Pielęgniarka o roku walki z koronawirusem: Każdy dyżur to kolejne zgony, niemoc. To jest ciągła walka

Mija rok od potwierdzenia w Polsce pierwszego zakażenia koronawirusem. Przez ten czas wielu medyków, którzy walczą z epidemią, nie miało nawet jednego dnia urlopu. - Każdy dyżur jest obciążeniem, to są kolejne zgony. Zanim zresetujemy się w domach, musimy wrócić do pracy - mówiła w TOK FM Elżbieta Iwanicka, pielęgniarka ze szpitala zakaźnego.
Zobacz wideo

4 marca 2020 roku do szpitala w Zielonej Górze trafił Mieczysław Opałka, pierwszy w Polsce pacjent z potwierdzonym zakażeniem koronawirusem. Pod koniec miesiąca liczba zakażonych wzrosła do ponad 2 000.

Elżbieta Iwanicka, pielęgniarka oddziałowa Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego przy ul. Wolskiej w Warszawie, wspominała w TOK FM początki pandemii jako dużą niewiadomą. Jak podkreśliła w rozmowie z Filipem Kekuszem, był to czas dużego stresu, obaw i wysiłku.  - To była walka z procedurami, ilością sprzętu, jaki był w danej placówce. Pacjentów przybywało z dnia na dzień, karetki co chwilę podjeżdżały pod nasz szpital. Napięcie wzrastało - mówiła.

Ale mimo tego, jak dodała, ona i inni pracownicy mieli poczucie bezpieczeństwa, jeżeli chodzi o zabezpieczenie w odpowiedni sprzęt. - To był jeden element, który pozwałam nam spokojniej oddychać - przyznała pielęgniarka.

Elżbieta Iwanicka wspominała też czas, kiedy zaczął chorować personel, a ci, którzy byli zdrowi, pracowali niemal nieustannie, na 24-godzinnych dyżurach. - Ten stres, jaki mieliśmy w pracy, przynosiliśmy również do domu. Takie samo ryzyka zakażenia mieli członkowie naszych rodzin, jak i całe społeczeństwo - podkreśliła. 

Rok bez czasu na urlop, wypoczynek

Jak mówiła dalej gościni TOK FM, pielęgniarka jest nie tylko częścią personelu szpitala, profesjonalnej kadry, ale też osobą, która często jest pacjentowi najbliższa, z którą może, na miarę swoich sił, porozmawiać.

- Mamy nadzieję, że po epidemii będziemy mogli sobie zrekompensować ten ciężki czas. Każdy dyżur jest obciążeniem, to kolejne zgony, niemoc. Zanim się zresetujemy w domach, musimy wrócić do pracy. To jest ciągła walka, ciągły stres, czekanie na spokojniejsze czasy. Mamy nadzieję, że takie nastąpią - stwierdziła.  

Pielęgniarka podkreślała, że wielu medyków od marca nie miało nawet dnia urlopu, ale od początku czują wsparcie społeczeństwa. - Czujemy również to, że w niektórych sytuacjach  musimy pójść do specjalisty. Pomoc psychologa jest niezbędna, z takiej pomocy moja grupa zawodowa również korzysta. Ta presja, pogoń za zdrowiem pacjenta, niestety odbija się na nas - opowiadała. - Jeśli chodzi o finansowe wsparcie, również cały czas mamy dofinansowanie - dodała. 

Trzecia fala koronawirusa. "Więcej pacjentów w ciężkim stanie"

Nie wiadomo kiedy skończy się epidemia koronawirusa. Na razie walczymy z trzecią falą. I jak przyznała Elżbieta Iwanicka, obecna fala różni się od poprzednich. - Teraz mamy zdecydowanie więcej pacjentów w cięższym stanie: niewydolnych oddechowo, niemogących wykonać wielu czynności. Pacjent jest zdany na nas, głównie pielęgniarka jest przy łóżku chorego - wyjaśniła.

Niestety, jak dodała, "niejednokrotnie praca jest niestety pracą syzyfową". - Bo widzimy, że pacjent nam "ucieka". Ale nadal mimo pokazywania, jak duża jest umieralność (...), są osoby, które twierdzą, że koronawirusa nie ma, że nie warto się szczepić, że to przekłamanie - ubolewała pielęgniarka. - Staram się im pokazać, jak wygląda życie, jakie są realia zakażenia - mówiła. Bo jak podkreśliła, nawet ci, którzy nie wierzą w pandemię, trafiają na oddziały zakaźne. 

Na koniec pielęgniarka zaapelowała do rządzących o to, aby mieli na uwadze fakt, że cały czas brakuje ludzi do walki z epidemią. - Trzeba zachęcić, trzeba pokazać dobre strony, profesjonalizm, dobre wyposażenie, szkolenia, które powinny być prowadzone wcześniej. Minął rok od początku walki, na pewno decyzje na szczeblu wyższym są już troszeczkę inne niż na początku, ale jednak koordynacja jest podstawą tego, żebyśmy mogli przetrwać - podsumowała pielęgniarka oddziałowa Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego przy ul. Wolskiej w Warszawie.

DOSTĘP PREMIUM