Koronawirus w Polsce. Liczba przypadków wciąż rośnie. Prawie 16 tys. nowych zakażeń [5 marca]

Liczba przypadków koronawirusa w Polsce wciąż rośnie. Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że wykryto 15 829 nowych przypadków. Zmarły 263 osoby.
Zobacz wideo

Mamy 15 829 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem - informuje Ministerstwo Zdrowia. Z powodu COVID-19 zmarło 47 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami 216 osób.

Najwięcej nowych zakażeń (2910) wykryto na Mazowszu. W dalszej kolejności przypadki dotyczą województw: śląskiego (1873), pomorskiego (1318), wielkopolskiego (1138), dolnośląskiego (1093), warmińsko-mazurskiego (1083), małopolskiego (1015), podkarpackiego (1008), kujawsko-pomorskiego (983), łódzkiego (700), lubuskiego (585), zachodniopomorskiego (467), lubelskiego (450), podlaskiego (405), świętokrzyskiego (318), opolskiego (227). 256 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

Łącznie od początku epidemii potwierdzono 1 766 490 zakażeń. Zmarło 44 912 chorych. 

Koronawirus w Polsce. Bilans zakażeń

W czwartek (4 marca) Ministerstwo Zdrowia informowało o wykryciu 15 250 nowych zakażeń. Zmarło 289 osób. W środę (3 marca) potwierdzono 15 698 nowych przypadków zakażeń. W związku z COVID-19 zmarło 309 osób. We wtorek (2 marca) wykryto 7 937 nowych zakażeń. Zmarło 216 osób. 

W poniedziałek resort informował o 4 786 nowych przypadkach i 24 zgonach - to charakterystyczny dla początku tygodnia spadek danych. Dzień wcześniej - w niedzielę, 28 lutego - zachorowań było już więcej - 10 099, zmarło 114 osób. Jeszcze więcej nowych przypadków - bo ponad 12 tysięcy - odnotowano w sobotę. Zmarły 303 osoby.  

Szczepienia przeciwko COVID-19. Min. Dworczyk o nowych pomysłach

Odpowiadający za program szczepień min. Michał Dworczyk poinformował wczoraj (czwartek 4 marca) o nowych pomysłach zmian. Chodzi o wydłużenie czasu między podaniem pierwszej i drugiej dawki szczepionki.

- Od przyszłego tygodnia drugie szczepienie szczepionką AstraZeneca po 12 tygodniach, zaś firmy Pfizer po 42 dniach - ogłosił. I dodał, że to działania zgodne z zaleceniami producenta. - Aktualne wyniki badań wskazują, że tego rodzaju działanie można przeprowadzić bez żadnej szkody, uszczerbku dla skuteczności działania szczepionek - podkreślił Dworczyk.

Zapowiedzi komentował w TOK FM dr Henryk Szymański z Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. Jak wyjaśnił, wcześniejszy pośpiech - czyli szybkie podawanie drugiej dawki - wynikał pewnie z chęci zaszczepienia wszystkich, jak najszybciej. 

- Cały czas mieścimy się w ramach dostępnej wiedzy - przekonywał i zapewnił, że jeśli chodzi o przesunięcie terminu podawania drugiej dawki, to "nie ma się czym niepokoić". - Grupa doradców przy premierze to są naprawdę wybitni specjaliści, którzy są wybitnymi wakcynologami i te rekomendacje są absolutnie osadzone w wiedzy medycznej - dodał dr Szymański.

Nowe zasady mają też dotyczyć szczepienia ozdrowieńców. Osoby, które przeszły zakażenie koronawirusem mają być szczepione jedną dawką po sześciu miesiącach od momentu zakażenia.

