"Do świąt sytuacja się nagle nie polepszy". Dr Grzesiowski apeluje o unikanie w Wielkanoc spotkań z najbliższymi

Nie wolno myśleć, że szczepienie daje nam pełne bezpieczeństwo. Owszem, osoba zaszczepiona nawet jeśli zachoruje, to przejdzie zakażenia łagodnie, ale nadal może roznosić wirusa - ostrzegał w TOK FM dr Paweł Grzesiowski. Ekspert, pytany o Wielkanoc, odradzał organizowanie spotkań rodzinnych.
Zobacz wideo

Resort zdrowia poinformował, że w Polsce od końca grudnia podano ponad 4 mln dawek szczepionek przeciwko koronawirusowi. Ta liczba nie powala na kolana, a tym bardziej nie powinna zwalniać nas z odpowiedzialności, szczególnie w kontekście nadchodzących świąt.

– Nie wolno myśleć, że szczepienie daje nam pełne bezpieczeństwo. Owszem, osoba zaszczepiona nawet jeśli zachoruje, to przejdzie zakażenia łagodnie, ale nadal może roznosić wirusa – mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Lekarz zalecał, żeby w Wielkanoc ograniczyć spotkania rodzinne. – To nie jest czas na podróżowanie i wspólne świętowanie, czy imprezy na 30 osób. Szczególnie, że w gronie gości takiej zaszczepionej osoby mogą być dzieci, czy młodzi dorośli, którzy nadal są zagrożeni chorobą. Nie mamy w Polsce takiej sytuacji jak w Izraelu, gdzie zaszczepiono 80 procent populacji, więc nie możemy czuć się bezpiecznie – przekonywał dr Grzesiowski.

Rozmówca Macieja Głogowskiego dodał, że jeśli zdecydujemy się na odwiedzenie bliskich, np. by samotnie nie spędzali świąt lub gdy jesteśmy jedynymi osobami, które im pomagają, to należy się do takiego spotkania odpowiednio przygotować, np. poprzez zrobienie testu na COVID-19. 

Trzecia fala dopiero się rozpędza

Zdaniem Grzesiowskiego trzecia fala pandemii dopiero się w Polsce rozpędza. – Notujemy teraz stabilne wzrosty zachorowań tydzień w tydzień. A najbliższe dni pewnie będą rekordowe. Będziemy mieć po 15-20 tysięcy nowych chorych. Dlatego musimy być szczególnie ostrożni, bo raczej przez te trzy tygodnie do świąt, sytuacja nagle się nie polepszy – prognozował. I jak podkreślił, szczepienia dają nam w zasadzie tylko to, że ta fala pandemii rozwija się wolniej.

Jak podkreślił gość Poranka Radia TOK FM, obecna sytuacja epidemiczna jest podobna do tej z początków jesieni ubiegłego roku. – Wtedy zaczęła się ta najbardziej tragiczna fala zachorowań. Mamy coraz mniejszą rezerwę, oddziały covidowe były właściwie w lutym likwidowane. Odtworzenie bazy łóżkowej jest trudniejsze. A można było się spodziewać kolejne fali pandemii. To trwa rok, każdy kto ma odrobię refleksji, widzi, że to przebiega falami. Dlaczego miałoby nie być tej fali? To jest naturalne – podsumował dr Paweł Grzesiowski.

Na braki łóżek dla pacjentów z COVID-19 i personelu, do ich obsługi, zwracał też uwagę prof. Krzysztofa Jerzego Filipiaka, prezesa Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego i lekarza z Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - Co z tego, że jest tysiąc wolnych respiratorów, skoro nie ma kto ich obsługiwać? Żeby rzucić do tego ostatnie dywizje ochrony zdrowia, trzeba zamykać inne oddziały i ograniczać procedury, co jest bardzo niebezpieczne. I nie jest tak, że nie będzie niosło kolejnych ofiar - mówił w TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM