Nie szczepionka, ale latanie i godziny w biurze mogą powodować zakrzepicę. "Warto uświadomić sobie czynniki ryzyka"

Żeby uniknąć zakrzepicy nie trzeba rezygnować ze szczepienia AstraZeneką, tylko raczej zadbać o ruch i nawodnienie. Poza tym zakrzepica może przebiegać bezobjawowo, a wiele osób dowiaduje się o niej, gdy idzie do lekarza z zupełnie innego powodu. - Ciąża kilkukrotnie zwiększa ryzyko zakrzepicy, ale gdybyśmy się bali, to by nas nie było - zauważała w TOK FM dr Marzena Frołow.
Zobacz wideo

Gdy wśród zaszczepionych preparatem firmy AstraZeneca wykryto przypadki choroby zakrzepowo-zatorowej, kolejne kraje wstrzymywały szczepienia. Choć na krok nie zdecydował się polski rząd, to Polacy sami rezygnowali ze szczepień, nie pojawiali się w umówionych terminach. W ubiegłym tygodniu EMA wydała jednak zalecenia, w których stwierdziła, że szczepionka jest bezpieczna i skutecznie chroni przed COVID-19, a wszystkie kraje powróciły do szczepień. Dr Marzena Frołow, specjalistka chorób wewnętrznych i angiologii z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zauważała w TOK FM, że gdyby przebadać wszystkich zaszczepionych pacjentów, również preparatami innych firm, mogłoby się okazać, że przypadków zakrzepicy byłoby tyle samo. 

- Pech chciał, że akurat padło na tych pacjentów - stwierdziła dr Frołow. Podkreślała, że na 18 milionów zaszczepionych osób wykryto kilkadziesiąt przypadków zakrzepicy. - Zakrzepica jest rzeczą niezwykle częstą w naszej populacji. Jeżeli nie ma zwyżki strachu, to w ogóle nie zwracamy na to uwagi i te niewielkie ryzyka akceptujemy na co dzień. W momencie, w którym nam ogłoszono, że w tak dużej grupie wystąpiło kilkadziesiąt przypadków, zapanował zbiorowy lęk - zauważała. 

Jak mówiła gościni TOK FM, pacjenci nie wiedzą nawet, że na co dzień podejmują działania, które znacznie zwiększają ryzyko wystąpienia zakrzepicy. - Od lat znany jest problem syndromu klasy ekonomiczniej. Wszyscy wiemy, że lot samolotem jest rzeczą niebezpieczną, jednak tymi samolotami latamy. Wykazano, że im dłużej ten lot trwa, tym ryzyko zakrzepicy jest większe. Jeżeli byśmy lecieli powyżej 9 godzin, to może się zdarzyć, że dwie osoby na 1000 będą miały zakrzepicę - podawała przykład. - Podobnie sprawa się ma z ciążą. Ciąża kilkukrotnie zwiększa ryzyko zakrzepicy, ale gdybyśmy się bali, to by nas nie było - dodała. 

- W tak ogromnej populacji spodziewalibyśmy się więcej zakrzepów. Gdybyśmy wzięli zwykłą populację, powiedzmy 100 tys. osób, i zaczęli badać, to w tej grupie byśmy się spodziewali ok. 43 do nawet 100 przypadków osób z zakrzepicą żył głębokich - zauważała. Oceniła, że kilkadziesiąt przypadków na 18 milionów to "nieoznaczalny ułamek". 

Dr Frołow zauważała również, że zakrzepica przebiega czasami zupełnie bezobjawowo, a lekarze wykrywają ją przy okazji innych badań.- Dopiero jak nas dosięgnie uświadamiamy sobie, że naszym zachowaniem mogliśmy ją wywołać - stwierdziła. Jak wyjaśniała, zakrzepicę częściej wykrywa się m.in. u osób, które siedzą po kilkanaście godzin przed komputerem, ale wystarczy ruszyć co jakiś czas nogą, żeby ułatwić przepływ krwi i to ryzyko zmniejszyć. - Należy się nawadniać. Bardzo często nie pijemy dostatecznej ilości wody. Druga sprawa, czyli nie ruszamy się - ostrzegała. 

Kiedy zgłosić się do lekarza? Dr Frołow apelowała, żeby osoby z bólem i obrzękiem w okolicach łydki, z bólem w klatce piersiowej albo krwiopluciem niezwłocznie zgłaszały się do specjalistów. Jednak zakrzepica może objawiać się również w rękach. - Jeżeli komuś obrzęknie kończyna górna, jest sina, boli, również należy zwrócić na to uwagę i niezwłocznie zgłosić się do lekarza - apelowała. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM