Lekarze rezydenci zapowiadają "największy w dziejach" protest. "Nie ma woli dla pozytywnych zmian"

To ma być "największy w dziejach" protest młodych lekarzy, do którego przygotowania właśnie się rozpoczynają. "Nie ma woli Ministerstwa Zdrowia dla pozytywnych zmian w ochronie zdrowia w Polsce" - pisze Porozumienie Rezydentów.
Zobacz wideo

"Może dojść do protestu, jakiego nikt jeszcze nie widział" - tak przestrzegał ówczesny przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL dr Piotr Pisula. Młodzi lekarze podkreślali jednak, że chcą jeszcze dać rządzącym jakąś szansę i mają nadzieję, że ich postulaty w końcu zostaną zrealizowane. - Jako optymista wierzę w dobre intencje pana ministra zdrowia - mówił wówczas Pisula (było to w ubiegłym roku, resortem kierował wtedy jeszcze Łukasz Szumowski). Niedługo potem pojawiła się pandemia koronawirusa i protest został odłożony.

W końcu jednak młodzi lekarze głośno mówią "dość" i przystępują do działania. Zwłaszcza, że pojawiły się nowe okoliczności, które nie napawają nadzieją na poprawę sytuacji.

Tydzień temu odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Dialogu Społecznego dotyczące płac i wzrostu finansowania ochrony zdrowia w Polsce. Przypomnijmy, że rezydenci domagają się, by to finansowanie sięgało poziomu 6,5-7 proc. PBK. "Mimo planowanej kontynuacji rozmów w kolejnych dniach już wiemy, że nie ma szans na wzrost odsetka PKB przeznaczanego na zdrowie pacjentów, ratowanie ochrony zdrowia przed kryzysem oraz godne zarobki w publicznej ochronie zdrowia w Polsce" - stwierdzają młodzi lekarze w oświadczeniu, które wydali i opublikowali w swoich mediach społecznościowych. 

"Przedstawiona propozycja wręcz obniża zarobki w grupie lekarzy (z 6750 zł - 1,6 średniej krajowej w 2018 r., gdy takie wynagrodzenie otrzymali lekarze specjaliści do 1,27 średniej krajowej proponowanej na lata 2021-2022)!" - czytamy dalej. "Dlatego jako Porozumienie Rezydentów informujemy, że rozpoczęliśmy przygotowania do największego protestu w dziejach ochrony zdrowia w Polsce" - zapowiadają lekarze. 

"Odłóż na protest"

Pierwszym punktem na drodze do protestu jest, jak informuje Porozumienie Rezydentów, akcja "Odłóż na protest". Na czym ma polegać? Organizacja chce uświadamiać lekarzy, że aby skutecznie negocjować z pracodawcą i stroną rządową, muszą mieć "finansową poduszkę bezpieczeństwa", która pozwoli pokryć codzienne wydatki przez przynajmniej trzy miesiące - w sytuacji, gdy przez protest medycy nie będą osiągać dochodów. 

"Z dotychczasowych wyników ankiety przeprowadzanej przez Porozumienie Rezydentów wynika, że co drugi lekarz już takie oszczędności posiada, a łącznie ponad 75 proc. lekarzy biorących udział w ankiecie posiada oszczędności lub planuje ich zgromadzenie w najbliższym czasie i nie wyklucza skorzystania z nich w celu wzięcia udziału w proteście" - czytamy w oświadczeniu. 

Nie tylko Porozumienie Rezydentów, ale również  Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy podjął już działania. Rozpoczął akcję informacyjną dla lekarzy wyjaśniającą, jak wchodzić w spory zbiorowe z pracodawcą. "Mamy nadzieję, że jest to kolejny punkt na drodze ku wielkim zmianom dla pracowników w ochronie zdrowia w Polsce" - piszą rezydenci. 

"Apelujemy: nadszedł czas, by traktować polską ochronę zdrowia priorytetowo. Wzrost przeznaczanego % PKB na ochronę zdrowia, co przekłada się na bezpieczeństwo pacjentów i poprawę warunków pracy osób wykonujących zawody medyczne konieczne są natychmiast!" - wzywają na koniec rządzących. 

Protesty od 2017 roku

Lekarze rezydenci po raz pierwszy protestowali w październiku 2017 roku. Domagali się wtedy m.in. wzrostu wynagrodzeń i zwiększenia nakładów na zdrowie. Najpierw prowadzili strajk głodowy, potem zmienili formę protestu i zaczęli wypowiadać klauzulę opt-out (umowę, na mocy której lekarze zgadzają się na wydłużenie czasu pracy ponad 48 godzin tygodniowo). Według szacunków Ministerstwa Zdrowia, klauzulę opt-out wypowiedziało wtedy około 3,8 tys. lekarzy, zdaniem rezydentów - 5 tys.

Po protestach podpisane zostało porozumienie. Lekarze rezydenci mieli w nim zagwarantowane podwyżki. Minister zapowiedział też wzrost nakładów na zdrowie do 6 proc. PKB w 2024 r. - To jest farsa, porozumienie nie jest realizowane - mówiła niemal rok po pierwszym proteście Marta Moczydłowska z Porozumienia Rezydentów OZZL. Dzisiaj od pierwszego protestu mijają ponad trzy lata, a postulaty rezydentów pozostają niemal identyczne. 

DOSTĘP PREMIUM