Szczepienie trzecią dawką sposobem na walkę z mutacjami koronawirusa? Prof. Zajkowska: To przyszłościowe rozwiązanie

Trzeba przyspieszyć, w miarę możliwości, program szczepień, dlatego że szczepienia zapobiegają transmisji i generowaniu nowych wariantów wirusa - tłumaczyła w TOK FM prof. Joanna Zajkowska. Ekspertka przypomniała, że szczepionki na razie radzą sobie z nowymi wariantami, ale trzeba brać pod uwagę, że sytuacja może się zmieniać. Wtedy w grę wchodzić mogą np. szczepionki mozaikowe.
Zobacz wideo

Według danych Ministerstwa Zdrowia nawet 10 proc. obecnych zakażeń powoduje brytyjska mutacja koronawirusa. W Polsce pojawił się także równie groźny wariant południowoafrykański. 

Od momentu pojawienia się informacji o mutacjach, powtarzają się pytania, czy szczepionki przeciwko COVID-19 chronią także przed nimi. - Dotychczasowe doniesienia mówią, że szczepionka działa, tylko w mniejszym stopniu - uspokajała w TOK FM prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Jak wyjaśniła, "na pewno osoba zaszczepiona będzie chorowała łagodniej niż osoba, która nie została zaszczepiona". - Natomiast już są rozważania, co robić, jeśli szczepionka nie będzie skuteczna w żadnym stopniu - zaznaczyła. Eksperci rozważają, wyjaśniła gościni TOK FM, przygotowanie tzw. szczepionek mozaikowych albo szczepienie trzecią dawką dostępnych na rynku preparatów. - Na pewno jest to jakieś przyszłościowe rozwiązanie, jeżeli te warianty będą nam umykały przed odpornością generowaną przez szczepionki - mówiła prof. Zajkowska.

- Dopóki się nie wyszczepimy, dużo zależy przede wszystkim od naszych zachowań. Trzeba przyspieszyć, w miarę możliwości, program szczepień, dlatego że szczepienia zapobiegają transmisji i generowaniu nowych wariantów - podkreślała. 

Czy luzowanie obostrzeń jest niebezpieczne?

W najbliższy piątek - 26 lutego - miną dwa tygodnie, od kiedy rząd poluzował obostrzenia dotyczące m.in. kin, hoteli, stoków narciarskich, basenów. Dziś poznamy nowe regulacje dotyczące obostrzeń. Jak mówił w Poranku Radia TOK FM min. Adam Niedzielski, konsekwencją bardzo dużego wzrostu liczby zakażeń będą nowe obostrzenia.

Minister nie wykluczył m.in., że w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie sytuacja jest najgorsza, mogą zostać zamknięte szkoły, w których uczą się od 18 lutego najmłodsi uczniowie.

Nie wiadomo jeszcze, jakie będą decyzje dotyczące otwartych od 12 lutego kin, teatrów czy stoków oraz basenów.

Jak oceniła prof. Zajkowska korzystanie z kin, teatrów czy innych otwartych niedawno miejsc, może być bezpieczne. - Wiemy, jak się przenosi wirus. To jest odległość półtora metra, brak maseczki, bezpośredni kontakt przez dłużej niż 15 minut. Czyli jeżeli te sytuacje ograniczymy do minimum, na pewno będziemy mieli wpływ na transmisję wirusa - przypominała.

- Przy zachowaniu reżimu można też korzystać w sposób bezpieczny z hotelu. Oczywiście z wyłączeniem tych miejsc, które stanowią zagrożenie, czyli tam, gdzie się ludzie spotykają - dodała. 

Zaostrzenie zasad dotyczących osłaniania ust i nosa

Wiele krajów już kilka tygodni temu zaostrzyła przepisy dotyczące zakrywania ust i nosa. M.in. władze Czech, Włoch i Austrii zdecydowały, że aby wejść do sklepu czy pojazdu komunikacji miejskiej, należy mieć maseczkę FFP2. U nas na razie takiego nakazu nie będzie, ale od soboty zaczną obowiązywać nowe przepisy, które mają wyeliminować zasłanianie ust i nosa szalikami, przyłbicami, czy kominami.

- Wysoka zakaźność wskazuje, że to bardzo ważny kierunek działania, czyli ograniczanie emisji zakaźnego bioaeorozolu. To jest najważniejsza droga zakażenia i najważniejszy środek ochrony w tej chwili - tłumaczyła prof. Zajkowska. Ekspertka wyjaśniła też, że zmiany zaleceń nie oznaczają, iż wszystkie popularne bawełniane maseczki są nieskuteczne. - Jeżeli ona jest trzywarstwowa, zrobiona z różnych rodzajów materiałów, na pewno jest lepsza niż jednowarstwowa - tłumaczyła.

Jak podkreśliła, "przyłbica bez maseczki właściwie nie ma żadnego znaczenia". - Ona chroni osobę, która ma przyłbicę, przed bezpośrednią emisją osoby, z którą rozmawiamy, natomiast nie zabezpiecza. Połączenie przyłbicy z maseczką ma sens - podsumowała ekspertka w rozmowie z Rochem Kowalskim.

DOSTĘP PREMIUM