Zespół Tourette'a jest zapomniany w polskim systemie. "To choroba bardzo złożona, ma wiele obrazów"

Lekarze wciąż nie potrafią do końca wyjaśnić, co powoduje zespół Tourette'a, ale wiedzą, w jaki sposób można go leczyć. Wiedzą też, że zrozumienie otoczenia jest również ważne jak skuteczna terapia. I że zespół Tourette'a to nie tylko przekleństwa, choć tak niektórzy próbowali tłumaczyć Daniela Obajtka. - To jest bardzo złożona choroba - tłumaczył w TOK FM prof. Jarosław Sławek.
Zobacz wideo

Dyskusja o zespole Tourette'a zaczęła się przez taśmy Daniela Obajtka, które ujawniła "Gazeta Wyborcza". Liczne przekleństwa, które zostały nagrane, przez niektórych były tłumaczone właśnie tym schorzeniem, z którym zmaga się prezes PKN Orlen. Na to zareagował jednak zarząd Polskiego Stowarzyszenia "Syndrom Tourette'a", który oświadczył, że "nie można każdego przekleństwa tłumaczyć tikami" i sprzeciwia się "ukazywaniu zwykłych przekleństw jako objawów choroby". 

Zespół Tourette'a. Co to za schorzenie?

Zarząd stowarzyszenia zwracał uwagę, że koprolalia, czyli przymus wypowiadania wulgaryzmów, to jeden z najrzadziej występujących tików. Dotyka tylko 5-10 proc. osób cierpiących na zespół Tourette'a. W oświadczeniu czytamy, że "jest to tik ciężki, stanowiący dla chorego dużą trudność w codziennym funkcjonowaniu, a także źródło frustracji i cierpienia psychicznego". I dalej, że "ostatnie wydarzenia medialne mocno uderzają zarówno w osoby chore, jak i ich rodziny", a część wypowiedzi "powiela krzywdzące stereotypy".

Na czym jednak polega koprolalia? - Ma charakter przymusu, którego nie można powstrzymać, często towarzyszy także innym tikom ruchowym - wyjaśniał na antenie TOK FM prof. Jarosław Sławek, Prezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. - To jest taka kompulsja, która uwolniona z ciała daje pewną ulgę. Może nasilać się w sytuacjach stresowych, przy różnych wystąpieniach, niewyspaniu, infekcjach, a nawet kiedy chory jest zupełnie sam. Ale co ciekawe, ustępuje przy wykonywaniu bardzo złożonych czynności ruchowych - tłumaczył. 

Co powoduje zespół Tourette'a? 

Profesor mówił również, że wulgaryzmy, które wypowiada chory na zespół Tourette'a, zwykle nie są częścią logicznego ciągu wypowiedzi. Występują jako wtrącenia, przypominając tiki ruchowe, gdy ktoś nagle potrząsa głową albo ramionami. Wymieniał również inne tiki, jak kucanie czy kopanie, które mogą wystąpić u chorych i podkreślał, że do dzisiaj lekarze nie potrafią do końca wyjaśnić, co jest przyczyną zespołu Tourette'a. 

- To jest wewnętrzny przymus związany z zaburzeniami neuroprzekaźników w mózgu, których proporcje są zaburzone. Nasze normalne zachowanie, kontrolowane przez mózg, wynika z pewnej harmonii uwalniania różnych neuroprzekaźników w mózgu, przez co potrafimy też kontrolować choćby nasze wypowiedzi - wyjaśniał przyczyny samych tików. - Nie wiemy, jaka jest przyczyna zespołu Tourette'a. Część to czynniki genetyczne, bo wiemy, że w rodzinach się to bardzo często dziedziczy, natomiast dokładny wzorzec, według jakiego ma się to dziedziczyć, nie jest poznany - mówił dalej. 

Czy zespół Tourette'a jest uleczalny? 

Profesor zwracał również uwagę, że chorzy na zespół Tourette'a są zaniedbani w polskim systemie opieki medycznej, a sam zespół Tourette'a trudno jest diagnozować i leczyć. - Choroba jest bardzo złożona, ma wiele obrazów klinicznych. Dotyka zwykle dzieci i młodzież, u dorosłych występuje zdecydowanie rzadziej. Jeżeli zaczyna się w dzieciństwie, to około 20 roku życia objawy się stabilizują, a u części pacjentów znikają - tłumaczył.

- Mamy kilka leków, które mogą łagodzić tiki, ale na część chorych one nie działają - kontynuował. - Bardzo istotna jest terapia behawioralna, którą mogą przeprowadzać tylko dobrej klasy specjaliści. Jest równie skuteczna jak leczenie farmakologiczne, ale uciążliwa, ponieważ wymaga bardzo długiego, żmudnego uczęszczania na sesje psychoterapeutyczne, które polegają na tzw. odwracaniu nawyków - dodawał. 

Na koniec profesor podkreślał, że kwestią równie istotną co skuteczna terapia, jest świadomość otoczenia, że czym jest zespół Tourette'a. Szczególnie w szkole, kiedy dzieci mogą wyśmiewać cierpiących na nią uczniów, nie wiedząc, skąd biorą się ich tiki. - Wśród moich pacjentów tiki nasilały się na skutek braku akceptacji przez środowisko, przez uczniów w klasie - podsumowywał. 

DOSTĘP PREMIUM