Drugi przypadek brytyjskiego szczepu koronawirusa w Polsce. "Ma lepiej naoliwiony klucz do naszego zamka"

Drugi przypadek brytyjskiego szczepu koronawirusa wykryto w Polsce. Zakażona jest nauczycielka z Wrocławia. - Ten wariant wirusa, w zupełnie przypadkowy sposób, lepiej dostosował się do gospodarza - tłumaczyła w TOK FM prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk.
Zobacz wideo

Brytyjska odmiana koronawirusa jest obecna w Polsce – przyznał we wtorek minister zdrowia Adam Niedzielski. Wcześniej potwierdził, że oficjalnie potwierdzono drugi w Polsce przypadek zakażenia tą mutacją. Chodzi o nauczycielkę z Wrocławia, która – według informacji resortu zdrowia – nie miała nic wspólnego z podróżami do Wielkiej Brytanii.

Pierwszy przypadek, przypomnijmy, odnotowano w ubiegłym tygodniu u pacjenta z Małopolski.

– Ten wariant wirusa, w zupełnie przypadkowy sposób, lepiej dostosował się do gospodarza. Można powiedzieć, że jego białko receptorowe, czyli taki klucz do zamka, jakim są nasze komórki, jest lepiej naoliwione, bardziej pasuje. Dlatego łatwiej mu do nich wnikać – wyjaśniała obrazowo w TOK FM prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk, kierownik Zakładu Biologii Molekularnej Wirusów Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Ekspertka dodała, że dzięki temu ta sama dawka wirusa może zakazić więcej komórek niż jego standardowa wersja. – On działa wydajniej, a przez to rozprzestrzenia się bardziej – podkreśliła rozmówczyni Macieja Głogowskiego.

Koronawirus. Czy wszystkie niebezpieczne mutacje są w Polsce?

Na całym świecie poza brytyjskim szczepem wirusa, mówi się też o niebezpiecznych wariantach południowoafrykańskim, brazylijskim, kalifornijskim.

Prof. Bieńkowska-Szewczyk przyznała, że w tej chwili trudno powiedzieć, czy wszystkie te szczepy są obecne w naszym kraju. – Zasadniczo nie wiemy do końca, ile jest wariantów tego koronawirusa. Wykrywanie innych szczepów też nie jest proste, bo taki materiał genetyczny pobrany od zakażonej osoby trzeba starannie wyizolować i poddać profesjonalnemu sekwencjonowaniu. Żeby wyjaśnić zapis genetyczny danej odmiany wirusa – wyjaśniła.

Mnożenie się mutacji doskonale pokazuje z jak niebezpieczną pandemią mamy do czynienia. Dlatego ekspertka apelowała, by w żadnym wypadku nie rezygnować z reżimu sanitarnego.

– Z tego wycofać się nie możemy. Dystans społeczny, a szczególnie brak tłoczenia się w zamkniętych przestrzeniach są niezwykle istotne. A także dobrej jakości maski, może nie profesjonalne, ale z kilku warstw materiału. To niewielki koszt, jaki musimy ponieść, żeby chronić się przed wirusem. Obostrzenia muszą zostać utrzymane. Szczególnie, dopóki nie wyjaśni się, jak rozprzestrzeniają się nowe odmiany wirusa – uważa szefowa Zakładu Biologii Molekularnej Wirusów Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii UG i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Szczepionki kontra nowe mutacje koronawirusa

Maciej Głogowski dopytywał, czy dostępne obecnie szczepionki chronią przed innymi wariantami koronawirusa.

– Wakcyny oparte są na dominującą w trakcie pandemii sekwencję wirusa. Na razie nie ma większych obaw, że odpowiedź immunologiczna organizmu po szczepieniu byłaby niedopasowana do wirusa. Owszem, mogą pojawić się takie mutacje, które będą pomagały wirusowi w uciekaniu spod tej odpowiedzi. Ale SARS-COV-2 nie mutuje tak szybko, jak mistrzowie tego procesu, czyli wirusy grypy czy HIV - tłumaczyła prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk.

Wariant "brytyjski" (B.1.1.7) został zidentyfikowany w próbkach wymazów pobranych pierwszy raz we wrześniu 2020 r. Według części naukowców brytyjska odmiana koronawirusa jest dwukrotnie bardziej zaraźliwa niż obecnie dominująca wersja wirusa.

DOSTĘP PREMIUM