Rząd mówi o sukcesach w walce z rakiem, a lekarz zaprasza do kolejek. "To byłoby otrzeźwienie"

Podczas Światowego Dnia Walki z Rakiem polski rząd wyliczał swoje sukcesy na tym polu i podawał, ile milionów złotych przeznaczono na walkę z nowotworami. Jednak prof. Cezary Szczylik sprowadzał władze na ziemię. - Zaprosiłbym decydentów do kolejek - stwierdził w TOK FM. Sugerował też, żeby patrzeć nie tylko na tabelki.
Zobacz wideo

W Światowym Dniu Walki z Rakiem rząd chwalił się, ile zrobiono w Polsce, aby walczyć z nowotworami. Premier Mateusz Morawiecki podawał, że w 2020 roku na zakup sprzętu do diagnostyki i leczenia przeznaczono 85 milionów złotych, a rewitalizacja i rozbudowa warszawskiego Centrum Onkologii w ciągu najbliższych czterech lat pochłonie ponad 870 milionów. Minister zdrowia Adam Niedzielski wyjaśniał, na czym będzie polegać Krajowa Sieć Onkologiczna, czyli projekt, który ma usprawnić leczenie nowotworów. 

Jednak prof. Cezary Szczylik, specjalista onkologii klinicznej z Fundacji Onkologii Doświadczalnej i Klinicznej, ocenił, że to nie czas i pora na świętowanie sukcesów. Na początku rozmowy na antenie TOK FM stwierdził, że zaprosiłby decydentów do kolejek, w których muszą czekać pacjenci. - To byłoby jakieś otrzeźwienie, bo wystarczy pokazać kolejki do Centrum Onkologii, jak one wyglądają. Po kilkaset metrów ludzi stojących na mrozie, tylko i wyłącznie do tego, żeby się zarejestrować. Nie mówię o dalszym procesie diagnostycznym - mówił profesor. 

Największa bolączka polskiej onkologii? Profesor bez żadnych wątpliwości wskazał nakłady finansowe. - Wyceny usług, które są bardzo często poniżej wartości albo są równoważne wartości leku, który jest finansowany przez system - podkreślał. Jak wyjaśnił, rzeczywiste wyceny wartości usług onkologicznych byłby już dużym krokiem naprzód. - Tego żeśmy się nie doczekali i starannie jest to przemilczane - stwierdził. 

- Nakłady na onkologię w Polsce są tak naprawdę drugie od końca w systemie, jeżeli chodzi o wysokość, podobnie dotyczy to refundacji lekowych. Refundacje też są swoistym kuriozum - oceniał gość TOK FM. - Jeżeli zwrócimy uwagę na to, jak jest refinansowany który z typów nowotworów, okazuje się, że refinansowanie zależy od tego, która grupa grupa onkologów ma bezpośredni kontakt z NFZ i Ministerstwem Zdrowia - krytykował.  

Jednak zdaniem profesora nie chodzi tylko o to, aby wpuścić dodatkowe pieniądze do systemu lecznictwa onkologicznego, ale też "nadać kształt" temu, jak i do kogo te pieniądze mają trafiać. Wyjaśniał, jak skomplikowany i zbiurokratyzowany jest ten system, bo żeby zdobyć dla pacjenta lek, który nie jest finansowany przez NFZ, lekarz musi wystąpić do odpowiedniego urzędnika, wypełnić kilka stron dokumentów. - Grupa ludzi, która jest ponad mną, wie lepiej, czy ja u chorego mam ten lek stosować, czy nie. To jest swoiste sito, które odsieje pewną część chorych, która nie doczeka tego leczenia - powiedział. 

Profesor stwierdził również, że oddawanie dla TVP dwóch miliardów złotych czy 240 milionów dla ojca Rydzyka, "napawa go wściekłością". - Tymczasem ja stoję bezradnie w leczeniu chorych z nowotworami wątroby, dróg żółciowych, raka pęcherza moczowego, raka nerki, czyli tych, które nie doczekały się łaskawego spojrzenia decydentów, dlatego że istnieją inne priorytety - denerwował się. 

"Fatalny" wpływ pandemii 

Profesor podkreślał też, że pandemia wpłynęła "fatalnie" na onkologię, a pacjenci nie mogą być normalnie diagnozowani i leczeni. - Z jednej strony powstała spora liczba szpitali jednoimiennych, a jednocześnie wyeliminowano placówki, które były w naturalnym ciągu diagnostycznym i leczniczym, w normalnie funkcjonującym systemie opieki zdrowotnej. O ile można nazwać normalnym polski system opieki zdrowotnej - stwierdził.

Jak dodał, pacjenci albo przestali zgłaszać się na badania, albo przychodzą o wiele za późno. Wśród nich są kobiety, które przez miesiące nie pojawiały się na mammografii.  - U mnie w gabinecie osobiście widziałem chore, które były zaplanowane w lutym albo marcu, przyszły z nowotworem z przerzutami do węzłów chłonnych, a więc już niemożliwym do wyleczenia - mówił profesor, a jako przykład sprawnie funkcjonującego podawał Stany Zjednoczone.

Rząd zapewnia, że na onkologię trafią dodatkowe środki

Premier Mateusz Morawiecki, w Światowym Dniu Walki z Rakiem, zapewnił, że na onkologię trafią dodatkowe środki, a Krajowa Sieć Onkologiczna ma pozwolić na wymianę doświadczeń oraz nadzór nad jakością procesu leczenia. - Niezależnie od tego stanu epidemii również cała służba zdrowia, która działa w pozostałych obszarach, stale podlega zmianom, które mają zapewnić lepszy dostęp do specjalistów, widoczną poprawę tego dostępu do specjalistów, także wykorzystanie wszelkich technik i procedur cyfrowych - mówił premier.

Zaznaczył również, że "patrzenie na leczenie z perspektywy pacjenta to to, czego wszyscy oczekują". Wskazał, że właśnie "perspektywa pacjenta jak klamra spina wszystkie zmiany", jakie rząd wprowadza. - Nie są to zmiany dla lekarzy, nie są to zmiany dla szpitali, to są zmiany dla ludzi, dla was, dla pacjentów, po to, by jak najmniej ludzi na tę straszną chorobę odchodziło i byśmy mogli stosować możliwie najlepsze, na światowym poziomie metody skutecznego leczenia w procesach leczenia nowotworów - podkreślił premier.

DOSTĘP PREMIUM