelek i obywateli nie miała zamiaru się zaszczepić. Według sondaży około połowa społeczeństwa nie chce poddać się szczepieniu.

DOSTĘP PREMIUM