Polacy sami odwołują szczepienia AstraZeneką i nie przychodzą. Dyrektorka szpitala apeluje

Polski rząd nie rezygnuje ze szczepień preparatem AstraZeneca, ale robią to sami Polacy, którzy nie zgłaszają się na szczepienia. Dr Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektorka Szpitala Bielańskiego w Warszawie, apelowała w TOK FM, aby nie rezygnować ze szczepień. - Tych ludzi, którzy się boją albo są przeciwni szczepieniom, zapraszam do szpitala. Pokażę, jak pacjenci walczą o oddech - mówiła.
Zobacz wideo

WHO rekomenduje, aby nie przerywać szczepień, również szefowa EMA podkreślała, że nie potwierdzono  związku stosowania preparatu firmy AstraZeneca z przypadkami zakrzepów krwi. Mimo wszystko kolejne kraje zawieszają szczepienia, ale podobnego kroku nie zapowiada polski rząd. Jednak dyrektorka Szpitala Bielańskiego w Warszawie dr n med. Dorota Gałczyńska-Zych ubolewała w TOK FM, że zgłoszeń na szczepienia jest coraz mniej. - Z przykrością muszę powiedzieć, że zwłaszcza w ostatnim tygodniu zgłaszalność obywateli jest mniejsza - mówiła. 

- Wokół AstraZeneki został zrobiony czarny, zły PR. Zupełnie niepotrzebnie, dlatego że na świecie jest już zaszczepionych 17 milionów ludzi. Szczerze mówiąc, jak porównujemy grupę ludzi zaszczepionych i niezaszczepionych, tak wielką grupę ludzi (...), to objawy niepożądane, które występuję po szczepieniu, nie różnią się zupełnie od grupy kontrolnej - wyjaśniała. - Ciągle bałabym się bardziej koronawirusa niż szczepienia AstraZeneką - dodała. 

Lekarka zaznaczała, że zakrzepica występuje w takim samym stopniu u ludzi, którzy się nie szczepią. - Jest to absolutnie porównywalny promil - podkreślała. - Szczepi się teraz dosyć młoda grupa ludzi, nauczycieli. Po wszystkich szczepionkach objawy niepożądane u ludzi młodych są zdecydowanie większe, częstsze niż w grupie osób starszych. To też jest bardzo typowe - mówiła. 

- Tych ludzi, którzy się boją albo w ogóle są przeciwni szczepieniom, zapraszam do szpitala. Pokażę, jak pacjenci walczą o oddech, niestety często z powodu koronawirusa umierają - stwierdziła. Jak dodała, osoby, które buntują się przeciwko szczepieniom, często buntują się również przeciwko restrykcjom, ale dopóki nie osiągniemy tzw. odporności zbiorowej, czyli gdy ponad 60 proc. populacji zostanie zaszczepione, to restrykcje mogą nie zniknąć. 

Dr Gałczyńska-Zych uspokajała również, że niewykorzystane szczepionki AstraZeneca nie lądują w koszu. - Ten preparat, w przeciwieństwie do Pfizera, ma długi, wielotygodniowy czas ważności. W perspektywie tygodni na pewno te szczepionki wykorzystamy - zapewniła. Zaznaczyła również, że każdemu, kto ma jakiekolwiek wątpliwości, personel stara się wszystko wyjaśnić. Jednak część osób, choć deklaruje, że przyjdzie, w punkcie szczepień się nie pojawia. - To bardzo smutne, bo pewnie dużo innych osób ustawiłoby się w kolejce po tę wymarzoną szczepionkę - podsumowała lekarka. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM