"Marzec i kwiecień to będą ciężkie miesiące". Kiedy sytuacja zacznie się poprawiać? Ekspertka z Rady Medycznej wskazuje termin

- Obecne przyrosty zachorowań na pewno nie zredukują się w tydzień czy dwa - mówiła w TOK FM prof. Agnieszka Mastalerz-Migas z Rady Medycznej przy Premierze ds. COVID-19. Ekspertka pytana, o możliwy termin poprawy sytuacji epidemicznej w kraju, stwierdziła, że "gdyby miała obstawić", to wskazałaby maj.
Zobacz wideo

Min. Adam Niedzielski mówił wczoraj, że trzecia fala koronawirusa w Polsce "rozpędza się". Doskonale pokazują to dane dotyczące liczby zakażeń oraz zgonów. Wczoraj mieliśmy 14 396 nowych zakażeń (zmarło 372 chorych). Dziś to aż 25 052 nowych przypadków zakażeń. Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że z powodu COVID-19 zmarły 453 osoby.

Tak drastyczne wzrosty skutkować będę zapewne kolejnymi obostrzeniami. Lockdown w całym kraju wydaje się coraz bardziej realnym scenariuszem.

- Obawiam się, że przy takim wzroście zakażeń, jaki w tej chwili obserwujemy, pewne obostrzenia będą konieczne. Musimy opanować ten wzrost. On jest bardzo niepokojący - mówiła w TOK FM prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, pytana o możliwość wprowadzania obostrzeń.

Krajowa Konsultant w Dziedzinie Medycyny Rodzinnej i prezeska Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej przyznała, że pierwszym rozwiązaniem, jakie się nasuwa, jest "rozciągnięcie" lockdownu z czterech województw na cały kraj. Jak wyjaśniła, odpowiedzią na rosnącą liczbę zakażeń, powinno być zmniejszenie mobilności ludzi. - Dlatego ograniczenie, chociażby handlu powoduje, że ludzie mniej kontaktują się ze sobą. To jest na pewno jedna z opcji do rozważenia - stwierdziła.

Rozmówczyni Macieja Głogowskiego jest członkinią Rady Medycznej ds. COVID-19 działającej przy premierze. Jak poinformowała, najbliższe posiedzenie zaplanowane jest na sobotę.  Wtedy też ma być poruszany temat ewentualnych nowych obostrzeń. Przypomnijmy, że minister zdrowia kilkukrotnie zapowiedział, że o kolejnych krokach dotyczących obostrzeń powinniśmy usłyszeć najpóźniej w czwartek.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Kiedy zobaczymy "światełko w tunelu"?

Dopytywana o opinię dotyczącą nauki w szkołach (czy przejść na tryb całkowicie zdalny, hybrydowy, czy może jednak stacjonarny), ekspertka wskazała, że w tym zakresie "decyzja jest bardzo trudna".

- Ja mam bardzo duży dylemat, bo wyważenie między potrzebami dzieci i ich zdrowiem psychicznym a polityką epidemiczną, jest rzeczywiście bardzo trudne - przyznała. - W mojej opinii nie byłaby to pierwsza linia decyzyjna. Stacjonarna nauka dla dzieci w klasach I-III jest bardzo potrzebna. Natomiast kiedy przyrosty będą bardzo dynamiczne, to pewnie i ten środek trzeba będzie wykorzystać - dodała prof. Mastalerz-Migas.

Ekspertka nie ma wątpliwości, że najbliższe tygodnie będą bardzo trudne, także dla pracowników ochrony zdrowia. Bo z dnia na dzień zwiększa się liczba osób przebywających w szpitalach czy odwiedzających przychodnie POZ. - Te przyrosty zachorowań na pewno nie zredukują się w tydzień czy dwa. Marzec i kwiecień to będą ciężkie miesiące - przyznała. Jak dodała, gdyby miała "obstawiać", kiedy sytuacja zacznie się poprawiać, to "powiedziałaby, że w maju".

Szczepionka firmy AstraZeneca

Na koniec lekarka odniosła się także do kwestii szczepionki AstryZeneki. Wiele państw zdecydowało się na przerwanie szczepień tym preparatem, ze względu na "epizody zakrzepowo-zatorowe", jakie miały wystąpić po jej przyjęciu. 

Prof. Mastalerz-Migas zwróciła uwagę, że ryzyko powikłania po szczepieniu jest nieporównywalnie mniejsze niż ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 czy powikłań, jakie mogą pojawić się po tej chorobie. - Problem polega na tym, że w dyskusji na temat szczepionek jest mnóstwo emocji i jakikolwiek sygnał, że coś może grozić po szczepieniu wywołuje lęk - powiedziała.

- To normalne, że dorosły człowiek ma pewne obawy, ale trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, które ryzyko jesteśmy w stanie zaakceptować: czy to maleńkie związane ze szczepieniem, czy ryzyko zachorowania i ciężkiego przebiegu - oceniła rozmówczyni Macieja Głogowskiego.

Ekspertka przestrzegała też, by nie patrzeć na koronawirusa, jako na zagrożenie wyłącznie dla osób starszych. Ostatnie tygodnie i coraz większa liczba młodszych pacjentów potrzebujących hospitalizacji pokazuje, że obawiać się choroby powinien każdy - nawet młody i zdrowy.

- Nigdy nie wiemy, kto przechoruje koronawirusa ciężko i to jest straszne w tej chorobie - podsumowała Krajowa Konsultant w Dziedzinie Medycyny Rodzinnej.

DOSTĘP PREMIUM