Pfizer zmniejsza dostawy szczepionek, ale lekarz uspokaja. "Spodziewaliśmy się tego"

Pfizer potwierdził, że w najbliższym czasie do krajów europejskich będzie trafiać mniej szczepionek przeciwko COVID-19. Nie zaskoczyło to Łukasza Durajskiego, który zwracał w TOK FM uwagę, że szczepionka dopiero została wprowadzona na rynek, a zapotrzebowanie jest ogromne. - Natomiast za chwilę będziemy mieć szczepionki pozostałych firm - uspokajał lekarz.
Zobacz wideo

Jako pierwszy o zmniejszonej dostawie szczepionek Pfizera poinformował Norweski Instytut Zdrowia Publicznego. Pfizer potwierdził, że choć tymczasowo zmniejszy dostawy do Europy, to wkrótce znacząco zwiększy produkcję. Szef KPRM Michał Dworczyk przekazał, że decyzje o ewentualnych zmianach w harmonogramie szczepień rząd podejmie, gdy otrzyma od Pfizera "precyzyjne informacje" odnośnie do ograniczenia dostaw. I zapewnił, że każda osoba, która otrzymała pierwszą dawkę, otrzyma również drugą. 

- Nie oszukujmy się, że to przede wszystkim kwestia liczby zamówionych dawek. Mamy przykład Izraela, który w fenomenalny sposób wyszczepia swoje społeczeństwo. Ich wymagania są dużo większe niż Polski czy Europy - zauważał w TOK FM lekarz Łukasz Durajski, ekspert WHO. - Tempo niektórych państw, jeżeli chodzi o liczbę podanych szczepionek, jest zdecydowanie lepsze. Firma, biorąc pod uwagę umowy, które ma, też musi się wywiązywać w zależności od zapotrzebowania - dodawał. 

Lekarz stwierdził, że nie można "obrażać się i gniewać" na Pfizera, bo z taką decyzją koncernu należało się liczyć. - To pierwsza firma, która na ten moment, w takim stopniu, dostarcza szczepionki. Natomiast ja bym uspokoił sytuację, ponieważ za chwilę będziemy mieć szczepionki pozostałych firm. Moderna już może dostarczać szczepionki do Europy, za chwilę będzie AstraZeneca, trwa rejestracja pozostałych firm - zwracał uwagę. Jak stwierdził, lukę w dostawach od Pfizera mogą wkrótce wypełnić inne koncerny. 

- Aż tak bardzo bym się nie obawiał, ale pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Proszę zwrócić uwagę, że jesteśmy na etapie, gdzie mamy szczepionkę, która jest dostępna na rynku od niedawna, więc nie ma takiej mocy przerobowej - zaznaczał. - Poza tym pierwszy raz w historii ludzkości mamy szczepienia na taką skalę jednocześnie na całym świecie. Liczba szczepionek, która jest potrzebna, jest nieporównywalna do tego, co było do tej pory przy wprowadzaniu każdej innej szczepionki - stwierdził. 

Jak podsumowywał gość TOK FM, zazwyczaj firmy farmaceutyczne musiały dużo dłużej przekonywać społeczeństwa i rządy innych krajów, aby zakupiły ich szczepionki. Pandemia koronawirusa jest pod tym względem precedensem. Na koniec jeszcze ocenił, że Fundusz Kompensacyjny, który stworzyło Ministerstwo Zdrowia, to dobry pomysł, bo podobnego rozwiązania brakowało w polskim systemie. Dzięki niemu osoby, które doznają przez szczepionkę przeciwko COVID-19 poważnego uszczerbku na zdrowiu, będą mogły otrzymać odszkodowanie. Choć, jak zaznaczył Durajski, tak poważne uszczerbki są ekstremalnie rzadkie, a jak dotąd nie było przypadków, które mogłyby się kwalifikować do wypłaty odszkodowania.

DOSTĘP PREMIUM