Wczoraj "niskie" ryzyko zakażenia, a dzisiaj już "wysokie". Usprawniono system kierujący na testy

Wczoraj nawet kaszlu, gorączki, duszności i kontaktu z osobą zakażoną system Ministerstwa Zdrowia nie uzwał za "wysokie" ryzyko zakażenia kronawirusem, dlatego nie kierował na test. Jednak dzisiaj, po wpisaniu tych samych objawów w formularzu, skierowanie na test dostaniemy. Minister zdrowia mówił, że działający od niedawna system ma odciążyć lekarzy POZ.
Zobacz wideo

Żeby dostać skierowanie na test w kierunku koronawirusa, wystarczy wejść na rządową stronę internetową i wypełnić ankietę. Początkowo problem tkwił jednak w tym, że po wypełnieniu ankiety, system - mimo wpisania wielu objawów - nie kierował na badanie.  Dziennikarz TOK FM Adam Ozga, informował, że w ankiecie zaznaczył, że miał m.in. bezpośredni kontakt z zakażonym, przebywał przez 15 minut twarzą w twarz z zakażonym, miał też kaszel, gorączkę i duszności, ale skierowania na test nie otrzymał.

Dopiero "dołożenie" do tego zestawu biegunki oraz utraty węchu i smaku sprawiło, że system wygenerował skierowanie na test w kierunku COVID-19. Takich relacji w internecie pojawiło się zdecydowanie więcej. System uznawał za "niskie ryzyko zakażenia" nawet sytuacje, w których rzeczywista szansa na zakażenie była bardzo wysoka. Jednak na drugi dzień okazało się, że te same objawy, które wczoraj system uznawał za "niskie zagrożenie zakażeniem", dzisiaj już uznał za "wysokie". 

Jak tłumaczył wczoraj w TOK FM Adam Niedzielski, szef resortu zdrowia, w systemie jest taka sama ankieta, którą posługiwali się lekarze rodzinni, przy zlecaniu testów w ramach teleporady. - Zapewniam wszystkich, że będziemy patrzyli na odsetek przesiewowy, ile tych formularzy jest odrzucanych przez system. Być może trzeba się na nowo przyjrzeć kryteriom kwalifikacji na test - mówił minister. Jak zapowiadał, resort będzie "zarządzać kształtem ankiety na bieżąco". 

Nowe zasady zwiększą liczbę przeprowadzanych testów?

Minister Niedzielski podkreślił, że ankiety w internecie mają odciążyć lekarzy rodzinnych. - Sytuacja pandemiczna rozwija się dynamicznie, ale nie tylko COVID-19 jest zagrożeniem dla pacjentów. Ludzie nadal chorują onkologicznie i kardiologicznie. Wykorzystaliśmy czas na przygotowanie się technicznie do takich rozwiązań, mamy infrastrukturę punktów drive-thru do poboru wymazów i system informatyczny. W tej sytuacji możemy zdjąć ten ciężar z POZ i dać lekarzom możliwość skoncentrowania się na leczeniu pacjentów - przekonywał Niedzielski.

W ocenie ministra zdrowia takie rozwiązanie powinno zwiększyć liczbę wykonywanych w Polsce testów. Obecnie robimy ich zaledwie 50-60 tysięcy dziennie, a to zdaniem ekspertów jest zbyt mało. - Myślę, że dzienna wydolność systemu to 150-160 tysięcy testów. Testowanie musi być powiązane z ryzykiem. Nie chodzi o to, żeby testować jak najwięcej osób, ale takich, których dotknęło ryzyko zachorowania - przekonywał Adam Niedzielski.

DOSTĘP PREMIUM