Koronawirus w Polsce. Ponad 14 tys. nowych zakażeń. W szpitalach najwięcej chorych od początku epidemii [22 marca]

Epidemia koronawirusa w Polsce. Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 14 578 nowych przypadkach koronawirusa w Polsce. W związku z COVID-19 zmarło 65 chorych, a w szpitalach przebywa najwięcej zakażonych od początku epidemii.
Zobacz wideo

Mamy 14 578 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia - poinformowało Ministerstwo Zdrowia. Z powodu COVID-19 zmarło 11 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami  54 osoby. Tydzień temu, 15 marca, resort informował o 10 896 potwierdzonych zakażeniach. 

Najwięcej nowych zakażeń (2899) odnotowano na Mazowszu. W dalszej kolejności przypadki dotyczą województw: śląskiego (1859), wielkopolskiego (1355), pomorskiego (1231), dolnośląskiego (1215), małopolskiego (1207), łódzkiego (862), kujawsko-pomorskiego (704), podkarpackiego (669), zachodniopomorskiego (517), lubuskiego (495), świętokrzyskiego (429), warmińsko-mazurskiego (310), opolskiego (240), lubelskiego (181), podlaskiego (167). 238 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

W szpitalach przebywa 24 637 chorych na COVID-19, z czego 2421 z nich pod respiratorami. To najwięcej od początku epidemii. Tydzień temu w szpitalach przebywało 20 249 pacjentów z COVID-19, z czego 2084 pod respiratorem.

Trzecia fala koronawirusa w Polsce. Bilans

Wczoraj (niedziela 21 marca) MZ przekazało, że przybyło 21 849 zakażonych koronawirusem; zmarło 140 chorych na COVID-19. Dla porównania tydzień wcześniej było o ponad 4 500 mniej nowych zakażeń.

Dzień wcześniej resort zdrowia informował o 26 405 nowych przypadkach zakażeń - w związku z COVID-19 zmarło 349 osób. Liczba zajętych łóżek i respiratorów była najwyższa od początku epidemii - pacjenci chorzy na COVID-19 zajmowali 23 293 łóżka w szpitalach i 2 315 respiratorów.  W piątek (19 marca), wykryto 25 998 nowych przypadków. W związku z COVID-19 zmarło 419 osób.Tego dnia ogólna liczba osób, która od marca 2020 roku zakaziły się w Polsce koronawirusem przekroczyła 2 mln.

W czwartek (18 marca) odnotowano rekord zakażeń trzeciej fali epidemii koronawirusa w Polsce. MZ poinformowało, że zdiagnozowano 27 278 nowych nowych zakażeń. Najwięcej, bo ponad 4 400 odnotowano w województwie mazowieckim.

Koronawirus w Polsce. Obostrzenia w całym kraju

Z powodu rosnącej liczby zachorowań na COVID-19 od soboty (20 marca) w całym kraju obowiązuje lockdown. Wprowadzanie radykalnych obostrzeń zaczęło się, przypomnijmy, od województwa warmińsko-mazurskiego - od 27 lutego zamknięte są m.in. hotele, galerie handlowe, obiekty sportowe oraz kina, teatry, muzea i inne placówki kulturalne. Od 15 marca ograniczenia wprowadzono w kolejnych województwach: pomorskim, mazowieckim, lubuskim.

- Jesteśmy na takim etapie, że jeżeli ten ruch nie spowoduje wygaszenia epidemii, czy przynajmniej spowolnienia trzeciej fali, to na pewno kolejne kroki będą już typowym lockdownem. Sytuacją, gdzie będziemy zamykać zupełnie wszystko - mówił szef MZ Adam Niedzielski, informując w środę (17 marca) o nowych regulacjach.

W całym kraju nie mogą działać hotele i pensjonaty, znacznie ograniczono działanie galerii handlowych; zamknięte są placówki kulturalne oraz obiekty sportowe. Uczniowie klas I-III szkół podstawowych wrócili do nauki zdalnej.  Według zapowiedzi Niedzielskiego obostrzenia w całym kraju mają obowiązywać do 9 kwietnia.

