Dane podane pogotowiu mogą nie być bezpieczne. Pilna interwencja Rzecznika Praw Pacjenta

Dane o stanie zdrowia, lokalizacja, przebyte choroby i wrażliwe informacje o pacjentach - wszystkie te informacje mogą trafić w niepowołane ręce, gdy wyzywamy pogotowie ratunkowe. A jest to efekt zmian w prawie, które obowiązują od początku stycznia.
Zobacz wideo

Na początku roku dyspozytornie pogotowia ratunkowego przeszły pod skrzydła wojewodów. Ich pracowników formalnie zatrudniają wojewodowie. Jednak problem leży w tym, że żadne urzędy wojewódzkie - według rozmówców reportera TOK FM -  nie są podmiotami leczniczymi czy medycznymi, stąd przetwarzanie danych medycznych przez takie podmioty rodzi niebezpieczeństwo łamania praw pacjentów.

Chodzi o informacje związane nie tylko z lokalizacją, czy numerem telefonu, ale też stan zdrowia, przebyte choroby i schorzenia, a takie dane przekazuje się często podczas wzywania pogotowia ratunkowego. - Urząd wkracza w sferę zarezerwowaną dla podmiotów medycznych, jak szpitale czy przychodnie. Zagrożone mogą być dane i prawa pacjentów - alarmuje Krzysztof Strzałkowski, przewodniczący Komisji Zdrowia Sejmiku Województwa Mazowieckiego. Chodzi o to, że pojawia się niezgodność z ustawą o prawach pacjenta i ustawą o ratownictwie medycznym, które regulują właśnie te kwestie.

Jak ustalił reporter TOK FM Rzecznik Praw Pacjenta zajmuje się tą sprawą i chce pilnych wyjaśnień od Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych dotyczących tego, czy spełnione są wymogi RODO w tej sprawie. Sprawą zajmuje się też Ministerstwo Zdrowia, które o tej kwestii wie, ale na razie tej możliwej gigantycznej luki prawnej nie komentuje.

Mazowiecki sejmik ma w ciągu najbliższych dni przygotować opinię prawną w tej sprawie. Radni będą apelować do resortu zdrowia, by wyjaśnić, jak ministerstwo dba o bezpieczeństwo danych pacjentów w dyspozytorniach.

DOSTĘP PREMIUM