Prof. Matyja: Lepiej zaszczepić kogoś spoza kolejki niż zmarnować szczepionkę

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja komentował w TOK FM postępy programu szczepień. Niektóre z jego ocen mogły wydać się kontrowersyjne - choćby te dotyczące szczepień seniorów w ich własnych domach czy "wpychania się" w kolejkę do szczepienia. Profesor starannie je jednak uzasadniał.
Zobacz wideo

W ostatnich dniach do Polski przyleciało mniej szczepionek, niż pierwotnie zakładano. Przyczyną jest decyzja firmy Pfizer, która ograniczyła dostawy w całej Europie. Koncern uzasadnił to koniecznością modyfikacji procesu produkcji szczepionki. Zmiany mają umożliwić wytworzenie znacznie większej liczby preparatów w II kwartale 2021 r., jednak tymczasowo spowalniają produkcję. Pfizer zapowiedział, że powrót do pierwotnego harmonogramu dostaw do UE nastąpi 25 stycznia, a ich zwiększenie 15 lutego. 

Szef KPRM Michał Dworczyk poinformował, że w związku z decyzją Pfizera wydłuży się czas szczepień "grupy 0". Szczepienia dla seniorów powyżej 70. roku życia mają się zacząć planowo 25 stycznia. Rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz zapewnił we wtorek w rozmowie z TVN24, że nie zmienią się wyznaczone już terminy szczepienia dla osób powyżej 80. roku życia.

Prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej uważa, że to złe rozwiązanie. - Moje zdanie jest odmienne niż rady naukowej przy ministrze zdrowia. Nie wolno było organizować szczepień “grupy 1” przed wyszczepieniem medyków. To my jesteśmy na tej pierwszej linii frontu. Rozumiem, że największym problemem jest brak szczepionek na rynku i to determinuje liczbę szczepień. Niemniej "grupa zerowa" powinna być wyszczepiona najpierw, a dopiero potem kolejne grupy - mówił w Poranku Radia TOK FM.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

 - Pozostawienie części personelu medycznego niezaszczepionego może powodować, że pacjent dalej będzie się obawiał kontaktu z nami - argumentował prof. Matyja.

Przypomniał również, że jeszcze niedawno "nie tylko poradnie, ale całe oddziały" były zamykane z powodu zakażeń koronawirusem wśród pracowników szpitali.

Matyja: Szczepienie "kochanych staruszków" w domach to zły pomysł

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej skrytykował również pomysł szczepienia osób powyżej 80. roku życia w domach. Tłumaczył, że seniorzy w tym wieku cierpią zwykle na jedną lub kilka przewlekłych chorób, "dlatego ta grupa powinna być szczepiona w szpitalach, by wykluczyć możliwość jakichkolwiek powikłań".

Ekspert dodał, że chodzi nie tylko o zdrowie poszczególnych seniorów, lecz również o to, by nie "dolewać oliwy do ognia wątpliwości", jakie niektórzy mają w sprawie bezpieczeństwa szczepień. Szanse, że szczepionka mRNA wywoła efekty niepożądane, są niskie. Ale w przypadku osób w podeszłym wieku zdrowie może się pogorszyć w każdej chwili - także po podaniu szczepionki, choć niekoniecznie w związku z jej działaniem.

- Obawiam się, by nie doszło do pomówień, tak jak w Norwegii, Hongkongu czy Niemczech, że po pierwszej dawce ktoś z tych naszych kochanych staruszków zmarł - przyznał prof. Matyja.

Przez "polskie piekiełko" marnujemy szczepionki?

Gość Poranka Radia TOK FM odniósł się również do informacji Ministerstwa Zdrowia o tym, że do wtorku (19 stycznia) zutylizowano 1686 dawek szczepionki.

Zdaniem prezesa NRL ta liczba mogłaby być niższa, gdyby "wierzono lekarzom".

- Brak zaufania do lekarzy spowodował, że nie pozwolono nam wykorzystać tych dawek, żeby się nie zmarnowały. Efekt obawy tym, żeby ktoś się zaszczepił poza kolejką jest efektem domina. I powoduje, że punkty szczepień będą pisać protokoły utylizacji - ocenił prof. Matyja,

Lekarz nie chciał komentować afery ze szczepieniem artystów, biznesmenów i członków ich rodzin poza kolejnością, określił ją jednak jako "polskie piekiełko". - Tak naprawdę chodzi nam o to, żeby zaszczepić jak największą grupę społeczeństwa. I jeżeli w pobliżu jest chętny, zaszczepmy go. Lepiej zaszczepić kogoś spoza kolejki niż zmarnować szczepionkę - podsumował swoje stanowisko w tej sprawie.

DOSTĘP PREMIUM