Nie można mieć pewności, że się nie zakaża. Lekarka apeluje: Uszanujmy to, że bliscy nie przyjadą na święta

Choć oficjalnie zakazu przemieszczania się nie ma, to eksperci apelują, żeby na święta zostać w domach. Dr Agnieszka Jankowska-Zduńczyk przypominała w TOK FM, że koronawirus najbardziej zakaźny jest przed wystąpieniem objawów, dlatego nie można mieć pewności, że przy świątecznym stole nikogo nie zakazimy.
Zobacz wideo

Liczba nowych zakażeń koronawirusem rośnie. Porównując dane tydzień do tygodnia, widać, że zakażonych jest o kilka tysięcy więcej. Wczoraj resort zdrowia informował o rekordowych 35 251 zakażeniach. W środę wykryto prawie 33 tysiące zakażenia, a w szpitalach przebywa ponad 30 tysięcy chorych na COVID-19. 

Eksperci apelują więc cały czas, aby na święta zostać w domu. Rządzący ostrzegają, że ze względu na trudną sytuację obostrzenia mogą zostać przedłużone. Zdaniem dr Agnieszki Jankowskiej-Zduńczyk tegoroczna Wielkanoc powinna wyglądać tak jak ubiegłoroczne święta.

- Słuchajmy tych najbliższych, którzy nam mówią, że nie przyjadą do nas na święta, nie chcą się z nami spotkać. Uszanujmy to, nie obrażajmy się, nie kłóćmy - apelowała wiceprezes ds. praktyki i systemu opieki zdrowotnej w Zarządzie Głównym Kolegium Lekarzy Rodzinnych. Lekarka przypominała, że koronawirus najbardziej zakaźny jest przed wystąpieniem objawów, dlatego nie można mieć pewności, że przy świątecznym stole nie zakażamy.

Czy trzecia fala jest ostatnią?

Obecnie zmagamy się z trzecią falą pandemii koronawirusa, która w Polsce powoduje najwięcej zachorowań. Jan Wróbel pytał swoją rozmówczynię, czy można liczyć, że to już ostatnia, czy też przyjdą jeszcze kolejne fale.

Dr Janowska-Zduńczyk nie miała dobrych wiadomości. - Wszystkie bakterie, wszystkie wirusy mutują. Koronawirus nie jest jakimś specjalny wirusem, wśród tych mikroorganizmów, których nie widzimy. Ich wola przeżycia jest tak duża, że zawsze dostosują się do otoczenia. Będą żyły razem z nami - zaznaczyła. 

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

"Zdarzają się, które nie są podyktowane rzeczywistymi potrzebami zdrowotnymi"

Walka z epidemią trwa w Polsce ponad rok. Pracownicy służby zdrowia mają więc prawo być zmęczeni, bo to na ich barkach spoczywa odpowiedzialność za zdrowie i życie pacjentów. - Pracujemy w naprawdę dużym natężeniu, nie tylko fizycznym, ale i psychicznym. Niewiele osób korzysta z urlopu - przyznała gościni TOK FM. Jak dodała, dni wolne są zwykle przeznaczane na odsypianie, regenerowanie sił.

Wiceprezes ds. praktyki i systemu opieki zdrowotnej w Zarządzie Głównym Kolegium Lekarzy Rodzinnych przyznała, że pacjentów w placówkach mogłoby być mniej. - W kontaktach z lekarzami także potrzebny jest zdrowy rozsądek pacjentów zgłaszających się do izb przyjęć, do SOR, do POZ. Tam, gdzie jest otwarty, nielimitowany dostęp pacjentów do lekarzy, zdarzają się takie kontakty, które nie są podyktowane rzeczywistymi potrzebami zdrowotnymi - przyznała. 

Wyjaśniła, że takie wizyty w przychodniach są podyktowane m.in. potrzebami administracji, koniecznością pobierania zaświadczeń.  - To nie jest ani potrzebne, ani bezpieczne - podkreśliła, dodając, że im więcej osób w poczekalniach, tym więcej ryzyko.

 - Proszę, żebyśmy wszyscy z szacunkiem podchodzi nie tylko do siebie nawzajem, nosząc na ulicy maseczkę, ale także patrzyli na tych ludzi, którzy pracują dla nas - apelowała dr Janowska-Zduńczyk.

DOSTĘP PREMIUM