Dlaczego w Polsce nie spada liczba zgonów w związku z COVID-19? Prof. Piekarska: Epidemia ma długi ogon

Choć liczba potwierdzonych zakażeń koronawirusem od wielu dni spada, to nadal liczba zgonów utrzymuje się na wysokim poziomie. Według prof. Anny Piekarskiej mamy dwie główne przyczyny takiej sytuacji. Pierwsza to zakażenia osób starszych, które mogą być pokłosiem rodzinnych spotkań w czasie świąt. - Niestety, tacy pacjenci chorują ciężko i umierają - powiedziała ekspertka.
Zobacz wideo

Od początku roku liczba wykrytych nowych zakażeń koronawirusa w Polsce systematycznie spada. Średnia z ostatnich siedmiu dni to nieco ponad 5000 wykrytych zakażeń na dobę. Dużo gorzej sytuacja wygląda, jeśli chodzi o zgony pacjentów zakażonych COVID-10.  W tym przypadku tygodniowa średnia – w zasadzie przez cały ostatni miesiąc – oscyluje wokół 300. Dziś resort zdrowia poinformował o śmierci 264 osób.

– To i tak połowa tego, co było w szczycie (zachorowań), gdzie notowaliśmy ponad 600 zgonów dziennie - komentowała w TOK FM prof. Anna Piekarska, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, członkini Rady Medycznej przy premierze Mateuszu Morawieckim.

Jak mówiła ekspertka, epidemia koronawirusa ma tzw. długi ogon. – Jesienią mieliśmy ogromny szczyt zachorowań i osoby, które się wtedy zakaziły i przechodzą chorobę ciężko, to też chorują długo. Dlatego, że nie dajemy im umrzeć takimi manewrami, jak np. podłączanie do respiratorów. Ludzie umierają w sposób przewlekły – wyjaśniała.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Dlaczego w Polsce w związku z COVID-19 umiera tak wielu chorych?

Według prof. Piekarskiej są dwie poważne przyczyny utrzymującej się wysokiej liczby zgonów w związku z COVID-19. – Jedna to poświąteczne zakażenia ludzi w wieku podeszłym. Na początku stycznia zaobserwowaliśmy, że wzrosła liczba hospitalizacji takich osób i to "pasuje" do świąt. Niestety, tacy pacjenci chorują ciężko i umierają – podkreśliła rozmówczyni Macieja Głogowskiego.

Druga przyczyna zgonów to skutek "przedłużonego leczenia się" pacjentów w domach. W tym przypadku wiek chorego nie ma znaczenia.

– Ludzie z COVID-19 próbują leczyć się sami. Chcę też wyraźnie przestrzec przed stosowaniem koncentratorów tlenu w warunkach domowych. Tlen wspomaga, ale nie leczy COVID-19. Jeśli saturacja płuc spada, to należy zmienić leki i trzeba to zrobić szybko. Jeśli pacjent przesiedzi ten okres w domu i rozwinie się u niego zapalenie płuc, to jeśli trafi do szpitala w poważnym stanie, jego szanse są mniejsze. Pacjenci sami robią sobie krzywdę w taki sposób. Podkreślę, że są skuteczne leki w walce z COVID-19 i nie jest to popularna amantadyna – przekonywała ekspertka.

Prof. Piekarska przyznała też, że faktyczna liczba nowych przypadków koronawirusa w Polsce może być znacznie wyższa, niż pokazują dane Ministerstwa Zdrowia.

– We wszystkich chorobach zakaźnych mamy przypadku zgłoszone i rzeczywiste. Nie wiemy, ile jest tych drugich. Dane trzeba mnożyć przez pięć – oceniła ekspertka i zaznaczyła, że liczba nowych zakażeń nie oddaje prawdziwego wymiaru epidemii. – To liczba zgonów, ale też zajętych łóżek i respiratorów. Pamiętajmy, że obciążenie tych łóżek w części przypadków zabiera miejsca pacjentom z innymi schorzeniami. W moim szpitalu trzy duże oddziały są zaangażowane w walkę z koronawirusem, to jakoś ogranicza opiekę dla innych pacjentów – wskazała prof. Piekarska.

Co dalej z obostrzeniami?

Rzecznik rządu Piotr Müller pytany w Polsat News, kiedy zapadną decyzje, co będzie dalej z obostrzeniami i kiedy rząd przedstawi informację w tej sprawie, zapowiedział, że zanim to nastąpi, odbędzie się jeszcze posiedzenie Rady Medycznej. Dodatkowo, jak dodał, rząd czeka na dane epidemiczne z poniedziałku.

Prof. Piekarska przyznała, że jeszcze nic nie wie o posiedzeniu Rady Medycznej, której jest członkiem. – My zazwyczaj dowiadujemy się o nich ad hoc, dostajemy informację o spotkaniu kilka godzin przed nim. Być może tu zaraz też tak będzie. Na razie rady nie było, więc i rekomendacji nie ma – zdradziła ekspertka.

Zaznaczyła, że w przeciwieństwie do jesieni, gdy mieliśmy szczyt pandemii, teraz spotkań jest znacznie mniej. – Mamy trudną sytuację, jako rada, bo nie mamy pełnego obrazy sytuacji gospodarczej. Wszystkiego się nie wyjaśni podczas takich spotkań. Rada jest tym, czym jest z nazwy: to ciało doradcze – podkreśliła rozmówczyni Macieja Głogowskiego.

Gospodarz EKG dopytywał zatem, jakie rozwiązania w sprawie obostrzeń prof. Piekarska rekomendowałaby premierowi. – Myślałabym powolutku o odmrażaniu poszczególnych gałęzi gospodarki, ale stopniowo. Skłaniałabym się ku poluzowaniu, być może handel, bo tutaj najłatwiej zapanować nad zakażeniami i pilnować obostrzeń – wskazała prof. Piekarska.

Równocześnie ekspertka przyznała, że choć wychodzimy z najgorszej sytuacji, to problemy z pandemią jeszcze potrwają. – Myślę, że do końca roku, tu nie mam żadnych wątpliwości. Przecież nie damy rady wszystkich wyszczepić, bo też nie każdy będzie chciał – podsumowała szefowa Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, członkini Rady Medycznej przy premierze Mateuszu Morawieckim.

DOSTĘP PREMIUM