Koronawirus. Mutacja brytyjska dominuje w Polsce

Szef MZ ogłaszając decyzję o ogólnopolskim lockdownie przywoływał dane dotyczące obecności w Polsce groźnej brytyjskiej mutacji koronawirusa. Jak powiedział Niedzielski, odpowiada ona za 52 proc. zakażeń w Polsce.

Już dwa dni później rzecznik MZ mówił, że już 60 proc. nowych zakażeń to efekt wariantu brytyjskiego. - Analitycy, którzy sekwencjonują DNA wirusa, nie mają wątpliwości, że zmierzamy w kierunku 80 procent. Transmisja tego wirusa jest coraz szybsza. To jest obraz, jak szybko nasze lekceważenie może doprowadzić do jeszcze drastyczniejszego wzrostu liczby zakażonych – mówił Wojciech Andrusiewicz i dodał: Musimy być przygotowani na dalsze wzrosty zachorowań na COVID-19 w przyszłym tygodniu. Nie jesteśmy jeszcze nawet pod szczytem trzeciej fali.

Jak w niedzielę poinformował wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, w województwach warmińsko-mazurskim, mazowieckim czy małopolskim już ok. 90 proc. wszystkich dodatnich przypadków koronawirusa to jest mutacja brytyjska.

Koronawirus w Polsce. Rząd przyspiesza rejestrację na szczepienia

- Podjęliśmy decyzję o przyspieszeniu rejestracji na szczepienia kolejnych grup wiekowych - poinformował w sobotę szef KPRM Michał Dworczyk. Jak mówił na konferencji po posiedzeniu Rządowego Zespołu Kryzysowego, "we wtorek od 6 rano zaczynamy rejestrację kolejnych pięciu roczników, czyli osoby, które urodziły się pomiędzy 1957 r. a 1961 r., będą mogły się zarejestrować".

Dworczyk zwrócił uwagę na negatywne skutki, jakie przyniosły spekulacje dotyczące szczepionek firmy AstraZeneca. Po tym, jak wiele państw zawiesiło szczepienia tym preparatem, w Polsce wzrosła liczba osób, które rezygnowały z zaszczepienia się.

Minister, który odpowiada za rządowy program szczepień, podkreślił, że w punktach szczepień leży kilkaset tysięcy szczepionek, które nie zostały wykorzystane, bo pacjenci się nie zjawili. - Apelujemy do wszystkich, żeby kierować się wytycznymi lekarzy, naukowców i żeby się szczepić - im szybciej zaszczepimy jak największą część polskiej populacji, tym szybciej wrócimy do normalności. Osoby, które nie zgłaszają się na szczepienia preparatem AstryZeneki albo nie zapisują się, trafiają na koniec kolejki - podkreślił Dworczyk.

- Szczepienia nie są obowiązkowe, więc nie można kogoś karać za to, że nie przyszedł - komentował w TOK FM dr Paweł Grzesiowski. Zdaniem eksperta należy edukować, a nie straszyć. Jak mówił, sam przekonuje osoby, które się boją, nie tylko informując, że szczepionka jest bezpieczna, ale także tym, że jego rodzina została zaszczepiona właśnie AstrąZeneką.

Koronawirus w Polsce. System ratownictwa "sparaliżowany"

Najnowsze raporty resortu zdrowia to dane o kolejnych, wysokich liczbach zakażeń. Nie zanosi się również na to, że w najbliższym czasie epidemia wyhamuje, a sytuacja w służbie zdrowia przypomina już tę z jesieni ubiegłego roku. - Odległości, które zespoły muszą pokonywać, powodują, że zdemontowany jest system ratownictwa medycznego - mówił w rozmowie z reporterem TOK Szymonem Kępką ratownik medyczny Adam Piechnik.

Ratownik przyznawał, że pacjentów, również tych z niewydolnością oddechową, jest znacznie więcej. Wspominał również sytuacje z jesieni, gdy zespoły ratownictwa po kilka godzin czekały przed szpitalem, aby pacjent został przyjęty. - Musieliśmy czekać wiele godzin, dość dramatyczne powodowało to sytuacje, kiedy zdawaliśmy sobie sprawę, że czekaliśmy, aż ktoś umrze w szpitalu i zwolni miejsce - mówił. - Znów tego doświadczamy - zaznaczał.

DOSTĘP PREMIUM