Senatorowie PiS przeciw wsparciu psychiatrii dziecięcej. A "w pandemii rośnie liczba zaburzeń"

Psychiatria dziecięca w Polsce potrzebuje na pewno więcej pieniędzy niż ma i każda pomoc się przyda - mówiła w TOK FM prof. Barbara Remberk. Senatorowie Prawa i Sprawiedliwości podczas ostatnich obrad zagłosowali przeciwko przekazaniu na tę dziedzinę 80 mln zł.
Zobacz wideo

W tym tygodniu Senat debatował nad budżetem na 2021 rok. Zgłoszono ponad 100 poprawek, a jedna z nich dotyczyła przekazania 80 mln zł na psychiatrię dziecięcą. Udało się ją przegłosować dzięki opozycji. "Za" było 52 senatorów, przeciw 47 i byli to wyłącznie senatorowie Prawa i Sprawiedliwości.

Skąd taka decyzja? - To bardzo proste. Przez ostatnie lata rekordowo zwiększyliśmy nakłady na opiekę zdrowotną, w której mieszczą się wszystkie dziedziny świadczeń medycznych, w tym psychiatria dziecięca. Zgłaszanie odrębnej poprawki, której treść co prawda łapie za serce, jest nielogiczne, demagogiczne i jest czystą hipokryzją - tłumaczył Stanisław Karczewski, senator PiS, były marszałek tej izby, a zawodowo - lekarz. 

Prof. Barbara Remberk, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży i kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie w TOK FM przekonywała, że jeśli chodzi o wsparcie psychiatrii dziecięcej, to "każda pomoc się przyda", zwłaszcza teraz. 

- Sytuacja jest trudna. Mamy doniesienia z różnych prac naukowych na całym świecie, że w okresie pandemii rośnie liczba zaburzeń psychicznych (...). Są to szczególnie zaburzenia depresyjne i lękowe - powiedziała. Jak dodała, są także badania, które potwierdzają, że problem ten występuje również w naszym kraju.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Remberk podkreśliła, że oddziały psychiatrii w Polsce są pełne, a też nierzadko zdarza się, że któryś z nich "wypada", na przykład w związku zarażeniem koronawirusem kogoś z personelu. 

- Jestem zaniepokojona stanem psychiatrii dziecięcej. Rozpoczęły się jakieś zmiany, które zostały zastopowane z powodu epidemii i tego, że większość energii systemu służby zdrowia idzie właśnie na walkę z tym wirusem - stwierdziła rozmówczyni Piotra Maślaka.

Dziennikarz nawiązał jeszcze do argumentów polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy głosowali przeciwko wspomnianej poprawce. Jak mówił, część z nich przekonywała, że problem psychiatrii dziecięcej nie leży w braku pieniędzy, ale przede wszystkim w braku specjalistów. - Myślę, że te sprawy są ze sobą powiązane - skomentowała prof. Remberk.

Wielokrotnie podkreślała też, że w leczeniu zaburzeń psychicznych u dzieci i młodzieży potrzebny jest sprawny cały system, a nie jakiś jego wycinek. - Dzieci potrzebują różnych form wsparcia, potrzebują rodziny i lekarzy specjalistów z różnych dziedzin, nie tylko samym psychiatrów - mówiła.

Redaktor Maślak przypomniał, że kilka miesięcy temu rząd zapowiadał stworzenie Narodowego Programu Odbudowy Zdrowia Polaków, który miał obejmować m.in. rozbudowę opieki środowiskowej w zakresie zdrowia psychicznego. Prof. Remberk - pytana o to, jak idzie realizacja tego programu - podała, że "na razie nie ma informacji o tym, jak ten program ma wesprzeć psychiatrię dziecięcą. - Nie znam konkretów - stwierdziła. 

Na koniec - pytana o to, ile pieniędzy potrzebuje psychiatria dziecięca, by mogła "stanąć na nogi" - odparła, że trudno jest dokładnie to policzyć. - Ale na pewno więcej niż ma - podała. Zwróciła też uwagę, że w czasie pandemii wiele ośrodków wspierających leczenie zaburzeń psychicznych, które już wcześniej były na granicy wydolności finansowej, mogły tego trudnego okresu nie przetrwać. 

Tragiczne liczby

O tym, jak poważny jest problem stanu psychicznego dzieci i młodzieży świadczą liczby. Ze statystyk Komendy Głównej Policji wynika, że w 2018 roku prób samobójczych wśród nastolatków (13-18 lat) było 746, a w 2019 - 905. W podanym okresie wzrosła także liczba prób samobójczych wśród najmłodszych, tj. w wieku 7-12 lat. W 2018 roku było to 26, a rok później 46. 

Jeśli chodzi o samobójstwa, w 2018 roku życie odebrało sobie 92 nastolatków i pięcioro dzieci. Rok później - 94 nastolatków i czwórka dzieci. 

DOSTĘP PREMIUM