Ile jeszcze potrwa pandemia? Ekspert: Bylibyśmy już bliżej końca, jest jednak duże "ale"

Czy minęliśmy już półmetek pandemii? Na ile sytuacja może się jeszcze pogorszyć? O tym w TOK FM mówił jeden z naukowców zajmujących się tworzeniem prognoz rozwoju epidemii.
Zobacz wideo

Czy najgorsze już za nami? O trendy w zakażaniach wirusem Sars-Cov-2 i o perspektywach na koniec epidemii Mikołaj Lizut pytał w TOK FM dra Jakuba Zielińskiego z Interdyscyplinarne Centrum Modelowania UW.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

"Nie spodziewamy się, żeby trzecia fala była większa"

Zdaniem eksperta można już mówić, że mamy jakąś odporność populacyjną, bo koronawirusem zaraziła się znaczna część społeczeństwa. Dodał też, że chociaż szczepienia nie przebiegają do końca tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, to też dają pozytywny efekt.

- Odporność nabywana przez przechorowanie ma tę koszmarną wadę, że mnóstwo ludzi umiera. Zaletą jest to, że zakażają się osoby, które mają najwięcej kontaktów, np. lekarze czy nauczyciele (...) Jeżeli te osoby będą odporne, nie będą już superroznosicielami. Wydaje się, że większość takich osób jest już zakażona albo jest już zaszczepiona - tłumaczył. - Dlatego nie spodziewamy się, żeby trzecia fala była większa niż druga - dodał dr Zieliński. 

Tracimy odporność, a wirus mutuje

- Wygląda na to, że najgorsze za nami, jeżeli chodzi o liczbę zgonów. Jest jednak duże, podwójne “ale” - zaznaczył gość Mikołaja Lizuta. Tłumaczył, że bylibyśmy już bliżej końca pandemii, gdyby nie fakt, że odporność naszych organizmów będzie z czasem zanikać, a wirus mutuje.

- Jest kwestią czasu, można się zastanawiać jakiego, kiedy rozpoczną się masowe reinfekcje. To już się zdarza. Część osób, które zachorowały jako pierwsze, chorują ponownie. Zazwyczaj lżej, ale to się niestety będzie działo - zapowiedział dr Zieliński.

- To się szybko nie skończy. W niektórych państwach świata, np. na Ukrainie, nie szczepi się wcale albo prawie wcale. W związku z tym wirus tam jest, mutuje. Zresztą wirus ma też rezerwuar zwierzęcy. Nie oznacza to, że każda mutacja, która pojawi się u zwierząt przejdzie na człowieka, ale będą nowe warianty, być może nawet szczepy, które będą różniły się tak bardzo, że zostaną uznane za nową chorobę - kontynuował.

Jak wyjaśniał naukowiec, dobra wiadomość jest jednak taka, że choć wirus będzie wracał, każda kolejna fala będzie lżejsza. W przyszłości koronawirusa będziemy traktowali podobnie jak wirusa grypy, którego “nie umiemy się pozbyć, co chwilę wraca, ale nie jest aż tak śmiertelny”. 

DOSTĘP PREMIUM