Problemy z dostawą szczepionek. B. prezes Urzędu Rejestracji Produktów: Uprzedzałem, że nie można zakładać scenariuszy bajkowych

- Jesteśmy krajem, który nie ma żadnej fabryki, która mogłaby produkować szczepionki przeciwko COVID-19. W związku z tym jesteśmy na etapie petenta, który stoi w kolejce, przebiera nogami i czeka - tak o opóźnieniach w dostawach szczepionek mówił w TOK FM dr n. farm Leszek Borkowski, były prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.
Zobacz wideo

Do Polski trafia coraz mniej szczepionek. Najpierw dostawy zmniejszył koncern Pfizer. Dziś min. Michał Dworczyk podał, że zaplanowaną na wtorek dostawę odwołała firma Moderna. 

- Wyprodukować tak dużo szczepionek dla całego świata to jest ogromne wyzwanie logistyczne dla ich wytwórców. I nie ma znaczenia, czy tych firm jest dwie, trzy, dziesięć czy piętnaście. Na świecie mamy przecież 7,5 miliarda ludzi. To oczywiste, że mogą pojawić się kłopoty - mówił w Magazynie EKG dr n. farm Leszek Borkowski, były prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. 

Jego zdaniem, należy skupić się na tym, by "szczepionki, które przychodzą już do Polski były bardzo dobrze dystrybuowane". Podkreślił też, że do wakacji należy zaszczepić jak najwięcej osób, by móc w końcu znieść różnego rodzaju obostrzenia wpływające negatywnie zarówno na zdrowie psychiczne Polaków, jak i gospodarkę w kraju. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Czy możemy mieć więcej szczepionek?

Czy da się zrobić coś, żeby liczba szczepionek trafiających do Polski była wyższa? Zdaniem eksperta, raczej nie. - Trzeba po prostu czekać. Jesteśmy krajem, który nie ma żadnej fabryki, która mogłaby produkować szczepionki przeciwko COVID-19. W związku z tym jesteśmy na etapie petenta, który stoi w kolejce, przebiera nogami i czeka - powiedział gość Macieja Głogowskiego.

Borkowski dodał, że trzeba uważnie wczytywać się w komunikaty firm farmaceutycznych, które informują o opóźnieniach w dostawach. Czasem, jak mówił, firmy anonsują pewne problemy z bezpieczeństwem towaru, które mogą być bardzo istotne.

- I uważam, że jeżeli coś jest niewyjaśnione, to czekamy, a nie przyspieszamy. Bo szczepienie to nie jest łapanie pcheł na spotkaniu towarzyskim, tylko poważna rzecz - powiedział były prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. - Czasem też problemem są sprawne linie technologiczne. Jak wiemy, każda maszyna się psuje, ma określoną wydajność. W związku z tym nie popadałbym w straszne przerażenie [że nie ma szczepionek - red.], tylko po prostu czekał - dodał.

Gość TOK FM przypomniał, iż o tym, że problemy z dostawami szczepionek mogą się pojawić, mówił już pół roku temu. - Uprzedzałem, że nie można zakładać scenariuszy bajkowych, ale trzeba założyć również scenariusz "B", który mówi, że będą przerwy w dostawach. I tak się stało. I naprawdę nie jest to nic odkrywczego - ocenił.

Dopytywany, czy jego zdaniem przedstawiciele rządu też taki awaryjny scenariusz zakładali - Borkowski odparł, że nie wie. Ale dodał też od razu, że w tym, jak przeprowadzić program szczepień doradza władzy prof. Andrzej Horban, którego "bardzo ceni". - To dobra głowa i myślę, że on zakładał takie scenariusze - powiedział były prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.

DOSTĘP PREMIUM