"Nie może być tak, że ogon kręci psem". UE i USA powinny "postawić się" koncernom w sprawie szczepionek

Koncerny farmaceutyczne, które stoją za szczepionkami przeciwko COVID-19, od kilku tygodni informują, że nie dotrzymają terminów dostaw do poszczególnych państw. Zdaniem Joanny Solskiej zarówno Unia Europejska, jak i Stany Zjednoczone, powinny razem postawić do pionu farmaceutycznych gigantów. Bo mają poważny argument.
Zobacz wideo

Rząd zmienił zdanie w sprawie zakupu dodatkowych szczepionek od firmy Moderna. Początkowo z nich zrezygnował ze względu na zbyt późną dostawę preparatu. Teraz - jak przyznał minister zdrowia Adam Niedzielski - firma złożyła nową ofertę, więc Polska chce dokupić 4-5 mln dodatkowych szczepionek.

Zdaniem Joanny Solskiej z "Polityki" sytuacja z Moderną "absolutnie nie jest jasna". – Teraz firma obiecuje, że szczepionki będą w trzecim kwartale roku. Ja nie do końca w to wszystkie wierzę. Unia Europejska i Stany Zjednoczonej przecież przedpłaciły za szczepionki jeszcze na etapie, w którym nie było wiadomo, która firma odniesie sukces, więc ryzyko było. Teraz te koncerny wychodzą z założenia, że może sprzedając szczepionkę bokiem i da się zarobić więcej – oceniła dziennikarka w Magazynie EKG.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Solska przyznała, że jest zaniepokojona całą sytuacją, która postrzegana jest jako dowód słabości Unii. Jak wyjaśniła, UE ma w ręku mocne argumenty. - Koncerny farmaceutyczne zarabiają najwięcej właśnie w Europie i w USA, bo gros produkcji ich leków to farmaceutyki refundowane. Dlatego USA i Unia Europejska, jako potężni nabywcy, powinny się dogadać i wspólnie stawiać warunki. Nie może być tak, że ogon kręci psem – uważa rozmówczyni Macieja Głogowskiego.

Przypomnijmy, już wcześniej firma Pfizer zapowiedziała zmniejszenie dostaw szczepionek, z powodu konieczności przeprogramowania linii produkcyjnych. Komisja Europejska toczy też spór z brytyjsko-szwedzką firmą AstraZeneca, po tym jak tydzień temu ogłosiła ona ograniczenia w dostawach swojego preparatu. KE uważa, że jest to złamanie zobowiązań zawartych w kontrakcie, AstraZeneca uznaje, że nie.

Dziś (29 stycznia) Europejska Agencja Leków (EMA) ma ogłosić decyzję dotyczącą ewentualnego dopuszczenia szczepionki produkowanej przez firmę AstraZeneca na unijny rynek.

Szczepionki z Polski?

Karolina Kowalska z "Rzeczpospolitej" przypomniała w EKG, że w Polsce są przepisy o tzw. licencji przymusowej, które pozwalają myśleć o produkcji szczepionek w naszym kraju. 

Takie rozwiązanie jest przewidziane w prawie własności przemysłowej, ale na sytuacje zupełnie wyjątkowe, np. gdy korzystanie z opatentowanego wynalazku innej osoby konieczne jest do zapobieżenia lub usunięcia stanu zagrożenia bezpieczeństwa państwa, w szczególności ochrony zdrowia i życia ludzkiego. – To jest właśnie taki przykład. W zasięgu naszych koncernów medycznych byłaby taka produkcja – uważa dziennikarka.

Nieco bardziej sceptycznie na sprawę patrzy Joanna Solska. – Gdy PiS doszedł do władzy, to powołał Agencję Badań Medycznych, a jest też Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Te instytucje rozdzielały wielkie granty. Chciałabym doczekać analizy, ile pieniędzy zostało wydane, z jakim skutkiem dla naszej farmacji – wskazała gościni TOK FM.  

Według dziennikarki "Polityki" Polska nie wykorzystała szansy, żeby dzięki inwestycjom wskoczyć do pierwszej ligi producentów farmaceutyków. – Co nam nawet z tego przymusowego patentu, jeśli nie będziemy mieli firmy, która będzie w stanie uruchomić produkcję – stwierdziła Solska.

- Mamy know-how, naukowców. Produkujemy zaawansowane leki. Nie rozmawialibyśmy o problemach z dostawami, gdybyśmy w marcu zaczęli dostosowywać technologię, jakoś to dofinansowywać, to moglibyśmy, chociaż konfekcjonować te szczepionki – odpowiadała Karolina Kowalska z "Rz".

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM