Ile kosztowały szpitale tymczasowe? "Zmarnowane zostały ogromne miliony"

Spytaliśmy wojewodów o koszty szpitali tymczasowych w ich regionach. Z odpowiedzi wynika, że placówki te pochłonęły setki milionów złotych. Czy to dobrze wydane pieniądze? Eksperci mają wątpliwości. - Budowanie takich szpitali, które zaraz będą musiały zostać rozebrane to marnowanie potencjału i pieniędzy - mówi dr Piotr Karniej i podaje przykłady, jak można było to zorganizować lepiej.
Zobacz wideo

Ponad pół miliarda złotych - tyle miała kosztować budowa 19 tymczasowych szpitali, powstających na czas epidemii. Taką kwotę (dokładnie to 518 mln zł) podało posłance Hannie Gill-Piątek Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na jej interpelację. Suma zawierała koszty samej budowy placówek (498 676 678 zł) oraz przywrócenia obiektów do pierwotnej funkcji (19 486 805 zł). Co ważne - wskazana kwota dotyczyła stanu na dzień 7 grudnia ubiegłego roku.

Chcąc poznać szczegółowe i bardziej aktualne dane zwróciliśmy się do wszystkich szesnastu wojewodów z listą pytań dotyczących kosztów zorganizowania szpitali tymczasowych - to jest adaptacji obiektów, ich wyposażenia, organizacji personelu czy umów z właścicielami nieruchomości.

Ile kosztowały szpitale tymczasowe?

Niektóre urzędy wojewódzkie nie odpowiedziały nam na pytania wcale albo dość oszczędnie gospodarowały informacjami w tej sprawie. Przykładowo biuro prasowe wojewody na Dolnym Śląsku wskazało, że tamtejsza placówka medyczna jest "w fazie budowy" i "w trakcie wyposażania w sprzęt medyczny". Nie podano zatem żadnych liczb, z zaznaczeniem, że te będzie można udostępnić po zakończeniu przedsięwzięcia. Co ciekawe, w odpowiedzi na interpelację posłanki Gill-Piątek czytamy, że szpital tymczasowy ulokowany w Centrum Konferencyjnym przy ul. Rakietowej 33 we Wrocławiu pochłonął aż 75,6 mln zł i był najdroższy ze wskazanych 19 tego typu placówek (nie licząc szpitala na Stadionie Narodowym, którego nie ujęto w wyliczeniach, o czym więcej w dalszej części artykułu).

Szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej we WrocławiuSzpital tymczasowy przy ul. Rakietowej we Wrocławiu Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Dość szczegółowe wyliczenia podał za to rzecznik prasowy wojewody warmińsko-mazurskiego. Tam szpitale tymczasowe powstały dwa - w Nidzicy i w Szczytnie, i obydwa mieszczą się w nowych budynkach przy szpitalach powiatowych. Koszty ich zorganizowania i wyposażenia wyniosły 9,6 mln zł (dla placówki w Nidzicy) i 8,3 mln zł (w Szczytnie).

W województwie zachodniopomorskim także powstały dwa szpitale tymczasowe - w jednym z budynków Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 2 w Szczecinie oraz w Hali Netto Arena. Koszty ich organizacji wyniosły łącznie 26,9 mln zł. Do tego należy doliczyć między innymi 27,8 mln zł na sprzęt i wyposażenie i blisko 460 tys. zł netto za wynajem Netto Areny.

W Łodzi szpital tymczasowy powstał w hali Expo. Jej adaptacja kosztowała około 7,5 mln zł, a instalacja tlenowa i wyposażenie - kolejne 7,5 mln. Do tego również należy doliczyć koszty najmu, które wynoszą blisko 32 tys. zł miesięcznie.

Jednym z droższych - jak wynika z uzyskanych przez nas odpowiedzi - był szpital tymczasowy w Wielkopolsce. Znajduje się na on terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Koszt jego organizacji wyniósł nieco ponad 14,5 mln zł. Oprócz tego w grę wchodził zakup sprzętu medycznego na wyposażenie szpitala w kwocie blisko 7,3 mln zł, koszt najmu nieruchomości - w kwocie 873 129,03 zł brutto miesięcznie (łącznie za okres trwania umowy będzie to kwota 5 238 774,18 zł brutto) oraz kwotę 737 877 zł brutto za przywrócenie infrastruktury do stanu pierwotnego. W sumie blisko 30 mln zł.

Pandemia koronawirusa. Budowa szpitala tymczasowego dla pacjentów z Covid-19. Poznań, MTP, 21 listopada 2020Pandemia koronawirusa. Budowa szpitala tymczasowego dla pacjentów z Covid-19. Poznań, MTP, 21 listopada 2020 Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta

Szpital jak ubezpieczenie, warto mieć

Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, szpitale tymczasowe porównuje do ubezpieczenia, które wykupujemy przed podróżą lub w obawie przed zdarzeniami losowymi. Często w ogóle z niego nie korzystamy, lecz z drugiej strony - kiedy go nie mamy, a stanie się coś złego - żałujemy, że o tym nie pomyśleliśmy.

- Te szpitale tymczasowe to takie ubezpieczenie na wypadek zwiększenia liczby chorych w trakcie trwania pandemii, która jest i jeszcze pewnie długo z nami będzie. Obyśmy z nich nie musieli korzystać, ale jeśli taka konieczność zaistnieje, będziemy mogli dawać chorym szanse na skuteczne leczenie - mówi. - Dziś sytuacja jest wciąż niepewna. Liczba zakażonych i liczba zgonów może się różnie rozwinąć w perspektywie trzeciej fali. Nie mając tego zabezpieczania, bylibyśmy zmuszeni do ograniczania łóżek, które dziś przeznaczamy do leczeni chorych na przykład z udarami czy zawałami - dodaje.

- Ubezpieczenie jest cenną inicjatywą, ale warto się zastanowić, jaki jest jego koszt, a w tym przypadku jest on niezwykle wysoki - zauważa z kolei dr Piotr Karniej, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

- Moim zdaniem wydane zostały ogromne miliony złotych na stworzenie sieci szpitali, które nigdy w życiu nie będą wykorzystane. Patrząc na przykład na szpitale we Wrocławiu czy w Poznaniu, które zostały zbudowane w zupełnie niemedycznych lokalizacjach (…). Te budynki trzeba adaptować ogromnym kosztem. Bardziej bym rozumiał adaptację czy poszerzanie bazy łóżkowej istniejących szpitali. Wtedy istniałaby szansa, że po zakończeniu epidemii te placówki dalej mogłyby funkcjonować jako placówki medyczne - przekonuje dalej.

Jako dobry przykład doktor podaje z kolei Bolesławiec, gdzie już w wakacje rozpoczęto budowę szpitala modułowego. Powstał szybko, stosunkowo niedrogo (na stronie urzędu miasta czytamy, że budowa i wyposażenie pochłonęły w sumie 8,2 mln zł), a co najważniejsze - będzie mógł służyć tutejszym medykom oraz pacjentom także po zakończeniu epidemii.

Zdaniem naszego rozmówcy, leczeniem lżej chorych pacjentów na COVID-19 mogłyby zając się szpitale prywatne. - Taką politykę przyjęli na przykład Hiszpanie, którzy delegowali szpitale publiczne do opieki nad ciężej chorymi i szpitale prywatne dla lżej chorych - podaje.

- Natomiast budowanie takich szpitali w placówkach, które zaraz będą musiały zostać rozebrane to marnowanie potencjału i pieniędzy - ocenia dr Karniej.

Miliard złotych za szpitale? Rząd milczy

W tym kontekście najgorętsze dyskusje od początku budził szpital na Stadionie Narodowym. Rząd nie podaje, ile środków pochłonęła cała jego organizacja. Informacja te nie znalazła się w odpowiedzi na wspomnianą interpelację posłanki Gill-Piątek, podobnie jak informacja o kosztach pozostałych 13 szpitali tymczasowych, które powstały dzięki wsparciu spółek Skarbu Państwa.

Kilka tygodni temu politycy Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba i Dariusz Joński (po kontroli poselskiej) podali, że prowadzenie Szpitala Narodowego kosztuje aż 21 mln zł miesięcznie. Dane te były oparte jednak na szacunkowych wyliczeniach wykonanych na zlecenie Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji jeszcze przed tym, zanim szpital zaczął na dobre działać.

Kilka dni temu "Rzeczpospolita" podała, że koszt szpitali postawionych przez spółki Skarbu Państwa (w tym szpitala na Narodowym) to dodatkowe 300-500 mln zł. Uwzględniając kwotę podaną posłance Gill-Piątek przez resort zdrowia - oznaczałoby to, że wszystkie szpitale tymczasowe w kraju mogłyby kosztować nas nawet miliard złotych.  

DOSTĘP PREMIUM