Ginekolodzy szukają sposobów, by umożliwić legalną aborcję. "Zastanawiamy się, czy pogorszenie stanu psychicznego może być przesłanką"

- Prowadzimy rozmowy z psychiatrami, bo zastanawiamy się, czy ocena stanu zdrowia psychicznego, który może się znacznie pogorszyć, jeśli pacjentka będzie zmuszona do kontynuacji ciąży, nie mogłaby być przesłanką do zakwalifikowania do aborcji - powiedziała w TOK FM Anna Parzyńska, ginekolożka, autorka bloga Doctor Ashtanga.
Zobacz wideo

Prowadząca audycję Agnieszka Lichnerowicz zaczęła rozmowę z ginekolożką od przytoczenia słów Marty Lempart, która w "Gazecie Wyborczej" zastanawiała się, czy znajdą się "odważni lekarze, którzy publicznie przyznają, że oświadczenie pani [Julii] Przyłębskiej nie obowiązuje i będą gotowi dokonywać zabiegów w świetle przepisów, które rzekomo zostały uchylone". Zaznaczyła, że jeżeli się na to zdecydują, pewnie będą ścigani karnie, ale podkreśliła też, że tacy lekarze "nie zostaną sami".

- Marta Lempart nie zdaje sobie sprawy z tego, że tego [zabiegu aborcji - red.] nie zrobi jeden czy dwóch lekarzy. Potrzebna jest współpraca z pielęgniarką, z anestezjologiem, dwu czy trzydniowy pobyt pacjentki w szpitalu. Dlatego ja sobie trochę tego nie wyobrażam - skomentowała dr Anna Parzyńska.

Podkreślała, że nawet jeżeli ona zdecydowałaby się taki zabieg przeprowadzić, to "nikt za nią w szpitalu nie stanie". - A ja nie przyjmę tej pacjentki do własnego mieszkania. Potrzebuję zaplecza medycznego, który całościowo będzie sprawował opiekę nad pacjentką, bo to wtedy jest bezpieczne i ma sens - dopowiedziała.

Ginekolożka stwierdziła, że czuje się tak, jakby miała związane ręce. I przyznała, że obawia się nieco konsekwencji prawnych, ponieważ "nie będzie na pewno przychylnego nastawienia obecnej władzy i panów prokuratorów, którzy będą nam stawiali zarzuty" za dokonywanie zabiegów przerywania ciąży.

- W proces zakończenia ciąży jest zaangażowane kilka osób, a ja nie mam nawet poczucia, że mogę kogoś prosić o pomoc, bo każdy przecież ma rodzinę i swoje życie, i nie wiem, czy taki heroizm jest dla każdego - oznajmiła Parzyńska. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz nadmieniła jednak, że wśród ginekologów jest ogromne zdenerwowanie na to, co się dzieje. Dlatego wielu z nich zastanawia się, w jaki sposób obejść orzeczenie upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego, by móc dalej dokonywać aborcji, a jednocześnie nie narażać się pod względem prawnym.

- Prowadzimy rozmowy z psychiatrami, bo zastanawiamy się, czy ocena stanu zdrowia psychicznego, który może się znacznie pogorszyć, jeśli pacjentka będzie zmuszona do kontynuacji ciąży, nie mogłaby być przesłanką do zakwalifikowania do aborcji - wyjaśniła dr Parzyńska.

Dopytywana przyznała jednak, że ona ocenia ten pomysł na razie dość sceptycznie. Po pierwsze dlatego, że leczenie psychiatryczne to proces, który trwa. Potrzebna jest jedna konsultacja, po której następuje obserwacja i kolejna konsultacja. W przypadku konieczności przerwania ciąży tego czasu tak wiele nie ma. 

Jako drugi problem Parzyńska wskazała fakt, że w Polsce "kwestia psychiatrów, psychoterapii i zdrowia psychicznego jest stygmatyzowana". - Ludzie niechętnie korzystają z takiej pomocy i myślę, że te pacjentki mogą mieć problem z tym, by o swojej sytuacji kolejnym lekarzom opowiadać. Będą się też bały, że to będzie wpisane w ich "kartotekę", że może niekorzystnie wpłynąć na ich dalsze życie, na przykład na pracę - wyjaśniała. 

Dlatego według ginekolożki pacjentki, które będą zdecydowane na przerwanie ciąży, będą wybierać jednak wyjazd zagraniczny i przeprowadzenie tego zabiegu w państwach, w których jest to legalne. 

DOSTĘP PREMIUM