Drugą dawkę szczepionki dostaniemy później niż do tej pory. Ekspert wyjaśnia i przekonuje: Nie ma się czym niepokoić

Rząd planuje wydłużyć okres między podaniem pierwszej i drugiej dawki szczepionki przeciwko COVID-19. Pojawiły się wątpliwości, czy takie rozwiązanie będzie bezpieczne. Zdaniem dra Henryka Szymańskiego z Polskiego Towarzystwa Wakcynologii - tak. - Ten wcześniejszy pośpiech wynikał pewnie z chęci zaszczepienia wszystkich, jak najszybciej. Natomiast cały czas mieścimy się w ramach dostępnej wiedzy - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Ważne zmiany szykują się w programie szczepień. Jak ogłosił w czwartek szef KPRM Michał Dworczyk, Rada Medyczna działająca przy premierze rekomenduje, by wydłużyć okres między podaniem pierwszej i drugiej dawki.

W przypadku szczepionki firmy Pfizer, której druga dawka była podawana do tej pory po około trzech tygodniach - teraz ma to nastąpić dopiero po 42 dniach (czyli aż sześciu tygodniach). 

Osoby szczepione produktem firmy AstraZeneca, zgodnie z nową rekomendacją, drugą dawkę będą miały podaną po 12 tygodniach.

Min. Dworczyk podczas konferencji przekonywał, że zmian dokonano zgodnie z zaleceniami producentów. Rozporządzenia Rady Ministrów w tej sprawie jednak na razie nie ma. 

Zmiany dotyczące szczepień. "Nie ma się czym niepokoić"

Dr n. med. Henryk Szymański, który był gościem Pierwszego Śniadania w TOK-u chwalił decyzję. - Jeśli chodzi o szczepionkę Astra Zeneca, pierwszy pomysł był taki, żeby druga dawka była podawana po czterech tygodniach. Natomiast wyniki badań pokazały, że lepsza odpowiedź i większa skuteczność szczepionki jest wtedy, kiedy podajemy ją w okresie między 10 a 12 tygodni - wyjaśnił.

Podobnie wygląda to w przypadku szczepionki Pfizera. Badania nad tym preparatem wykazują, że drugą dawkę można podać między 19 a 42 dniem od pierwszej dawki. - Jest zatem pewna rozpiętość. Ten wcześniejszy pośpiech wynikał pewnie z chęci zaszczepienia wszystkich, jak najszybciej. Natomiast cały czas mieścimy się w ramach dostępnej wiedzy - przekonywał rozmówca Piotra Maślaka.

Ekspert zapewniał, że jeśli chodzi o przesunięcie terminu podawania drugiej dawki, to "nie ma się czym niepokoić". - Grupa doradców przy premierze to są naprawdę wybitni specjaliści, którzy są wybitnymi wakcynologami i te rekomendacje są absolutnie osadzone w wiedzy medycznej - dodał dr Szymański.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Szczepienia ozdrowieńców

Rada Medyczna zarekomendowała nie tylko zmiany dotyczące podawania drugiej dawki szczepionki. Eksperci uważają, że ozdrowieńcy powinni być szczepieni wyłącznie jedną dawką szczepionki. Po sześciu miesiącach od zakażenia koronawirusem.

- Pojawiły się wyniki badań, które mówią, że odpowiedź immunologiczna u ozdrowieńców jest trwała i wystarczająca, i utrzymuje się przez kilka miesięcy - tak dr Szymański tłumaczył nową propozycję.

Dopytywany, czy zaszczepienie osoby, która przeszła COVID-19 aż po sześciu miesiącach to nie jest zbyt późno, odparł krótko: "Nie".

- Wiadomo, że ryzyko reinfekcji w ciągu trzech miesięcy jest znikome. Wydaje się, że przeciwciała ochronne, które powstają po przebyciu zakażenia, będą chroniły taką osobę do około sześciu miesięcy - stwierdził. - Przesunięcie tego umożliwi zaszczepienie większej liczby osób, a jednocześnie jest absolutnie bezpieczne dla ozdrowieńców - zapewniał dr Henryk Szymański z Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

DOSTĘP PREMIUM