Dlaczego nie nosimy maseczek? "Z obywatelami nie wchodzi się w dialog. Nie tłumaczy, ale traktuje jak przedmiot"

- Nigdy nam nie wytłumaczono, dlaczego na zewnątrz mamy nosić maseczki. Z nami jako obywatelami tego kraju nie wchodzi się w dialog. Orzeka się, co mamy robić, ale nie tłumaczy się, dlaczego - tłumaczył w "TOK 360" prof. Wojciech Kulesza, psycholog z Uniwersytetu SWPS.
Zobacz wideo

Psycholog prof. Wojciech Kulesza mówił, że przez takie traktowanie można czuć się przedmiotem, a nie podmiotem. - Podmiot wie na przykład, dlaczego ma zapinać pasy, a przedmiot nie wie, dlaczego ma nosić maseczkę na dworze - podkreślał.

Wytykał też inne błędy w komunikacji, a właściwe błędne zarządzenia, jak zakaz wejścia do lasu czy na cmentarze. Dotyczyło to także maseczek - najpierw słyszeliśmy "nie nosić", potem jednak "nosić".

- Druga rzecz to wzorce, które płyną z góry. Teraz jest o niebo lepiej niż było, ale nie jest dobrze. Jest pewien poseł, który namiętnie nie zakłada maseczki, będąc w Sejmie i jakoś nic mu nie można zrobić - zwrócił uwagę prof. Kulesza. Przez takie postawy ludzie myślą: jak jedni noszą, a inni nie noszą, to po co ja mam nosić?

Wskazywał również na to, że na początku epidemii osoby, które mówiły, że maseczki powinno się nosić, nie miały ich na sobie. To też było nieprzekonywające. 

- Gdy władza nie przestrzega zaleceń, na przykład jedzie na narty, kiedy mówi się, że nie należy jeździć na nartach, to tym bardziej czuję się przedmiotem i nie bardzo mam ochotę przestrzegać zaleceń - dodawał. 

Pokazał też jeszcze jeden mechanizm psychologiczny, który sprawia, że maseczek nie nosimy i jest to "nierealistyczny optymizm".

- Czujemy się lepsi od innych, choćbyśmy przeczyli temu. Uważamy, że jak coś grozi, to nie nam, tylko osobie obok. Że to nie my zachorujemy na koronawirusa, tylko osoba obok - tłumaczył psycholog w rozmowie z Adamem Ozgą. 

DOSTĘP PREMIUM