Groźne powikłania u dzieci po COVID-19: PIMS, zaburzenia koncentracji, snu, a nawet stany depresyjne

Jak to się stało, że wirus Sars-Cov-2, który na początku pandemii atakował głównie starsze osoby z chorobami współistniejącymi, teraz "uderza" i to często bardzo dotkliwie nawet w dzieci? Według immunologa dr. Pawła Grzesiowskiego wirus się zmodyfikował i zaczął atakować coraz młodsze osoby, a u dzieci najczęściej powoduje powikłania w postaci PIMS, czyli wieloukładowego zespołu zapalnego.
Zobacz wideo

Dr Paweł Grzesiowski przyznał, że nie do końca wiadomo, czemu przy trzeciej fali epidemii jest więcej zachorowań u dzieci. - Na pewno widzimy, że populacja chorych się odmłodziła, że wirus zaraża łatwiej osoby młodsze i powoduje u nich objawy. Natomiast trudno powiedzieć, czy rzeczywiście jest więcej ciężkich przypadków wśród młodych ludzi, bo wciąż na oddziałach intensywnej terapii mamy dominację osób starszych 50+ i 60+. Chociaż jest coraz więcej sygnałów, że zdarzają się ludzie młodsi bez żadnych dodatkowych chorób - mówił w TOK FM pediatra, immunolog, prezes Fundacji Instytutu Profilaktyki Zakażeń i ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19.

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

Jak dodał, powołując się na rozmowy z "kolegami z oddziałów pediatrycznych", nie ma obecnie "nawału pacjentów, którzy by mieli niewydolność oddechową".

-  Pojawiają się pacjenci z objawami sugerującymi COVID-19, czyli gorączką, osłabieniem, kaszlem, ale to jednak nie wykracza poza przeciętny obraz infekcji górnych dróg oddechowych. Tych ciężkich zapaleń płuc z zatorowością u dzieci nie widujemy. To są raczej sporadyczne przypadki - podkreślił ekspert.

Wirus się zmodyfikował i atakuje coraz młodsze osoby

Według dra Grzesiowskiego na początku pandemii mieliśmy do czynienia z pierwotnym wariantem wirusa z Chin. - Wygląda na to, że on był bardziej dostosowany do ataku na osoby starsze, ale później się zmodyfikował i dostosował do nowych obszarów, które chciał zaatakować i być może te mutacje prowadzą w kierunku większej zakaźności i zachorowań u osób młodszych - tłumaczył, dodając, że przesunięcie statystyczne ma swoją przyczynę w tym, że "większość seniorów jest zaszczepiona, część seniorów niestety zmarła, a część seniorów przechorowała COVID-19".

Rozmówca Przemysława Iwańczyka mówił, że na początku pandemii sądzono, że dzieci nie chorują i nie przenoszą koronawirusa, po czym należało zweryfikować te poglądy, bo okazało się, że dzieci chorują, najczęściej bezobjawowo, ale przenoszą wirusa. - Oczywiście wirus przez osoby bezobjawowe jest przenoszony znacznie słabiej, bo nie kaszlą, nie mają nadmiaru wydzieliny, więc nie emitują tyle wirusa, co osoby chore objawowo - tłumaczył ekspert.

COVID-19 a zespół PIMS u dzieci

Gość TOK FM mówił też o tym, jakimi ozdrowieńcami są dzieci i jaki jest u nich stopień powikłań po przejściu zakażenia COVID-19. - Z całą pewnością u dzieci dominuje wczesna grupa powikłań i zespół podobny do zespołu Kawasaki, z angielska nazywany PIMS [z ang. pediatric inflammatory multisystem syndrome temporally associated with SARS-CoV-2], który ma charakter autoimmunologiczny. Powikłanie to wynika z tego, że przeciwciała pozostałe po infekcji atakują własne ściany naczyń i powodują ich zapalenie - tłumaczył immunolog.

Dr Grzesiowski opowiadał też, że w "zespole long COVID" u dzieci, w którym mogą występować uszkodzenia naczyń różnych narządów i niespecyficzne efekty. - Dzieci mogą mieć zaburzenia koncentracji, snu, stany depresyjne, problemy z jelitami, problemy z sercem. My dopiero katalogujemy te objawy, bo przecież to jest dla nas zjawisko zupełnie nowe - podkreślił ekspert.

Szczepienia przeciw COVID-19 też dla dzieci?

Grzesiowski zaznaczył, że w szczepieniach przeciw COVID-19 będzie trzeba w przyszłości uwzględnić również grupę dzieci. - Na przykładzie wirusa grypy wiemy, że jeśli nie będziemy zapobiegać transmisji wirusa w populacji dziecięcej, to nie ma szansy na ograniczenie tej transmisji wśród dorosłych - ostrzegł.

DOSTĘP PREMIUM