Lekarze rezydenci zaczęli protest. Domagają się dymisji ministra. "Przepraszamy Was pacjenci"

Około 3000 lekarzy rezydentów bierze udział w rozpoczętym dziś proteście. "Nie chcemy opuszczać potrzebujących, ale też nie możemy już tak dłużej pracować, utrzymując na własnych barkach cały system, bez jakiejkolwiek pomocy rządu. Przepraszamy Was pacjenci, ale jest to heroizm, jakiego nie powinno się od kogokolwiek wymagać. To już zbyt wiele. Ile można nie spać? Ile śmierci oglądać każdego dnia?" - czytamy w oświadczeniu Porozumienia Rezydentów.
Zobacz wideo

Młodzi lekarze domagają się m.in. dymisji ministra zdrowia, zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, poprawy warunków pracy. W akcji protestacyjnej, która ma trwać tydzień, bierze udział co najmniej 3 000 rezydentów. Protestujący nie będą przychodzić do pracy - wezmą L4.

 "Dziś zaczyna się oddolna inicjatywa lekarzy - tydzień zdrowia. Tysiące lekarzy z całego kraju, z największym żalem opuści swoich pacjentów, by ratować własne zdrowie, w oczekiwaniu na długo wyczekiwaną reformę ochrony zdrowia i poprawę warunków pracy. Nie chcemy opuszczać potrzebujących, ale też nie możemy już tak dłużej pracować, utrzymując na własnych barkach cały system, bez jakiejkolwiek pomocy rządu. Przepraszamy Was pacjenci, ale jest to heroizm jakiego nie powinno się od kogokolwiek wymagać. To już zbyt wiele. Ile można nie spać? Ile śmierci oglądać każdego dnia? Oczekujemy stanowczych działań Ministerstwa Zdrowia! Tylko od tych działań będzie zależało, czy i kiedy lekarze wrócą do pracy. Mamy nadzieję, że rząd nie każe pacjentom czekać dłużej niż tydzień" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku Porozumienia Rezydentów.

Jak powiedział reporterowi TOK FM Piotr Pisuła, lekarze protestują, bo pracują w "bardzo źle zorganizowanym systemie i w koszmarnych warunkach".

- Są dwie drogi do uspokojenia sytuacji - pierwsza: pan minister podaje się do dymisji. Albo druga, pan premier dymisjonuje ministra. Wydaje się, że to byłby dobry krok.  Ileż można z tak niekompetentną osobą na czele pracować? - pytał szef Ogólnopolskiego Porozumienia Rezydentów OZZL. I dodał, że minister zdrowia "nie zrobił nic, żeby przygotować system na uderzenie trzeciej fali" koronawirusa.

- I ta trzecia fala jest większa niż cokolwiek, co widzieliśmy do tej pory. Gdzieś jest granica i ta granica została przez pana ministra przekroczona - podkreślił Piskuła.

Nastroje wśród młodych lekarzy podgrzało też zamieszanie dotyczące pisemnych i ustnych egzaminów dla lekarzy rezydentów (Państwowy Egzamin Specjalizacyjny).

W miniony wtorek MZ poinformowało, że zaplanowane na wiosnę egzaminy zostaną przesunięte o dwa miesiące (jeśli nie rozpoczęły się do 19 marca włącznie). Jako powód podano trudną sytuację epidemiczną. Ale już dzień później resort poinformował, że rezydenci mogą przystąpić do egzaminu jesienią. Równocześnie przekazano, że daty wiosennych egzaminów nie zostaną zmienione.

Zachowanie MZ skrytykowali m.in. przedstawiciele Naczelnej Rady Lekarskiej oraz krajowi konsultanci onkologii klinicznej, chorób wewnętrznych, ginekologii onkologicznej i chirurgii szczękowo-twarzowej. Jak przekonywali, egzaminy bez względu na pandemię powinny odbyć się wiosną. Argumentowali, że skoro znaczna część lekarzy została zaszczepiona przeciwko COVID-19, to nie ma przeciwwskazań, by mogli zdawać egzaminy.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM