Koronawirus w Polsce. Ponad 7 tys. nowych przypadków, zmarło 419 osób [21 stycznia]

Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że ostatniej doby wykryto 7152 przypadki zakażenia koronawirusem. Zmarło 419 pacjentów z COVID-19.
Zobacz wideo

Nowe dane 21 stycznia: 

Koronawirus w Polsce. Bilans zakażeń 

W środę 20 stycznia wykryto 6919 zakażeń koronawirusach. Zmarły 443 osoby. We wtorek 19 stycznia poinformowano o 4835 nowych zachorowaniach oraz o 291 zgonach. W poniedziałek nowych zachorowań było 3271, a zgonów 60 - to jednak "typowy" dla weekendowych wyników spadek, który odnotowywany jest praktycznie co tydzień.

Dzień wcześniej - w niedzielę, 17 stycznia - nowych zakażeń było blisko dwa razy więcej (6 055), zmarły 142 osoby. W sobotę natomiast resort podawał informację o 7 412 nowych zachorowań na COVID-19. Zmarło 369 osób. W piątek 15 stycznia było podobnie - 7 795 nowych przypadków oraz 386 ofiar śmiertelnych.

Brytyjski szczep koronawirusa w Polsce

Wszystko wskazuje na to, że brytyjska mutacja koronawirusa mogła dotrzeć do Polski. Laboratorium genXone poinformowało, że zidentyfikowało brytyjski szczep u chorego z województwa małopolskiego. - Podjęliśmy decyzję o upublicznieniu tej informacji z uwagi na jej istotne znaczenie epidemiologiczne - powiedział Michał Kaszuba, prezes genXone.

Ocenia się, że brytyjska mutacja, zgłoszony w połowie grudnia do WHO, jest o 50 do 70 proc. bardziej zaraźliwy niż oryginalny koronawirus i występuje w sześciu obszarach geograficznych, podczas gdy wariant południowoafrykański występuje tylko w czterech z nich.

Koronawirus w Polsce. Rząd ogłasza "korektę" planu szczepień

Zgodnie z opublikowanym w ubiegły czwartek rozporządzeniem Rady Ministrów, w ostatniej fazie pierwszego etapu szczepień mieli się znaleźć się m.in. żołnierze, funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, prokuratorzy i asesorzy prokuratury, funkcjonariusze CBA, SWW, SKW czy Służby Więziennej. Opozycja wytykała rządowi, że te grupy mają pierwszeństwo np. przed pacjentami onkologicznymi.

W środę szef KPRM, pełnomocnik rządu ds. szczepień Michał Dworczyk ogłosił, że rząd "skorygował błąd w planie szczepień". - Dokonaliśmy zmian w etapie pierwszym. Część 1a: wszyscy seniorzy powyżej 60. roku życia, część 1b: osoby z chorobami przewlekłymi, część 1c to przedstawiciele służb mundurowych - tłumaczył, prezentując nowy harmonogram. Ma być on wkrótce wprowadzony rozporządzeniem. 

Koronawirus w Polsce. Mniejsze dostawy szczepionek od Pfizera

Poza tym w ostatnich dniach do Polski przyleciało mniej szczepionek, niż pierwotnie zakładano. Przyczyną jest decyzja firmy Pfizer, która ograniczyła dostawy w całej Europie. Koncern uzasadnił to koniecznością modyfikacji procesu produkcji szczepionki. Zmiany mają umożliwić wytworzenie znacznie większej liczby preparatów w II kwartale 2021 r., jednak tymczasowo spowalniają produkcję. Pfizer zapowiedział, że powrót do pierwotnego harmonogramu dostaw do UE nastąpi 25 stycznia, a ich zwiększenie 15 lutego.

Michał Dworczyk poinformował, że w związku z decyzją Pfizera wydłuży się czas szczepień "grupy 0". Szczepienia dla seniorów powyżej 70. roku życia mają się zacząć planowo 25 stycznia. Rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz zapewnił we wtorek w rozmowie z TVN24, że nie zmienią się wyznaczone już terminy szczepienia dla osób powyżej 80. roku życia.

Prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej uważa, że to złe rozwiązanie. - Moje zdanie jest odmienne niż rady naukowej przy ministrze zdrowia. Nie wolno było organizować szczepień “grupy 1” przed wyszczepieniem medyków. To my jesteśmy na tej pierwszej linii frontu. Rozumiem, że największym problemem jest brak szczepionek na rynku i to determinuje liczbę szczepień. Niemniej "grupa zerowa" powinna być wyszczepiona najpierw, a dopiero potem kolejne grupy - mówił w Poranku Radia TOK FM.

W środę koncerny Pfizer i BioNTech poinformowały, że opracowały plan, który pozwoli na zwiększenie możliwości produkcyjnych w Europie i dostarczenie znacznie większej liczby dawek szczepionki w drugim kwartale tego roku.

Koronawirus w Polsce. Najmłodsi uczniowie wrócili do szkół

Zgodnie z zapowiedzią, w poniedziałek do szkół wróciły dzieci z klas I-III. Nauka dla starszych uczniów wciąż pozostaje utrzymana w trybie zdalnym - na razie nie wiadomo, do kiedy. W szkołach muszą być przestrzegane ostre wytyczne sanitarne. Zgodnie z nimi zajęcia powinny być zorganizowane tak, żeby uczniowie różnych klas mieli jak najmniejszy kontakt ze sobą. 

Nauczyciele apelują o to, by jak najszybciej zostali zaszczepieni przeciw COVID-19. Wielu z nich wyraża obawę, że jeśli tak się nie stanie, to znów odnotujemy wzrost zachorowań. Nauczyciele są wprawdzie w tzw. grupie "1", ale  z planów rządu wynika, że szczepienie tej grupy zawodowej zacznie się najwcześniej w kwietniu.

- Tutaj powinien decydować "egoizm społeczny". Bo zdrowi nauczyciele, to pracująca szkoła, a pracująca szkoła, to pracujący rodzic, a rodzic w pracy to "ruszająca" gospodarka. Jak spojrzymy na to, jak na taki łańcuszek zdarzeń, to (szybkie) szczepienie nauczycieli jest w interesie nas wszystkich - mówiła w TOK FM Danuta Kozakiewicz, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 103 w Warszawie.

Koronawirus w Polsce. Obostrzenia do końca miesiąca

Pozostałe obostrzenia, które miały obowiązywać do 17 stycznia, zostały przedłużone do 31 stycznia. To między innymi zakaz zgromadzeń powyżej pięciu osób, obowiązek zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej. Ponadto wciąż,  do końca stycznia, obowiązuje zamknięcie restauracji, które mogą jedynie serwować dania na wynos i dowóz. 

W galeriach handlowych otwarte są tylko niektóre sklepy, czynne mogą być jedynie hotele pracownicze oraz hotele dla medyków. Do końca stycznia zamknięte pozostaną także stoki narciarskie, tak samo boiska, siłownie i centra sportowe, w których przebywać mogą jedynie osoby uprawiające sport profesjonalnie. Jednak wielu przedsiębiorców sprzeciwia się tym restrykcjom i wznawia działalność. 

DOSTĘP PREMIUM