Czy członkowie rad społecznych szpitali mogą się zaszczepić w ramach grupy 0?

Jedna z lubelskich radnych, która jest członkinią rad społecznych w dwóch szpitalach ujawniła na Twitterze, że dostała propozycję zaszczepienia. Okazuje się, że nie ona jedna. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia sprawię stawia jasno: nie ma podstaw, by członków rad społecznych kwalifikować do grupy 0.
Zobacz wideo

Radna Bożena Lisowska, po otrzymaniu telefonu z propozycją szybszego zaszczepienia się, odmówiła. Jak zaznaczyła, czeka na swoją kolejkę.

Nikt nie zdradza, czy w którymś ze szpitali zaszczepiono kogoś z rady społecznej. Obowiązuje tajemnica lekarska oraz ochrona danych osobowych. Ale wiemy, że propozycje czy telefony - rzeczywiście były.

Aneta Ciesielczuk z Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie, która też należy do rady społecznej jednego ze szpitali, napisała nam: "Jestem od niedawna ozdrowieńcem. Nie jestem na tę chwilę zainteresowana szczepieniem przeciwko COVID-19". Na dodatkowe pytanie, czy w ogóle dostała propozycję przyznała, że dzwoniono do niej w sprawie tworzonych list szczepień. "Telefon dotyczył przygotowywania list do szczepień, którymi nie wyraziłam zainteresowania" - przekazała nam Aneta Ciesielczuk.

W radzie społecznej Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej jest minister, poseł PiS, Artur Soboń. Jest jej przewodniczącym. Na nasze pytania na Twitterze w sprawie szczepień, odpisał, że nie został zaszczepiony.

Na dodatkowe pytania, czy dostał propozycję szczepienia oraz czy taką ofertę dostali inni członkowie rady społecznej, której jest przewodniczącym - już nie odpowiedział.

Co na to Ministerstwo Zdrowia?

Pewne jest jedno - członkowie rad społecznych, czyli w dużej mierze lokalni politycy i przedsiębiorcy, nie mają prawa do szczepień z medykami. - Szczepienia grupy "0" dotyczą personelu medycznego i personelu administracyjnego placówek ochrony zdrowia, w tym szpitali. Nie ma tam wskazania, że ten etap szczepień dotyczy członków rad społecznych. Osoby takie nie są personelem szpitalnym - mówi rzecznik ministra zdrowia, Wojciech Andrusiewicz.

Z naszych informacji wynika, że członków rad społecznych niektórzy próbowali "podciągać" pod szpitalnych wolontariuszy, a oni - zgodnie z wytycznymi ministerstwa - mogą skorzystać ze szczepień przeciwko Covid-19 razem z medykami. - Członkowie rad społecznych - z samego tytułu pełnienia funkcji w radzie społecznej - nie są wolontariuszami. Nie są osobami, które udzielają się na rzecz szpitala na co dzień - tłumaczy Andrusiewicz.

Co innego szpitalna administracja czy dyrektor, obojętnie z jaką opcją polityczną jest związany. Oni są w grupie "0". I - wbrew obiegowym opiniom - mogą się już teraz zaszczepić. 

O szczepieniach poza kolejką zrobiło się głośno po tym, jak w Warszawie zaszczepiono m.in. aktorów, w tym Krystynę Jandę czy Wiktora Zborowskiego. To wywołało kontrowersje i skrajnie różne komentarze. 

Na tym nie koniec. Jak informowały media, zaszczepić swoich pracowników w ramach grupy "0" chciała też firma Ziaja. Tłumaczy to tym, że jej zakład produkuje m.in. leki. Kierownicy działów mają tworzyć listę chętnych, na którą spółka czeka do czwartku 7 stycznia. Szczepienia miałby zrealizować jeden ze szpitali. 

DOSTĘP PREMIUM