Szczepionki z Chin nie są dopuszczone przez Europejską Agencję Leków. Ekspertka: Polski rząd może mobilizować stronę chińską

O możliwości zakupu chińskiej szczepionki dla Polski rozmawiali prezydenci obu państw, więc sprawa nie jest błaha. Polskie władze już od pewnego czasu powtarzają, że rozważają zakup preparatów na własną rękę. Czy oznacza to także szczepionki, które nie zostały dopuszczone na unijny rynek? - Zdecydowaliśmy się na członkostwo w UE, a wraz z tym zgodziliśmy się co do pewnego porządku prawnego, chociażby w kontekście dystrybucji produktów leczniczych - komentowała w TOK FM członkini Rady Narodowego Funduszu Zdrowia
Zobacz wideo

Chińska szczepionka mogłaby być stosowana w Polsce? Pytanie pojawia się często, za sprawą rozmowy, jaka w poniedziałek odbyła się między prezydentami Chin i Polski. Andrzej Duda rozmawiał z Xi Jinpingiem m.in. o możliwości zakupu dla nas chińskiej szczepionki. Sprawa ma być także dyskutowana w środę, na posiedzeniu rządowego zespołu zarządzania kryzysowego. 

- Rząd szuka możliwości jak najszybszego zaszczepienia jak największej części populacji (...) Wiemy, że inne państwa UE też szukają takiej możliwości. Umowa podpisana przez Komisję Europejską z producentami okazała się mało skuteczna - powiedział w publicznym radiu szef MON Mariusz Błaszczak.

Ekspertka: Musimy pamiętać, że należymy do UE

W EKG o możliwość zakupu chińskich preparatów Maciej Głogowski pytał dr Małgorzatę Gałązkę-Sobotkę z Rady Narodowego Funduszu Zdrowia. Ekspertka wskazała, że dyskusja na temat ewentualnego kupna chińskiej szczepionki przez Polskę jest jeszcze "bardzo świeża". Natomiast równocześnie przypomniała, że "wiele lat temu zdecydowaliśmy się na członkostwo w Unii Europejskiej, a wraz z tym zgodziliśmy się co do pewnego porządku prawnego, chociażby w kontekście dystrybucji produktów leczniczych".

- Na razie, z tego co słyszę, jesteśmy przekonani, by stosować preparaty, które przechodzą przez ocenę Europejskiej Agencji Leków. I mam nadzieję, że również producenci spoza UE, chińscy czy rosyjscy, przez taką ewaluację będą chcieli przeprowadzić swoje produkty - powiedziała dr Gałązka-Sobotka.

W kontekście zapowiedzianego na środę posiedzenia rządowego zespołu zarządzania kryzysowego, które ma być poświęcone szczepionce, członkini Rady NFZ stwierdziła: "czekamy na efekty tych rozmów".

- To, co może polski rząd zrobić, to rzeczywiście mobilizować stronę chińską, ale również europejskie organy odpowiedzialne za ewaluację tego typu produktów o to, by jak najszybciej przejść przez tę procedurę, którą uznajemy i szanujemy, jeśli chodzi o ocenę leków i dopuszczanie ich do obrotu na terenie UE. Taka jest moja rekomendacja - podsumowała.

Chińskie szczepionki przeciwko COVID-19

W Chinach opracowano cztery szczepionki przeciwko COVID-19, które zostały zatwierdzone do użycia w tym kraju. Jaki informuje chiński MSZ zamówiło je też kilkadziesiąt państw świata, np. Chile, Meksyk, Tajlandia czy Peru.

W grudniu do powszechnego użycia w Chinach kontynentalnych dopuszczono szczepionkę, opracowaną przez pekińską filię państwowej grupy farmaceutycznej Sinopharm, a później także preparat koncernu Sinovac. W lutym z kolei zielone światło od chińskich władz otrzymała również druga szczepionka Sinopharmu, opracowana przez wuhańską filię tej grupy, oraz specyfik stworzony wspólnie przez firmę CanSino Biologics i Akademię Wojskowych Nauk Medycznych. Obie szczepionki wymagają podania dwóch dawek. Nie są zalecane osobom poniżej 18. i powyżej 59. roku życia z powodu niedostatecznych danych klinicznych dotyczących tych grup wiekowych.

Niewiele wiadomo o chińskich szczepionkach

Dr Paweł Grzesiowski, na antenie TOK FM, zwracał uwagę, że na temat chińskich szczepionek wciąż niewiele wiemy. - Szczepionka, o której myślę, że była mowa (w rozmowach z prezydentem Dudą - red.), czyli preparat Sinopharmu, jest zarejestrowana w Emiratach Arabskich, na Węgrzech czy w Iraku - poinformował. 

- Każda szczepionka, która działa, powinna być dopuszczona do obrotu, ale w zgodności z przepisami. Czyli przez urząd rejestracji leków każdego z krajów - mówił ekspert. - Z jakichś powodów chińskie firmy nie przystąpiły do tzw. centralnej rejestracji, czyli przez Europejską Agencję Leków. To mnie dziwi - przyznał. 

Mimo braku rekomendacji chińską szczepionkę kupiły wspomniane Węgry, a premier tego kraju - Viktor Orban - został w świetle kamer zaszczepiony właśnie preparatem chińskiej firmy Sinopharm. Podobnie zresztą jak prezydent Janos Ader. 

Węgry zdecydowały się podpisać umowę z Chinami na dostawę preparatu w liczbie wystarczającej dla 2,5 mln osób (czyli 5 mln dawek). Pierwsza partia trafiła do nich w połowie lutego. Milion dawek ma trafić w marcu i kwietniu. Węgierski rząd zawarł także umowę z Rosją na zakup rosyjskich szczepionek Sputnik V, preparatu ma wystarczyć dla miliona obywateli.

DOSTĘP PREMIUM