Koronawirus w Polsce. Rząd rozważy regionalne obostrzenia

Przed tygodniem rząd poinformował, że z powodu dużej liczby nowych zakażeń w województwie warmińsko-mazurskim będzie obowiązywał całkowity lockdown. W regionie całkowicie zamknięto szkoły, w których odbywały się zajęcia tylko dla najmłodszych uczniów, hotele, galerie handlowe, obiekty sportowe. W pozostałej części kraju wciąż obowiązują łagodniejsze regulacje

 - Przede wszystkim będziemy analizować sytuację, jeżeli chodzi o liczbę zakażeń i podejmować decyzję, dotyczącą obostrzeń. Co do tego weekendu obostrzenia się nie zmienią - mówił w Radiu Zet rzecznik rządu. - Na tę chwilę mamy taką sytuację, że ponad 15 500 łóżek jest zajętych, ponad 1 500 osób jest pod respiratorami i te liczby niestety rosną - podkreślił  Piotr Müller. Jak dodał, rząd "rozważa pewne obostrzenia, ale o charakterze regionalnym" - Raczej nie będziemy dokonywać obostrzeń o charakterze ogólnopolskim - zadeklarował.

Zaznaczył też, że decyzja czy nowe obostrzenia miałyby charakter powiatowy, czy wojewódzki, a także czy w ogóle taki kroki będą podjęte, jest jeszcze przed rządem. Dopytywany, czy aby zmniejszyć mobilność Polaków, rząd planuje zakaz przemieszczania się pomiędzy miastami, czy województwami, rzecznik rządu stanowczo zaprzeczył.  - Takich rozważań nie ma i takich decyzji nie będzie - podkreślił.

Koronawirus sparaliżował gastronomię. Kiedy otwarcie lokali?

Choć rzecznik rządu nie mówił o pomysłach na ewentualne poluzowanie drastycznych obostrzeń, które w październiku 2020 roku nałożono na branżę gastronomiczną, rozmowy na temat mają trwać.

Według nieoficjalnych informacji, do jakich dotarli dziennikarze RMF FM, rządzący rozważają otwieranie lokali po Wielkanocy.

Takie rozwiązanie Ministerstwo Rozwoju ma konsultować z Ministerstwem Zdrowia.

Koronawirus w Polsce. Szczyt trzeciej fali daleko przed nami

Za wzrost zakażeń w dużym stopniu odpowiada tak zwany brytyjski wariant koronawirusa. – Dlatego w najbliższym czasie szybciej będziemy się zarażać, niż szczepić. Zdominował nas ten brytyjski wariant. Szczepimy sprawnie tym, co mamy, ale wiemy, że mamy niewiele. Dlatego wirus jest szybszy – mówiła w Poranku Radia TOK FM profesor Anna Gambin z Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak dodała, do zahamowania rozwoju tego wariantu wirusa jeszcze daleko. – Szacujemy, że około 20 procent populacji to ozdrowieńcy, a zaszczepiliśmy 5 procent (ponad milion osób dwoma dawkami - red.). To daje razem 25 proc., a wariant brytyjski wyhamowuje dopiero, jeśli 80 procent społeczności uzyska odporność – wyliczała ekspertka.

Koronawirus w Polsce. Szpital narodowy "zwiększa potencjał" 

Doktor Artur Zaczyński z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie i szef Szpitala Narodowego relacjonował w rozmowie z PAP sytuację zaistniałą wraz z nadejściem trzeciej fali koronawirusa. - Od tygodnia nieustannie zwiększamy potencjał szpitala. Najważniejszy to potencjał kadrowy, bo łóżka mamy zabezpieczone - zapewnił.

Jak wyjaśnił, w placówce obecnie w gotowości jest 200 miejsc dla pacjentów. W środę rano zajętych było 160 łóżek. W ciągu dnia 25 pacjentów opuściło szpital i wieczorem pozostawało ich 140. - Cały czas przyjmujemy też zgłoszenia i czekamy na przyjazd kolejnych pacjentów - dodał.

Dopytywany, w jaki sposób jest rozszerzana baza kadrowa, dr Zaczyński zastrzegł, że "wypominane" szpitalowi "500 osób zatrudnionych" to nie "500 etatów". - To nasz zasób kadrowy, osoby, z którymi mamy podpisane umowy, które pracują na co dzień w innych placówkach i z którymi umawiamy się, kiedy mogą przyjść na dyżur. Pracuje tyle osób, ile potrzeba do obsługi przygotowanej liczby łóżek - zaznaczył. - Teraz ustalamy grafiki tak, aby zoptymalizować dostępność lekarzy i pielęgniarek na trzecią falę - podkreślił.

DOSTĘP PREMIUM