Test na COVID-19. Po wypełnieniu internetowego formularza wciąż są problemy ze zrobieniem wymazu

Ile osób zostało skierowanych na testy na koronawirusa po wypełnieniu kwestionariusza przez internet i jaki jest średni czas oczekiwania na SMS-a ze wskazaniem punktu wymazowego? Ministerstwo Zdrowia milczy na ten temat, tymczasem mnożą się problemy słuchaczy, którzy podejrzewają u siebie zakażenie i chcą sprawdzić, czy nie są chorzy na COVID-19.
Zobacz wideo

Formularz internetowy, który miał przyśpieszyć kierowanie na testy, w praktyce zawodzi, a potencjalnie zakażeni skarżą się na długi czas oczekiwania na konsultację lub wymaz.

Nasz słuchacz z Bydgoszczy w poniedziałek 15 marca chciał zapisać się na test przez Internet. System uznał jednak, że w jego przypadku ryzyko zakażenia jest niskie. Skorzystał z teleporady, ale lekarka przez telefon stwierdziła, że "nie brzmi" jak pacjent z COVID-em. Po zmianach, które w formularzu wprowadził resort zdrowia, ponownie spróbował przez Inernet we wtorek. Zakwalifikował się, odebrał telefon i został poinstruowany, żeby czekać na SMS-a. Tyle że SMS nie przychodził.

- Jedna instytucja kierowała mnie do drugiej, druga też stwierdziła, że się tym nie zajmuje, skierowała mnie do trzeciej, a trzecia dała mi numer telefonu do infolinii, gdzie dopiero się dowiedziałem, że SMS może przyjść po 36 godzinach - opowiada słuchacz. 

W desperacji zaczął wydzwaniać po punktach wymazowych i organizować sobie test na własną rękę. I tu - kolejne zaskoczenie: - Okazało się, że skierowanie w systemie istnieje, ale jeżeli system nie znajdzie mi miejsca, to system po prostu SMS-a nie wysyła, więc gdyby nie dociekanie, nieustępliwość, to pewnie tego testu nie zrobiłbym o dziś.

Zabawa w głuchy telefon trwała pięć dni. 

DOSTĘP PREMIUM