UE rozważa paszporty covidowe. "To nieunikniony krok". Ale jest wiele wątpliwości

Przywódcy unijni zebrali się w czwartek na wideoszczycie poświęconym pandemii. Będą dyskutować o walce z nowymi wariantami koronawirusa, o podziale szczepionek i ich zakupach, ale też o pomyśle paszportów covidowych.
Zobacz wideo

Paszporty miałyby być potwierdzeniem, że dana osoba zaszczepiła się przeciw COVID-19 lub nabyła odporność, przechodząc zakażenie. Raczej nie miałyby formy książeczki, lecz elektronicznego certyfikatu dostępnego np. za pośrednictwem aplikacji w telefonie.

Wprowadzenie paszportów miałoby być sposobem na rozruszanie gospodarki, umożliwienie części obywateli UE bezpiecznego powrotu do stacjonarnej pracy i podróży między państwami.

"The Guardian" pisze, że największym zwolennikiem paszportów jest premier Grecji Kiriakos Mitsotakis, który liczy też na odblokowanie turystyki. Napisał w tej sprawie list do szefowej komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Inne kraje są bardziej powściągliwe i wolałyby uniknąć dzielenia obywateli ze względu na zaszczepienie.

- Paszporty wydają się czymś, co nas czeka prędzej czy później. Pytanie na ile jesteśmy w stanie zredukować ich negatywne konsekwencje - mówił w programie "Światopodgląd" Łukasz Wójcik z tygodnika "Polityka".

- Pierwsza wątpliwość dotycząca wolności obywatelskich: czy taki elektroniczny dokument będzie funkcjonował w systemie scentralizowanym czy zdecentralizowanym? Scentralizowany działa tak, że jeśli pokazujemy aplikację gdzieś, gdzie ma nam się dać jakieś prerogatywy, np. wstęp na pokład samolotu lub do restauracji, to za każdym razem musi się ona łączyć z bazą. Zatem zostaje ślad, gdzie byliśmy, co robiliśmy itd. - tłumaczył gość TOK FM.

Wójcik wskazał również, że nadal nie wiemy, jak długo utrzymuje się odporność u ozdrowieńców. Taki argument podnosi również m.in Światowa Organizacja Zdrowia, która jest przeciwna wprowadzeniu paszportów. Najważniejsze zastrzeżenie wobec pomysłu dotyczy jednak czegoś zupełnie innego.

- To nie tylko kwestia określenia prawdopodobieństwa, czy ktoś jest odporny czy nie, ale konsekwencje społeczne. Wprowadzając paszporty, tworzymy de facto nową stratyfikację - dzielimy społeczeństwo na tych, którzy mogą i na tych, którzy nie mogą. A ta granica może być łamana na rozmaity sposób, np. dzięki wpływom lub pieniądzom - wyjaśnił.

DOSTĘP PREMIUM