Kolejne kraje wstrzymują szczepienia, ale nowych dowodów nie ma. Dr Grzesiowski: To działania pozamedyczne

Wstrzymywanie szczepień preparatem AstryZeneki to zdaniem dra Pawła Grzesiowskiego działanie "asekuracyjne", które jest wynikiem "nacisków opinii publicznej". - Nie ma nowych danych o jakichkolwiek działaniach szkodliwych tej szczepionki od ubiegłego czwartku - zaznaczał w TOK FM. Ostrzegał również, że polski rząd spóźnia się z zamykaniem kolejnym województw, a dzisiaj jest "ostatni dzwonek" na zamknięcie Śląska.
Zobacz wideo

Kolejne europejskie kraje wstrzymują szczepienia preparatem firmy AstraZeneca. Tylko w poniedziałek taką decyzję podjęli Francuzi, Włosi, Niemcy i Hiszpanie. Wcześniej szczepienia zawieszono w Holandii i kilku innych krajach. Jednak Światowa Organizacja Zdrowia zachęca do kontynuowania szczepień. - Nie ma nowych danych o jakichkolwiek działaniach szkodliwych tej szczepionki od ubiegłego czwartku. Nic nowego się nie pojawiło, a kolejne kraje wprowadzają ograniczenia - zauważał w TOK FM dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19.

 - Odnoszę wrażenie, że są to raczej działania pozamedyczne, takie, które są wynikiem nacisków (...) opinii publicznej, chęci uspokojenia, że jeśli nie są zakończone dochodzenia w kwestii działań ubocznych, to należy zawiesić szczepienia - mówił ekspert. - Takie podejście jest asekuracyjne ze strony władz, natomiast dla obywateli to jest sygnał bardzo niedobry. Kolejne kraje, i to duże kraje, wstrzymują szczepienia. To daje do myślenia wszystkim, nam też - dodał.

Dr Grzesiowski komentował również doniesienia agencji Reutera, że EMA miałaby dopuścić na unijny rynek rosyjską szczepionkę Sputnik V. Zauważał, że choć szczepionka przeszła badania w kilku krajach, to jednak są to kraje "mało wiarygodne", jak Białoruś czy Wenezuela. - Obawy są, uzasadnienie tych obaw jest - przyznał. - Natomiast jeśli szczepionka przechodzi proces rejestracji, są wątpliwości związane z prawidłowością prowadzenia badań klinicznych, to wówczas taki proces rejestracji jest zatrzymywany. Szczepionka musi przejść dodatkowe badania - stwierdził. I dodał, że wszelkie oceny są w tej chwili przedwczesne. 

Ekspert przewidywał również, jak będzie przebiegać w Polsce trzecia fala pandemii. Zdaniem dra Grzesiowskiego, przy obecnej liczbie zaszczepionych, będziemy szli "torem pandemicznym" z jesieni. - A ponieważ mamy do czynienia z nowym wariantem wirusa, czyli wariantem głównie brytyjskim, to musimy się spodziewać nawet 30 proc. więcej zachorowań - ostrzegał. Natomiast fale pandemii porównywał do pożaru w lesie, gdzie małe ognisko można ugasić szybką akcją, ale jeżeli pojawia się kilka takich ognisk, to pożar trzeba odciąć od otoczenia.

- To samo jest z pandemią. Mieliśmy jedno ognisko startowe, na początku stycznia na Warmii i Mazurach, wtedy trzeba było zamknąć Warmię i Mazury. Zamykanie Warmii i Mazur dwa tygodnie temu było absolutnie spóźnione - podkreślał. - To samo w tej chwili stało się z Mazowszem, Pomorzem czy Lubuskim. Myśmy za późno te województwa zamknęli, kiedy liczba zakażeń przekroczyła tę wartość, gdzie można było powstrzymać postęp wirusa - mówił. Podkreślił, że dzisiaj jest "ostatni dzwonek", aby zamknąć Śląsk, ale rząd znów spóźnia się z decyzją. 

DOSTĘP PREMIUM