Lekarze rodzinni są w grupie "0", ale wielu z nich wciąż nie wie, kiedy mogą się zaszczepić. Niebawem to oni mają szczepić innych

Wszyscy medycy szczepią się w szpitalach węzłowych, a tam pierwszeństwo mają pracownicy szpitali. W efekcie podstawowa opieka zdrowotna musi czekać. - Tymczasem na szkoleniach, w których teraz bierzemy udział na temat szczepienia kolejnych grup, usłyszeliśmy, że przed szczepieniem innych sami powinniśmy być już zaszczepieni - mówi nam jedna z lekarek.
Zobacz wideo

W Polsce trwają obecnie szczepienia grupy "0", czyli m.in. lekarzy i pielęgniarek, pracowników niemedycznych szpitali, ale również personelu podstawowej opieki zdrowotnej, farmaceutów, ratowników medycznych z pogotowia. 

Lekarze rodzinni przyznają, że jest spory bałagan i niedoinformowanie. Wielu z nich wciąż nie ma wyznaczonego terminu, kiedy mają się szczepić. - Ze szpitala węzłowego nie miałam żadnej informacji o terminie - mówi dr Magdalena Muras - Skudlarska z Łodzi. Zaszczepiła się w zupełnie innym miejscu, w Święto Trzech Króli. - Miałam to szczęście, że od znajomych dowiedziałam się, że jeden ze szpitali węzłowych szczepi wszystkich zgłaszających się. W związku z tym poszłam, stanęłam w najdłuższej kolejce od wielu lat i zostałam zaszczepiona - mówi lekarka.

Dr Joanna Zabielska z Białegostoku na szczepienie wciąż czeka. Jak mówi, cierpliwie, bo wie, że jest wielu chętnych. Podkreśla, że jeśli nie będzie informacji ze szpitala, sama zacznie dopytywać, kiedy ona i je personel mogą się zgłosić na szczepienie przeciwko COVID-19.

Dr Aleksander Biesiada przyjmuje pacjentów w Krakowie. Dziś już ma powody do radości, bo wyznaczono mu termin szczepienia. - Po wielu dniach oczekiwania dostałem termin na 15 stycznia. Na wysokości zadania stanął szpital im. Rydygiera w Krakowie - mówi lekarz. Dodaje jednak, że wcześniej było z tym sporo zamieszania. - Obserwując wydarzenia ostatnich tygodni mam wrażenie, że kwestia szczepień nie została dobrze przygotowana. Raczej - powiedziałbym - że jesteśmy "na spontanie" niż że jest to dobrze, logistycznie przygotowane - mówi pan doktor. - Od samego początku były problemy z rejestracją na szczepienie. Najpierw szpital, w którym mieliśmy się szczepić, miał jeden formularz do wypełnienia, potem pojawił się drugi. Ostatecznie ustaliliśmy, że jest inny punkt na terenie Krakowa, w którym możemy się zaszczepić i tam mam już termin - dodaje dr Biesiada.

Żadnych informacji o terminie nie dostał wciąż natomiast dr Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny spod Lublina. Jak mówi, chce się zaszczepić mimo, że jest ozdrowieńcem. Wszystko w systemie wypełnił, ale na razie nie ma informacji zwrotnej, kiedy mógłby się zgłosić. - Czekamy cały czas na wyznaczenie terminu. Kiedy odbędą się szczepienia? Tego nie wiemy. Szpital nie informuje nas z wyprzedzeniem, kiedy możemy liczyć na to szczepienie - mówi dr Zieliński. 

Lekarze rodzinni przechodzą obecnie szkolenia online dotyczące szczepień przeciwko COVID-19, które już niebawem mają robić tzw. grupie "1', czyli m.in. seniorom czy nauczycielom. Jak mówi dr Małgorzata Muras - Skudlarek, w trakcie szkolenia padła informacja, że lekarze - zanim zaczną szczepić - sami powinni być zaszczepieni. "Na dziś personel większości placówek POZ nie dostał możliwości zaszczepienia się w szpitalach węzłowych. Niezaszczepiony personel będzie szczepił pacjentów? Jaka będzie nasza wiarygodność?" - pisze na Twitterze dr Tomasz Zieliński.

DOSTĘP PREMIUM