Czechy zaliczają Polskę do państw o najwyższym stopniu ryzyka epidemicznego

Czeskie ministerstwo zdrowia zaliczyło Polskę, Cypr, Danię i Norwegię do państw o najwyższym stopniu ryzyka epidemicznego. Przy wjeździe z tych krajów do Czech wymagany jest negatywny test na obecność koronawirusa, kwarantanna, a po pięciu dniach w izolacji kolejny test.
Zobacz wideo

Test, który wymagany jest przy wjeździe do Czech, nie może być starszy niż 72 godziny. Do 14. dnia po przyjeździe należy wszędzie poza miejscem zamieszkania nosić maskę klasy FFP2 lub wyższej.  Negatywny wynik testu PCR po pięciu dniach kwarantanny pozwala na jej zakończenie.

Podobnie jak osoby przyjeżdżające z Polski, traktowani są już m.in. podróżni ze Słowacji, Cypru, Danii, Norwegii, Wielkiej Brytanii i większości państw spoza UE.

Jednocześnie czeskie ministerstwo zdrowia przypomina, że podróżowanie między państwami jest ograniczone. Przyjazdy mogą odbywać się jedynie w niezbędnych i udokumentowanych wypadkach losowych. Wyjątki od tej zasady obowiązują pracowników transgranicznych oraz uczniów, a także osoby udające się do placówek medycznych.

Przypomniano także, że przed planowanym przekroczeniem granicy należy wypełnić online specjalny dokument zgłoszeniowy. Pod koniec lutego władze w Pradze zakazały podróży m.in. do Brazylii, RPA, Kenii, Mozambiku, Tanzanii, Zambii i Zimbabwe.

Koronawirus. Sytuacja w Czechach się powoli uspokaja

Sytuacja pandemiczna w Czechach powoli się stabilizuje, choć jeszcze kilkanaście dni temu była niezwykle trudna. Jak opowiadał dziennikarz TOK FM Jakub Medek, w czeskich szpitalach brakowało miejsc dla chorych na COVID-19, a tamtejsza ochrona zdrowia była na granicy wydolności.

Obecnie liczby nowych zakażeń są podobne jak przed trzema tygodniami, ale widać już tendencję spadkową. W czwartek potwierdzono tam 10 576 zakażeń, o 660 mniej niż przed tygodniem. Jest to jednocześnie najniższy dzienny przyrost nowych infekcji w dniu roboczym od 15 lutego, kiedy testy wykazały 8905 zakażonych.

Czeski minister zdrowia Jan Blatny ocenił, że zmniejszająca się liczba zachorowań to efekt takich restrykcji jak wprowadzony od 1 marca zakaz podróży między powiatami oraz obowiązek noszenia masek klasy FFP2 lub wyższej w budynkach, środkach komunikacji miejskiej i na terenie zabudowanym.

Blatny powiedział, że bez tego rodzaju ograniczeń dzienny przyrost nowych przypadków koronawirusa wynosiłby około 30 tysięcy.

DOSTĘP PREMIUM